-:-
Już wkrótce mecz w Twojej okolicy. Kibicuj z trybun 12 maja w Mielcu.
Kup bilet

Aktualności

Dodano: 2 października 2016

5 seria podsumowanie

Liderzy nie zawiedli w 5. serii PGNiG Superligi. Były też mecze z zaskakującym zakończeniem. Z kolei w Lidze Mistrzów Vive Tauron Kielce wygrało po raz drugi, tym razem z IFK Kristianstad 38:28. Orlen Wisła Płock była o włos od pierwszych punktów, przegrała z Paris Saint-Germain Handball 30:33.
Na początek Azoty pokonały Kwidzyn
Niespodziewanie łatwe zwycięstwo nad czwartym zespołem ubiegłego sezonu odnieśli szczypiorniści Azotów-Puławy. Mecz był wyrównany tylko do około 10 minuty. Później puławianie zaczęli grać doskonale w defensywie. Do przerwy Azoty wygrywały już dziewięcioma bramkami.
Po przerwie Azotowcy nie zwalniali tempa i po kwadransie prowadzili już 12 golami. W ostatnich minutach trener Kurowski dał pograć również młodemu skrzydłowemu Jakubowi Kosiakowi. W zespole z Kwidzyna na środku rozegrania pojawił się natomiast Michał Potoczny, zaś z koła puławską obronę oszukał kilka razy Kelian Janikowski. Azoty pokonały MMTS 33:21 (19:10)
Górnik zgarnął punkty
Górnik Zabrze w pojedynku z Meblami Wójcik Elbląg był wyraźnym faworytem, co podkreślał nawet trener Mariusz Jurasik. Pierwsza połowa nie była jednak łatwa dla gospodarzy. Ostatecznie Górnik wypracował wynik 24:13.
Mecz zaczął się ospale. Meble Wójcik Elbląg próbował  przebić się przed obronę gospodarzy, świetnie w bramce bronił Martin Galia. Podobnie jak bramkarz rywali, Bartosz Dudek który z łatwością odbijał praktycznie każdy rzut Górnika.

  1. W drugiej połowie elblążanie w ciągu 14 minut nie zdołali rzucić bramki, a Górnik trafiał osiem razy. Końcówka była waleczna, dynamiczna, ale jednostronna, bo punktowali tylko zabrzanie. Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 24:13.- Cieszy nas dzisiejsza wygrana, choć wynik nie prezentuje przebiegu spotkania. W drugiej połowie przeszliśmy na dwa koła i udało się wreszcie odjechać rywalom. Cieszy nas, że straciliśmy tak mało bramek, co tylko świadczy o jakości naszej obrony – komentował mecz Marek Daćko, obrotowy Górnika.

Vive bez niespodzianki
Vive Tauron Kielce do meczu stanęło bez kontuzjowanych Deana Bombaca, Michała Jureckiego, Piotra Chrapkowskiego i Tobiasa Reichmanna. Nie przeszkodziło to w odniesieniu kolejnego zwycięstwa, tym razem z Sandra Spa Pogoń Szczecin.
Vive rozpoczęło bardzo pewnie, w trzeciej minucie prowadzili 3:1. Ambitnie grający gospodarze nie zamierzali składać broni, wyszli nawet na nieznaczne prowadzenie. Taka sytuacja rozdrażniła kielczan, którzy podkręcili tempo meczu i dynamiczne wykańczali akcje w ataku. Do końca pierwszej odsłony kielczanie mimo kilku popełnionych błędów, utrzymywali wysokie prowadzenie.
-Staraliśmy się ciągnąć jak najwięcej kontry, mocno zagrać w defensywie, ale też nam się przytrafiło parę błędów, parę takich piłek oddanych za darmo.- komentował Patryk Walczak.  Do przerwy mistrzowie Polski wygrywali w Szczecinie 18:13.
Druga połowa to mocne uderzenie kielczan, zdobyli trzy gole z rzędu i prowadzili 21:13. Reszta meczu toczyła się pod dyktando podopiecznych trenera Dujszebajewa. Przez chwilę kielczanie mieli problem w końcówce jednak wynik nie był jednak zagrożony, a prowadzenie kielczan pozwalało na spokojną grę. Ostatecznie mistrzowie Polski pokonali w Szczecinie miejscową Pogoń 35:27 (18:13). -Jest dosyć duża różnica bramkowa, ale po tym meczu jesteśmy bardzo zadowoleni z naszej gry – powiedział Wojtek Zydroń, trener Pogoni.
Derby Mazowsza dla Orlen Wisły Płock
Orlen Wisła Płock pokonała na wyjeździe KPR RC Legionowo 33:23, choć gospodarze w pierwszej połowie sprawili Nafciarzom sporo problemów.
Przez pierwsze dziesięć minut wynik oscylował wokół remisu, aż wreszcie dwa kolejne trafienia powędrowały na konto płocczan i było 5:7. W drugiej połowie wiślacy przestrzelili swoje próby, skutecznie interweniował Tomislav Stojković i po kilku minutach to Legionowo było o jedną bramkę lepsze od Wiślaków. Jeszcze w 27.min. było 12:12, ale błędy i nieskuteczność gospodarzy skutkowała kolejnymi czterema bramkami dla Orlen Wisły, na które odpowiedział jedynie Titov.
W 42.min. było 15:22. Wówczas dały o sobie znać ponownie problemy ze skutecznością, a rzuty płocczan coraz częściej zaczął zatrzymywać Mikołaj Krekora. Z drugiej strony do bramki Wisły zaczęli trafiać najskuteczniejsi w szeregach Legionowa – Titov i Pribanić. Na szczęście płocczanie w porę odpowiednio zareagowali i dalej utrzymywali 5-6 bramek przewagi nad rywalem. Podopieczni trenera Przybeckiego jeszcze raz przyśpieszyli w ostatnich minutach spotkania. Do bramki Krekory trafiali na zmianę Tomasz Gębala i Lovro Mihić, a na ich łączne pięć bramek gospodarze odpowiedzieli tylko raz.
KPR RC Legionowo – ORLEN Wisła Płock 23:33 (13:16)
Gwardia z trzema punktami
Stal Mielec po słabej drugiej połowie przegrała z Gwardią Opole 23:31. Gospodarze grali źle, co skrupulatnie wykorzystywali opolanie, którzy odnieśli w tym meczu pewne zwycięstwo.
Opolanie od początku spotkania w ataku grali bez bramkarza, aby grać w przewadze jednego zawodnika. W 6. minucie meczu goście objęli prowadzenie 4:1. Mielczanie szybko odrobili straty. Po dwuminutowym wykluczeniu  Michała Wypycha, Gwardia ponownie odskoczyła na trzy bramki. W 15. minucie było jeszcze 7:6 dla gości. W 29. minucie Stal prowadziła 14:11.
Mimo wyrównanej pierwszej połowie opolanie objęli prowadzenie 16:15. Zaledwie trzy minuty później Gwardia odskoczyła aż na pięć bramek. Gra Stali kompletnie się rozsypała, a jej zawodnicy popełniali błędy i Gwardia Opole trafiała do bramki aż 20 razy, mielczanie tylko 9.
Trener gospodarzy, Łukasz Rybak nie krył niezadowolenia. Nie tak wyobrażał sobie przebieg tego spotkania. – Pierwsza połowa po raz kolejny była dobra w naszym wykonaniu. Graliśmy zespołowo, konsekwentnie i nie popełnialiśmy własnych błędów – mówił szkoleniowiec.  Dodał, że o wyniku zadecydowała ogromna ilość błędów własnych, co wykorzystywał przeciwnik. – Przegrywamy kolejny mecz, gdzie walczymy trzydzieści minut i wszystko idzie na marne- zakończył.
Piotrkowianin zdobywa pierwsze punkty
Piotrkowianin Piotrków Trybunalski zdobył pierwsze punkty w sezonie. Bardzo wyrównane spotkanie z w Lubinie zakończyło się wynikiem 24:26 (13:13).
Lubinianie do meczu przystępowali w roli w faworytów, ale pierwszą bramkę zdobyli dopiero w piątej minucie. W ósmej minucie bramka Nikoli Dżono dała miedziowym pierwsze prowadzenie w meczu. Lubinianie poszli za ciosem i wyszli na prowadzenie 7:5. Goście za sprawą skuteczności Piotra Swata, odrobili straty i do przerwy był remis.
W 44. minucie Piotrkowianin prowadził 20:18. Karnego nie wykorzystał Jan Czuwara i sytuacja Zagłębia robiła się coraz gorsza. Pięć minut przed końcem było 21:23 i Zagłębie wciąż miało szanse na doprowadzenie choćby do dogrywki. Niestety kilka błędów kosztowało miedziowych bardzo wiele. Piotrkowianin odskoczył na trzy bramki trzy minuty przed końcem i ostatecznie to oni wyjechali z Lubina z trzema punktami.
Przegrać wygrany mecz
– Przegraliśmy wygrany mecz. – Tak po spotkaniu brzmiały gorzkie słowa trenera Wybrzeża, Marcina Lijewskiego. W meczu 5. kolejki gdańszczanie we własnej hali minimalnie ulegli Chrobremu Głogów. O zwycięstwie gości zadecydowały ostatnie minuty i mecz zakończył się wynikiem 26:28.
Stawka meczu była wysoka – oba zespoły grają w grupie granatowej, dlatego walka toczyła się o 3 punkty. Mecz toczył się bramka za bramkę do około 15 minuty. Wtedy gdańszczanie odskoczyli  po serii 3 trafień. Świetnie w bramce spisywał się wówczas Chmieliński. Czerwono-biało-niebiescy utrzymywali bezpieczny dystans i ostatecznie, po bramce Kostrzewy, na przerwę schodzili prowadząc 15:11.
Gdańszczanie znów po serii trzech trafień objęli sześciobramkowe prowadzenie 18:12. W 38. minucie po trafieniach Miszki i Sadowskiego przewaga stopniała do trzech oczek. W 45. Minucie było już 21:19. Głogowianie rzucili się do ataku, a w grze Wybrzeża coś jakby się zacięło. Czerwono-biało-niebiescy nie wykorzystywali czystych sytuacji, co skrzętnie robili goście. Dzięki temu na 5 minut przed końcem spotkania, głogowianie doprowadzili do remisu. Wówczas karnego „na raty” wykorzystał Prymlewicz, na co odpowiedział mu Miszka. Zaraz po nim Chmielińskiego pokonał Krzysztofik i choć do bramki Stachery trafił jeszcze Kondratiuk, to dwukrotnie nie pomylił się Sadowski. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 26:28.
 
 
 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: