Aktualności

Dodano: 17 marca 2018

13 bramek przewagi kielczan

W meczu 27. serii zespół PGE VIVE Kielce pokonał Sandrę SPA Pogoń Szczecin 40:27 (18:10). W spotkaniu nie wystąpili kontuzjowani Bartłomiej Bis, Filip Ivić, a wolne od trenera dostali Julen Aginagalde i Karol Bielecki.
 
PGE VIVE Kielce – Sandra SPA Pogoń Szczecin 40:27 (18:10)
PGE VIVE Kielce: Szmal, Wałach – Jurecki 1, Kus 5, Jachlewski 6, Strlek 4, Janc 2, Lijewski 5, Jurkiewicz 3, Zorman 1, Mamić 3, Bombac 1, Djukić 9
Sandra SPA Pogoń Szczecin: Teterycz, Zapora, Bartosik – Radosz 1, Wąsowski 3, Berezhnyi, Krupa 9, Bosy 1, Biernacki, 1 Jedziniak, Krysiak 5, Matuszak, Zaremba 6, Gryszka 1, Fedeńczak
 
Od błędów rozpoczęli to spotkanie goście. Podopieczni Piotra Frelka w ataku oddawali niecelne rzuty na bramkę Sławka Szmala, nadziewali się na blok kielczan, gubili piłkę, a w obronie dopuszczali się nieprzepisowyc zagrań, które kończyły się rzutami karnymi, skutecznie egzekwowanymi przez Darko Djukicia. Pierwszy z nich Serb rozwiązał w trzecie tempo, najpierw sprowadzając sobie Marka Bartosika do parteru i kierując piłkę w prawy górny róg bramki. W drugim wystarczyło już tylko jednokrotne zamarkowanie rzutu, po czym Darko ponownie skierował piłkę w górne rejony bramki.
Po kilku minutach kielczanie prowadzili 6:2, więc szkoleniowiec gości poprosił o czas dla swojego zespołu, co okazało się być dobrym ruchem, bo po chwili goście zbliżyli się do rywali na 10:7. Duża w tym zasługa kołowego Adama Wąsowskiego, który dość szybko zdobył dla swojej ekipy trzy bramki. PGE VIVE konsekwentnie grało swoje, a około piętnastej minuty na boisko wpuszczeni zostali Dean Bombac, Mateusz Jachlewski, Marko Mamić i Blaz Janc. Ten ostatni grał na prawym rozegraniu, podmieniając Krzysztofa Lijewskiego, a po jego prawej ręce na pozycji pozostał Darko Djukić.
 
Sporo niefrasobliwości po obu stronach pojawiło się pod koniec pierwszej połowy, bo momentami mecz zaczął trochę przypominać grę w zbijaka, gdzie piłka jak oszalała krąży od lewej do prawej strony. Drużyny łapały przestoje, które jednak dużo gorzej kończyły się dla szczecinian. W ciągu ostatnich dziesięciu minut przed przerwą oddali oni zaledwie jedno trafienie, żółto-biało-niebiescy natomiast pięciokrotnie pokonywali bramkarza gości. I to jak! A to Dean Bombac błyskawicznie niczym Struś Pędziwiatr wbił się w defensywę Pogoni, a to Mariusz Jurkiewicz subtelnym lobem posłał piłkę ponad głową Marka Bartosika, a Darko Djukić w kontrze dobił bramkarza kolejny trafieniem. Tym oto sposobem pierwsza część spotkania zakończyła się wynikiem 18:10 dla kielczan.
 

Na drugą połowę na boisko wyszły chyba jedynie ciała gospodarzy, a umysły zostały w szatni, bo w ciągu pięciu minut stracili cztery bramki, sami rzucając tylko jedną. Talant Dujszebajew poprosił o czas, ale tuż po powrocie na parkiet piłkę rozgrywaną przez gospodarzy przejął Paweł Krupa. W wyniku dwóch błyskawicznych podań piłka ta znalazła się przed polem bramkowym Miłosza Wałacha, który zmienił między słupkami Sławka Szmala. W światło bramki jednak nie dotarła, bo Miłosz skutecznie interweniował, a na bazie jego obrony wykrystalizował się kontratak, w którym ósmą już bramkę w tym spotkaniu zdobył Darko Djukić.
 
Wtedy w drużynie gości przebudził się Mateusz Zaremba, a u kielczan Mateusz Jachlewski i Krzysztof Lijewski, którzy wespół w zespół zdobyli osiem kolejnych trafień dla swojej ekipy. Końcówka toczyła się już raczej mozolnie, oba zespoły zwolniły tempo do poziomu „na chodzonego”. Ładnie w bramce kielczan spisywał się Miłosz Wałach, który od czasu do czasu bronił akcje szczecinian, a podczas rzutu karnego na tyle wyprowadził egzekwującego go rywala z równowagi, że ten trafił w słupek. Ostatecznie PGE VIVE zakończyło to spotkanie zwycięstwem 40:27.
 
Najlepszymi zawodnikami meczu zostali wybrani Mateusz Kus i Mateusz Zaremba, którzy otrzymali upominki ufundowane przez Spółdzielnię Mleczarską Włoszczowa.
 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: