Aktualności

Dodano: 1 maja 2018

Finały: VIVE dało lekcję. Komplet publiczności w ćwierćfinale

Energa MKS Kalisz przegrała pierwsze ćwierćfinałowe spotkanie z PGE Vive Kielce 21:35. Porażka nie zraziła jednak fanów kaliskiego beniaminka, którzy zgotowali swojemu zespołowi doping jakiego nie powstydziłyby się europejskie kluby. Mecz w hali Arena obejrzała niemal trzytysięczna publiczność. 
 

Talant Dujszebajew, trener PGE VIVE Kielce:

Musimy pogratulować Kaliszowi całego sezonu, w którym dotarli tak daleko jako beniaminek. Wszyscy jesteśmy pod wrażeniem pracy, jaką zawodnicy wspólnie z trenerem wykonali w tym czasie, do tego mają świetnych kibiców. Nasi kibice oczywiście dla mnie i tak są najlepsi, ale dzisiaj miejscowi pokazali dużą klasę, zresztą kaliszanie mieli pełną halę praktycznie przez cały sezon. Samo spotkanie pokazało raz jeszcze, że moi zawodnicy to profesjonaliści. Nie zawsze udaje im się wygrać, ale po porażce takiej, jak ta z Paryżem, chciałbym im bardzo, bardzo podziękować za koncentrację przez sześćdziesiąt minut. Chłopcy przez dwa tygodnie myśleli tylko o Lidze Mistrzów, byli zmotywowani, po takich meczach w głowie zostaje dziura, sam byłem zawodnikiem, więc wiem, jak to wygląda.
 

Mateusz Jachlewski, skrzydłowy PGE VIVE Kielce:

Było oczywiste, że kaliszanie nie położą się przed nami, lecz będą chcieli z nami powalczyć. Walczyli, ale byliśmy na tyle skoncentrowani i na tyle poważnie podeszliśmy do spotkania, że kontrolowaliśmy wszystkie wydarzenia, które miały miejsce na boisku. W pierwszej części drugiej połowy rzucili nam kilka bramek z rzędu i to był jedyny moment, w którym koncentracja nam uciekła, poza tym wszyscy zagrali świetne zawody. Kalisz, jako beniaminek, świetnie się prezentuje, tym bardziej, że awansował do tego etapu, eliminując Zagłębie Lubin. My jednak zagraliśmy bardzo dobrze, szczególnie w obronie i bardzo się cieszę, że mamy tyle bramek przewagi przed rewanżem. Nie jest łatwo, gdy przegrywasz mecz o Final Four i tak mało zabrakło nam, by tam się znaleźć. Paryż był w dwumeczu zdecydowanie lepszy, nie udało się i porażka zawsze siedzi w głowie, więc wydaje mi się, że stanęliśmy na wysokości zadania, ponieważ szybko udało nam się to z niej wyrzucić i w pełni skoncentrować na meczu z Kaliszem.
 

Miłosz Wałach, bramkarz PGE VIVE Kielce:

Nie obchodzą mnie statystyki, Sławek każe mi nigdy się na nich nie skupiać i nie czytać po meczu żadnych relacji. Od razu mam myśleć o kolejnym spotkaniu. Rzut karny Kamila Adamskiego był do odbicia, zabrakło kilku centymetrów, następnym razem się poprawię! Iskierka i wszyscy inni kieleccy kibice to dla mnie najpiękniejsza grupa kibiców. Odpadliśmy z Ligi Mistrzów, a oni przyjeżdżają za nami do Kalisza i wspierają nas w tym meczu. Dziękujemy za to wsparcie.
 

Kamil Adamski, rozgrywający Energi MKS Kalisz:

Były momenty, że graliśmy całkiem nieźle w tym meczu, ale Kielce to zespół, który nie wybacza błędów. To spotkanie traktujemy jako nagrodę za sezon. Gdyby ktoś nam powiedział w momencie, gdy debiutowaliśmy w lidze meczem z Kielcami, że ponownie zagramy z tą drużyną w ćwierćfinale, to nikt by mu nie uwierzył. W Hali Legionów będziemy chcieli zaprezentować się lepiej, niż dzisiaj i zagrać tak, by było to godne podsumowanie sezonu, który mimo wszystko, jest bardzo udany.
 
Energa MKS Kalisz – PGE Vive Kielce 21:35 (10:18) 
Kary: Energa MKS – 6 min, PGE Vive – 6 min. Rzuty karne: Energa MKS 2/2, PGE Vive 4/5.
MKS: Zakreta 1, Jarosz – Wojdak 6, Adamski 4, Krytski 2, Kniaziew 4, Adamczak 1, Drej 1, Grozdek 1, Bałwas 1, Kobusiński, Kwiatkowski, Galewski, Misiejuk, Czerwiński.
PGE VIVE: Szmal, Wałach – Jurecki 2, Dujszebajew 4, Kus 2, Aguinagalde 2, Bielecki 4, Jachlewski 5, Strlek 3, Janc 4, Jurkiewicz 1, Zorman 2, Bombac 2, Djukić 4.
 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: