-:-
Już wkrótce mecz w Twojej okolicy. Kibicuj z trybun 12 maja w Mielcu.
Kup bilet

Aktualności

Dodano: 12 grudnia 2016

FAKT: Silna liga da nam silną reprezentację

Czy profesjonalizacja rozgrywek ligowych przełoży się na wzrost poziomu polskiej piłki ręcznej? O tym rozmawiali uczestnicy debaty Faktu oraz Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa.

FAKT: Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo mocno zaangażowało się w sponsorowanie krajowej piłki ręcznej. Twierdzicie państwo, że to jest sponsoring świadomy. To znaczy, że dokładnie wiecie, co sponsorujecie, czy że macie świadomość, co z tego sponsorowania chcecie uzyskać?

Janusz Kowalski, wiceprezes PGNiG: Sponsorowanie sportu przez państwowe spółki nie zawsze kojarzyło się dobrze. Czasem bardziej z fajerwerkami niż ze świadomym myśleniem o tym, jak publiczne pieniądze mogą pomagać polskiej gospodarce. Dlatego razem ze Związkiem Piłki Ręcznej w Polsce i przy wsparciu pana ministra Witolda Bańki podjęliśmy się profesjonalizacji męskiej ekstraklasy piłki ręcznej. Chcieliśmy pokazać, że sponsoring skarbu państwa może być wymagający, oparty na stawianiu celów biznesowych. Polacy kochają piłkę ręczną, więc wybór tej dyscypliny nie był przypadkowy, a dzięki pomocy PGNiG kilkanaście klubów dostało zastrzyk finansowy i wielką szansę na rozwój. Ale w zamian muszą spełnić określone warunki. Czyli nic za darmo.

FAKT: PGNiG Superliga od tego sezonu funkcjonuje jako liga zawodowa, a wszystkie 14 klubów to spółki akcyjne. Co by się stało, gdyby rozgrywki nie zostały sprofesjonalizowane?

Andrzej Kraśnicki, prezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce: Związek wielokrotnie podejmował próby utworzenia ligi zawodowej, ale gdy w te działania włączyło się PGNiG, kluby zobaczyły swój konkretny interes. Środki, które wyasygnował dla nich sponsor, są odczuwalne. Prawdą jest, że kiedy jeszcze nie było ligi zawodowej, polski klub, czyli Vive Tauron Kielce, wygrał Ligę Mistrzów. Jednak poziom ogólny był stosunkowo niski. Teraz wyrównuje się do góry. Dla związku jest ważne, aby dzięki lidze zawodowej podniosły się umiejętności zawodników, którzy trafią potem do reprezentacji. Ona jest bowiem lokomotywą tej dyscypliny.

Piotr Łebek, komisarz Superligi: Dużych postępów nie da się jednak zrobić szybko. Naszym podstawowym celem było najpierw uzdrowienie sytuacji w klubach, żeby przestały się zadłużać, żeby skończyły się patologiczne problemy z wypłacaniem wynagrodzeń zawodnikom i trenerom. Kluby bały się spadku i dlatego oferowały więcej niż miały. Trzeba było temu położyć kres, dlatego ustalono, że przez trzy lata nikt z ligi nie spadnie, choć można będzie do niej awansować. Ekipy PGNiG Superligi poddaliśmy gruntownej kontroli. Było to możliwe dzięki obowiązkowi zgłoszenia do rozgrywek już nie stowarzyszeń, lecz spółek akcyjnych, a więc podmiotów przejrzystych finansowo i organizacyjnie. Postawiliśmy też na uatrakcyjnienie rozgrywek – stąd podział na dwie grupy, likwidacja remisów, zmiana systemu play-off.

FAKT: Czy z punktu widzenia ministerstwa profesjonalizacja rozgrywek jest właściwym kierunkiem rozwoju w polskim sporcie?

Witold Bańka, minister sportu i turystyki: Z radością obserwowałem ten proces. Ministerstwo pełniło w nim rolę nadzorczą. Podziwiam determinację twórców ligi, że wszystko udało się zrobić tak szybko, bo przecież ostateczna decyzja zapadła w kwietniu tego roku. A wiem, że nakłonienie klubów do przejścia na spółki akcyjne nie było łatwe. Dodam też, że ZPRP może być wzorem dla innych związków sportowych, i to nie tylko pod względem zarządzania.

FAKT: A nie ma obawy, że gdy kluby staną na nogi i będą miały pieniądze, to wydadzą je na zawodników z zagranicy zamiast na szkolenie naszej młodzieży?

Witold Bańka: Oczywiście nie mamy nic przeciwko pozyskiwaniu wysokiej klasy obcokrajowców, od których Polacy mogliby się czegoś nauczyć. Jednak to młodzież jest fundamentem, bez niej nie ma sportu. Ministerstwo realizuje programy, mające na celu przyciągnięcie młodzieży do sportu, jak reaktywacja SKS-ów czy pomoc małym klubom. A kiedy okaże się, że nasza Superliga piłki ręcznej jest atrakcyjna, jestem spokojny o dopływ młodych graczy.

Robert Lis, asystent selekcjonera reprezentacji Polski Talanta Dujszebajewa: Grałem w lidze francuskiej i widziałem, jak tam postępowała profesjonalizacja. Francuzi kilkanaście lat temu zaczynali od amatorstwa. Teraz to druga pod względem atrakcyjności liga w Europie za Niemcami. Dlatego bardzo mnie cieszy to, co dzieje się teraz u nas. Kluby poczuły się bezpieczne i inwestują w młodych, którzy nie mieliby miejsca w zespołach, gdyby nie wprowadzone zmiany. Teraz trenują i rywalizują z lepszymi, ogrywają się i rozwijają. Jak młody obrotowy zagra przeciwko Julenowi Aguinagalde z Vive, to będzie dla niego takie doświadczenie, jakiego nie nabrałby, oglądając Julena tylko w telewizji. Obecni 19-latkowie za trzy, cztery lata będą już wartościowymi graczami, a nie takimi, którzy dopiero wchodzą do ligi.

Janusz Kowalski: Wzruszyłem się, słuchając trenera Lisa. Warto było dzisiaj przyjść na tę debatę choćby po to, żeby usłyszeć takie słowa. One są dowodem, że ten ogrom wykonanej pracy naprawdę ma sens.

Paweł Wacławik, prezes Stali Mielec: Liga zawodowa daje stabilizację i spokojne patrzenie w przyszłość. Okazało się, że mimo likwidacji spadków nie brakuje emocji ani rywalizacji. Mecze są zacięte, zmienia się trenerów, aby podnieść poziom. W naszym przypadku założenie spółki akcyjnej i przystąpienie do PGNiG Superligi pozwoliło spłacić długi, wyjść na prostą i rozpocząć budowę profesjonalnej drużyny.

FAKT: Czy nie ma takiego zagrożenia, że zbytnio skomercjalizujemy sport? Czy jego duch nie zostanie przysypany banknotami?

Witold Bańka: Sport zawodowy to biznes. Za każdą wydaną złotówką musi pójść wynik. Zapowiedziałem to na ostatnim spotkaniu z trenerami kadr olimpijskich. Finansowanie z budżetu państwa nie jest prawem, tylko przywilejem. Związki muszą sobie zdać sprawę, że oczekujemy medali i przez ich pryzmat będziemy spoglądać na sport. Skoro pieniądze polskiego podatnika są wydawane na jakąś dyscyplinę, to on chce mieć zwrot w postaci sukcesów i emocji.

FAKT: Pojawił się grosz na stole, jest zadanie dla firm, które wiedzą, jak nad tym zapanować.

Przemysław Zawadzki, przedstawiciel firmy doradczej Deloitte: Kluby startujące w lidze zawodowej rywalizują nie tylko na boisku. Są biznesami, starającymi się o przyciągnięcie kibiców i reklamodawców. Muszą nauczyć się planować – gdzie chcemy być za trzy lata, ilu kibiców chcemy przyciągnąć, jaki mieć budżet. Jasne, nie każdy może rywalizować z Vive Tauronem Kielce czy Orlenem Wisłą Płock na boisku, ale każdy może zrobić najlepszą stronę internetową czy aplikację do transmisji live i pokazać to reklamodawcom. Kluby lokalne mają duży i niewykorzystany potencjał. Spółka Superliga chce im pomóc, ale i wymaga. Muszą sporządzać sprawozdania finansowe i poddawać je badaniu zgodnie z ustawą o rachunkowości. Liga ocenia też czy klub zapewnia odpowiedni poziom i wywiązuje się z ustaleń sportowych i finansowych, żeby mógł grać w kolejnym sezonie.

Janusz Kowalski: Dodam jeszcze, że wszyscy powinniśmy sobie zdać sprawę z tego, że sport jest elementem polityki międzynarodowej, najlepszą promocją kraju. Chcemy, żeby polska piłka ręczna była powodem do odczuwania przez Polaków dumy narodowej. I wierzę, że inicjatywa powstania zawodowej Superligi świetnie się w ten plan wpisuje.
14 MIAST

ma swoich przedstawicieli w PGNiG Superlidze. To Elbląg, Gdańsk, Głogów, Kielce, Kwidzyn, Legionowo, Lubin, Mielec, Opole, Piotrków Trybunalski, Płock, Puławy, Szczecin i Zabrze.

40 OBCOKRAJOWCÓW

zgłoszono do rozgrywek PGNiG Superligi w sezonie 2016/17. To o 10 mniej niż wystąpiło ich w poprzednich rozgrywkach.

40 MILIONÓW ZŁOTYCH

wynosi budżet programu reaktywacji Szkolnych Klubów Sportowych, z którym od stycznia rusza ministerstwo sortu i turystyki. SKS-y zostaną wprowadzone do wszystkich gmin i kilkunastu tysięcy szkół. – Liczę, że te środki będą z każdym rokiem wyższe – mówi minister Witold Bańka.

2151 KLUBÓW małych i średnich otrzymało wsparcie w ramach ministerialnego programu Klub.

Nawet o 18 PROCENT spadły wydatki w klubach na pensje dla zawodników po wprowadzeniu ligi zawodowej.

Ponad 5000 KLUBÓW otrzyma stworzony przy współpracy z PGNiG podręcznik marketingowy, który ma im pomóc w zdobyciu wiedzy, jak profesjonalnie się rozwijać.

Robert Feluś, Wojciech Osiński, FAKT

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: