Aktualności

Dodano: 9 grudnia 2017

Ciekawe starcie w Zabrzu

Wydaje się, że nie ma już w polskiej lidze zespołu, który dodatkowo nie motywuje się na spotkania z NMC Górnikiem Zabrze. Tak też grało Wybrzeże Gdańsk, które praktycznie zalało Zabrze. Kiedy jednak Trójkolorowi poczuli wodę zalewającą kopalniane chodniki, zaczęli jeszcze mocniej fedrować i ostatecznie wygrali różnicą aż ośmiu trafień!
 
Zabrzanie rozpoczęli dość nerwowo. Goście prędko wypracowali trzy bramki przewagi (1:4), a wszystko przez straty piłki w ataku i błędy kroków. Na szczęście błędy zostały szybko zniwelowane trzema kontrami wykorzystanymi przez Marka Daćkę, Bartka Tomczak czy Michała Adamuszka. Szansę na powiększenie przewagi miał Patryk Gluch i z dobitki  „Maro”, ale tym razem górą był golkiper gości, Artur Chmieliński. Ton grze nadawali jednak wciąż głównie goście, a Górnik musiał cały czas ich ścigać. Kolejnymi paradami popisywał się Chmielinśki.
 

 
Zdawało się, że rywale rozpracowali obronę Górnika. Intensywnie uruchamiali skrzydła, a kolejne trafienia notował Prymlewicz i Papaj. Trener Trtik wprowadził do bramki Martina Galię i spłaszczył defensywę do 5-1, by po chwili nawet uruchomić rzadko używane 6-0. Po chwili poprosił o czas, aby w nowych okolicznościach podpowiedzieć swoim podopiecznym sposób na rywala. Co gorsza, w ataku też nie było zbyt ciekawie. Zabrzanie cztery razy stracili piłkę, by ostatecznie stracić trzy trafienia z kontr. Na domiar złego Markowi Daćce nie udało się wykorzystać kontr.
 
Wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się wynikiem 12:16, ale w ostatnich sekundach regulaminowego czasu gry doszło do faulu na Michale Adamuszku. Mysza stanął przed szansą minimalizacji strat, lecz przed sobą miał rosły, sześcioosobowy mur gdańszczan i bardzo dobrze spisującego się gokipera. Mimo tych trudności znalazł lukę w lesie rąk rywali, by zdobyć upragnioną, trzynastą bramkę.
 
Początek drugiej połowy znów dyktowali gdańszczanie. Dopiero w 36. minucie gospodarze przeszli do zmasowanej ofensywy i pomimo niewykorzystanego karnego przez Bartka Tomczaka, ale po trzech świetnych akcjach właśnie kapitana i dwóch Michała Adamuszka udało się wywalczyć remis 20:20. Po chwili kontrę na raty wykorzystał Marek Daćko i wreszcie zabrzanie osiągnęli prowadzenie, po raz pierwszym w tym spotkaniu.
 

 
Widać męska rozmowa w szatni była potrzebna Trójkolorowym. Zobaczyliśmy całkowicie odmieniony zespół, który wręcz chciał zagryźć rywali. Atakowali raz za razem, bronili jak natchnieni, a Martin Galia wydawało się, że się zduplikował i był w dwóch kątach bramki naraz.
 
Sytuacja zaogniła się w ostatnich minutach. W kontrowersyjnych okolicznościach dwie minuty kary otrzymał Ignacy Bąk, choć w zasadzie to on sam był falowany i z powodu zawrotów głowy po kilku minutach wymagał interwencji ratowników. Trener Trtik wręcz wskazał jako winnych sędziów i… również zobaczył dwie minuty kary.
 

I choć sytuację próbował ratować Kamil Adamczyk, to zabrzanie ostatecznie rzucili pięć bramek z rzędu, ustalając wynik na 33:25.
NMC Górnik Zabrze – Wybrzeże Gdańsk 33:25 (13:16)
NMC Górnik: Kornecki, Galia – Gluch 2, Daćko 5, Fąfar, Tomczak 7, Gromyko, Sluijters 2, Tatarincew, Gliński 4, Gogola 1, Tokaj, Bąk 2, Adamuszek 10. Trener: Rastislav Trtik
Kart: 4 minuty (Daćko, Bąk)
Wybrzeże: Chmieliński, Pieńczewski – Podobas, Bednarek 1, Komarzewski, Pieńczewski, Sulej 1, Rogulski 3, Prymlewicz 10, Papaj 1, Kondratiuk 3, Wróbel 3, Adamczyk 3. Trenere: Marcin Lijewski
Kary: 14 minut (Bednarek 2, Sulej 1, Rogulski 2, Wróbel, Adamczyk)
Statystyki meczu dostępne są TUTAJ.
 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: