Czas do najbliższego meczu odlicza

DD D H H M M S S
-:-
Już wkrótce mecz w Twojej okolicy. Kibicuj z trybun 12 maja w Mielcu.
Kup bilet

Aktualności

Dodano: 25 lutego 2021

Duma odzyskana w Szeged

Drużyna Łomża Vive Kielce odniosła bardzo ważne zwycięstwo w Szeged! Po fatalnym występie w Paryżu sprzed dwóch dni ekipa Mistrzów Polski odbudowała morale, pokonując MOL-Pick Szeged 30:26. Spotkanie było bardzo zacięte i dopiero w końcówce kielczanom udało się odskoczyć na minimalną przewagę.

MOL-Pick Szeged – Łomża Vive Kielce 26:30 (14:14)

MOL-Pick Szeged: Mikler, Alilović – Kallman, Bodo, Canellas, Henigman, Radivojević, Gaber, Sostarić, Kasparek, Stranovsky, Bombac, Rosta, Zhitnikov

Łomża Vive Kielce: Wolff, Kornecki – Vujović, Olejniczak, Sićko, A. Dujshebaev, Tournat, Karacić, Kulesh, Moryto, Surgiel, Kaczor, D. Dujshebaev, Gębala, Karalek

Pierwsza siódemka: Wolff – Olejniczak, Karacic, A. Dujshebaev, Karalek, B. Vujović, A. Moryto

Ważne zwycięstwo!

Tak jest🔥 Łomża Vive Kielce wygrywa ważny mecz w EHF Champions League

Posted by PGNiG Superliga on Thursday, February 25, 2021

Przed meczem minutą ciszy uczczono legendę chorwackiej piłki ręcznej, Zlatko Saracevicia, który odszedł kilka dni temu. Chwilą zadumy wyrażono także modlitwę za przebywającego w szpitalu w bardzo złym stanie Alfredo Quintanę. Gdy mecz się rozpoczął, już pierwsze jego minuty zapowiedziały, że będzie to bardzo twarda walka. Problemy z celownikiem miał Branko Vujović, który nie wykorzystał trzech sytuacji rzutowych, ale na szczęście jego koledzy dobrze go asekurowali. Przytomnie z koła trafiał Artsem Karalek, a na rozegraniu dobrze rozpoczął Igor Karacić. Kilka razy piłkę odbił Andreas Wolff. Po wykorzystanym rzucie karnym Arka Moryto w dziewiętnastej minucie prowadziliśmy 9:7.

Choć hala była pusta, cały czas słychać było doping, który w Szeged puszczano z głośników. Dodatkowo wypełnił ją potężny okrzyk kielczan, gdy przy stanie 9:8 widowiskowo rzut ze skrzydła Martina Stranovskiego obronił kapitan Mistrzów Polski. Chwilę później z drugiego skrzydła nie pomylił się jednak Bogdan Radivojević, a trener Talant Dujshebaev poprosił o czas. Prowadziliśmy 11:10, a nasza gra wyglądała dużo lepiej niż w Paryżu.

Kielczanom nie wychodziły za bardzo rzuty z dystansu, które albo zatrzymywały się na węgierskim bloku, albo na Rolandzie Miklerze, albo na słupkach bramki. Ciężar gry opierał się więc o pierwszą linię. Przez nieskuteczność ataków z dziewiątego metra na dwie minuty przed przerwą gospodarze zdołali wyjść na prowadzenie 13:12. Na szczęście wtedy sprytnie w obronie zachował się Szymon Sićko, który wykradł Szeged piłkę i pomknął do kontrataku, posyłając ją delikatnie obok Rolanda Miklera. Ostatnie sekundy tej części gry były bardzo zacięte, a tuż przed przerwą rzut Stanislava Kasparka obronił Andreas Wolff, dzięki czemu do szatni zawodnicy schodzili przy remisie 14:14.

W drugiej połowie żadna ze stron nie zamierzała odpuszczać i wynik powoli posuwał się do przody punkt za punkt. W ekipie kielczan wreszcie odpaliła druga linia za pośrednictwem Szymona Sićko. Generalnie jednak Mistrzom Polski bardzo ciężko zdobywało się kolejne bramki. Rywale wiele trafień zdobywali wdzierając się w naszą obronę i pokonując Andreasa Wolffa w sytuacjach jeden na jeden.

Wreszcie sprawy w swoje ręce wziął Alex Dujshebaev. Hiszpan zdobył trzy gole z rzędu od stanu 22:22 wyprowadzając nasz zespół na 25:22. Ekipa Łomża Vive Kielce była dziś bardzo silna mentalnie i chyba właśnie mocą woli pchała wynik do przodu. Pod koniec pojedynku przetrwaliśmy jeszcze jeden bardzo trudny moment, gdy Szeged znów zbliżył się do nas. Patrząc na zacięcie na twarzach naszych zawodników, można już było być pewnym, że nie oddamy tego zwycięstwa. Po sześćdziesięciu minutach ogromnie trudnej gry pokonaliśmy MOL-Pick Szeged 30:26, odbudowując morale po porażce w Paryżu!

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: