Aktualności

Dodano: 21 października 2019

Emocje do samego końca, Nafciarze ratują punkt z Dinamo

Po emocjonującym spotkaniu ORLEN Wisła Płock i Dinamo Bukareszt podzielili się punktami. – Nie jesteśmy zadowoleni z tego punktu, ale musimy być nim usatysfakcjonowani, bo Dinamo miało mecz w kieszeni – mówił trener Xavier Sabate.

Początek spotkania to swoiste otrzęsiny dla Nafciarzy. Goście grali skutecznie zarówno pod swoją bramką, jak i pod naszą i w 10.min. Nicusor Negru wyprowadził Dinamo na prowadzenie 5:2. Problemy Wisły dotyczyły również gry w przewadze jednego zawodnika i nie mogło dziwić, że to przyjezdni dominowali w tym okresie. Po kwadransie gry gospodarze przegrywali 4:7, ale od tego momentu sytuacja zmieniła się na ich korzyść. Mocna obrona, skuteczna bramka i kontry pozwoliły zdobyć pięć bramek z rzędu, co zmusiło trenera Dinama o poproszenie o czas dla swoich podopiecznych. Na boisko obie drużyny wróciły odmienione, niestety Wiślacy na niekorzyść. Nie pomogła kara dwóch minut Konstantina Igropulo, ale i tak było to najmniejsze zmartwienie Wiślaków w tym okresie. Błędy w ataku i kontry Dinama dały mistrzom Rumunii trzy kolejne bramki i okazję na podwyższenie prowadzenia. Nafciarze jednak w porę się pozbierali, a silny ku temu impuls przyszedł ze strony Adama Morawskiego w bramce. W 27 min. po trafieniu Przemka Krajewskiego było 12:11, ale kolejne wykulecznia Igropulo i Źabicia uniemożliwiły powiększenie przewagi. Wynik do przerwy na dziesięć sekund przed końcem tej części spotkania ustalił kapitalnym rzutem z biodra Niko Mindegia i w taki sposób gospodarze do szatni zeszli z jednobramkową zaliczką.

Po zmianie stron gra Nafciarzom się po prostu nie układała. Wiele strat piłki, błędów technicznych i indywidualnych otworzyło przyjezdnym drogę do zwycięstwa. W 40.min. to już Dinamo prowadziło 16:15. W 47.min. przy stanie 18:20 dłużej nie wytrzymał już trener Sabate i poprosił o przerwę dla swoich podopiecznych. Wprawdzie czasu na odrobienie tych strat było dużo, to jednak gra nie napawała optymizmem. Nafciarzom potrzebny był wstrząs i diametralna zmiana jakości gry, aby to spotkanie wygrać. W ataku sytuację ratował Mindegia, który jednak znakomite zagrania przeplatał stratami piłki. Między słupkami dobre interwencje dokładał Loczek, ale to było wciąż za mało, aby myśleć o komplecie punktów. Trzeba dodać, że Dinamo postawiło bardzo szczelną obronę, przy której skrajni rozgrywający nie mieli zbyt wiele miejsca do oddawania rzutów. W 54. min. przy stanie 22:23 o czas poprosił trener Constantin Stefan i po powrocie na parkiet rozpoczęła się wojna nerwów, w której więcej zimnej krwi zachowywali wciąż goście. Niestety w ważnych momentach Wisła traciła bramki nawet przy grze w przewadze jednego zawodnika. Na 120 sekund przed końcem o czas poprosił trener Sabate, a jego podopieczni mieli dwie bramki straty do Dinama. Kontaktowe trafienie zdobył Szita, następnie wysokie wyjście w obronie, kapitalną interwencją popisał się Stavanović, a Mihić za chwilę doprowadził do wyrównania. ORLEN Arena eksplodowała, a do ostatniego gwizdka sędziego zostało 34 sekundy. Goście popełnili jednak faul w ataku, Nafciarze popędzili na bramkę Dinama, ale tym razem rzut Niko Mindegii minął światło bramki gości. Obie ekipy musiały podzielić się punktami, co zdecydowanie bardziej musiało satysfakcjonować gospodarzy.

ORLEN Wisła Płock – C.S Dinamo Bucuresti 26:26 (13:12)

ORLEN Wisła: Morawski, Stevanović – Stenmalm 1, Matulić 4, Góralski, Susnja 1, Szita 3, Krajewski 1, Źabić, Mihić 7, Igropulo 2(2k), Sulić, Mindegia 7, Mlakar

Dinamo: Missaoui, Heidarirad – Vujić, Bannour 4(1k), Alouini 2(1k), Savenco 1, Asoltanei 2, Negru 5, Gavriloaia 2, Zulfić 1, Kaduz 4, Nantes Campos 2, Vranković, Mousavi, Mamdouh 1

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: