Aktualności

Dodano: 19 maja 2018

Finały: Odrodzenie Wisły. Nafciarze meldują się w Wielkim Finale

Mecz rewanżowy pomiędzy ORLEN Wisłą Płock a Gwardią Opole nie pozostawił złudzeń. Nafciarze zwyciężyli 33:21 i awansowali do finału PGNiG Superligi.
 
Obie drużyny od pierwszego gwizdka sędziego prezentowały szybki i skuteczny handball, który z pewnością przypadł publice do gustu. W szeregach gospodarzy pierwszoplanową postacią był Gilberto Duarte, który znakomicie trafiał i asystował przy bramkach kolegów. Goście jednak sprawiali sporo problemów płockiej defensywie, z łatwością znajdując luki w ich obronie. Wreszcie do głosu doszli bramkarze i wynik na kilka minut zatrzymał się na remisie 5:5. Za chwilę na ławkę kar powędrowało dwóch zawodników Gwardii, co było dla ORLEN Wisły okazją do „odskoczenia” na kilka trafień. I tak też się stało po bramkach Dana-Emila Racotea oraz dwóch Michała Daszka (8:5). Gdy wyrównały się siły na boisku, wyrównał się również stan meczu. Nafciarze popełniali proste błędy przede wszystkim w środku obrony, przez co bezradny pozostawał również Marcin Wichary. Dopiero w okolicach 20.min. płocczanie poprawili ten element, wyprowadzili z tego serię kontr i w taki sposób odskoczyli na cztery oczka. Taki obrót spraw jakby ostudził nieco entuzjazm zawodników Gwardii, których akcje ofensywne przestały się układać i w efekcie stracili kolejne dwie bramki. Wynik do przerwy ustalił Mateusz Piechowski i siedem oczek przewagi wydawało się solidną zaliczką przed drugą częścią pojedynku.
 
Po zmianie stron Gwardia sprawiała wrażenie, jakby jej plan na Wisłę się wyczerpał. Podania rozgrywających przestały trafiać do kołowych, a do tego dobrze w bramce prezentował się Marcin Wichary. W efekcie w 37.min. goście pozostawali bez gola w tej części meczu, a ich straty do Nafciarzy wynosiły już dziesięć oczek. O czas poprosił trener Rafał Kuptel, ale to, co udawało się jego podopiecznym w pierwszym meczu, tym razem nie przynosiło już efektu. Gospodarze również tempa nie zwalniali, przez co w 39.min. prowadzili już 23:10. Klasą samą dla siebie był Wichciu, którego skuteczność zaczęła sięgać 60 proc. Mając już finał w kieszeni Nafciarze uspokoili grę, co udało się wykorzystać Gwardii Opole. Rozluźnienie swoich podopiecznych dostrzegł jednak trener Krzysztof Kisiel i w 52. min. poprosił o przerwę. Reprymenda podziałała, gdyż kolejny okres gry Wiślacy wygrali 4:1, a na stolik sędziowski powędrował ponownie zielony kartonik, tym razem ze strony Rafała Kuptela. ORLEN Wisła zwyciężyła 33:21 i awansowała do finału PGNiG Superligi.
ORLEN Wisła Płock – Gwardia Opole 33:21 (17:10)
 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: