Aktualności

Dodano: 20 maja 2018

Finały: Wielkie emocje w Kielcach

W drugim półfinałowym meczu PGNiG Superligi PGE VIVE Kielce wygrało u siebie z Azotami Puławy 35:34. Spotkanie było fantastycznym, zaciętym widowiskiem, które rozstrzygnęło się w ostatnich minutach. W zespole gości, w porównaniu z pierwszym półfinałem nie wystąpił Vadim Bogdanov, a w drużynie mistrza Polski zabrakło Urosa Zormana, Manuela Strleka i Bartłomieja Bisa. W finałach, 30 maja i 3 czerwca, kielczanie zmierzą się z Orlenem Wisłą Płock. Nafciarze w półfinałach rozgrywek wyeliminowali Gwardię Opole.
 
Miłym akcentem rozpoczęło się niedzielne popołudnie w Hali Legionów. Przed startem spotkania wiceprezes klubu, Tadeusz Dziedzic, wręczył medal za zdobycie Pucharu Polski nieobecnemu w Kaliszu Miłoszowi Wałachowi. Młody bramkarz był wówczas w Kielcach, gdzie drużyna juniorów młodszych wywalczyła awans do Final Four mistrzostw Polski. Po pierwszym gwizdku sędziego miła atmosfera ustąpiła duchowi walki, gdy puławianie postanowili zademonstrować, że pomimo dziesięciobramkowej przewagi kielczan, wcale nie spisują jeszcze półfinału na straty. Po dwunastu minutach pojedynku prowadzili 6:4, ładnie radząc sobie zarówno w ataku jak i w obronie.
 
W bramce rywali brakowało Vadima Bogdanova, u kielczan natomiast Sławka Szmala. Po obu stronach boiska mieliśmy więc mieszane duety bramkarskie. U puławian bronił Valentyn Koshovy, który w odwodzie miał młodego Emila Wiejaka, a u nas Filip Ivić, który w razie problemów mógł liczyć na Miłosza Wałacha. Na parkiecie od początku zameldował się Krzysztof Lijewski, dla którego to był pierwszy od miesiąca występ meczowy. Prawy rozgrywający zdobył w ciągu swojego kwadransa jedną bramkę.
 

 
Tymczasem, dwubramkowa przewaga gości wzrosła do trzech bramek. Duża w tym zasługa obrotowego Bartosza Jureckiego, który albo sam trafiał między słupki Filipa Ivicia albo wypracowywał pozycje swoim kolegom. W jednej z akcji w kołowego zabawił się Piotr Masłowski i zdobył z szóstego metra trzynaste trafienie dla swoiej ekipy. Gospodarze przegrywali 10:13, a do przerwy pozostawało siedem minut. Wtedy Valentyn Koshovy jedną ręką odbił piłkę po rzucie Alexa Dujshebaeva, która wpadła w ręce Mariusza Jurkiewicza. Kaczka sprytnie pokonał bramkarza puławian, ale zaraz dwie szybkie akcje Marko Panicia i Patryka Kuchczyńskiego poprawiły rezultat na korzyść gości, który pięć minut przed końcem pierwszej połowy wynosił 11:15.
 
W swoim najlepszym momencie Azoty prowadziły z kielczanami już nawet pięcioma bramkami, ale wtedy przebudził się Karol Bielecki, który zaczął okładać Koshovy’ego swoimi turborzutami. W kontrze pomógł także Mateusz Kus i ostatecznie na przerwę gospodarze schodzili przegrywając jedynie 15:18.
 

 
Druga część spotkania rozpoczęła się dość gwałtownie. Zawodnikom obu drużyn puszczały nerwy, posypały się kartki i upomnienia, a puławianie przez moment grali nawet w potrójnym osłabieniu. Wreszcie żółto-biało-niebiescy zaczęli odrabiać straty. Piękne bramki zdobyli Mateusz Kus i Michał Jurecki, a dwiema interwencjami z rzędu popisał się Miłosz Wałach, który po około siedmiu minutach zmienił Filipa Ivicia. Znów jednak piąty bieg wrzucili goście i odjechali na pięć trafień.
 
Na boisko niepostrzeżenie wkradł się chaos. Gra stała się nieuporządkowana, a jej tempo zupełnie straciło rytm. Ślimaczące się po kilkadziesiąt sekund akcje przeplatane były błyskawicznymi kontrami. Podopiecznymi Daniela Waszkiewicza dowodził środkowy Bartosz Grzelak, a ciężar gry po stronie gospodarzy wzięli na siebie Mariusz Jurkewicz, Julen Aginagalde i Dean Bombac. Na dziesięć minut przed końcem spotkania mozolnie gospodarzom udało się zbliżyć do rywali na dwa trafienia, 28:30. Kolejna, wybitnie trudna pogoń kielczan, sprowadzająca się do trzech bramek zdobytych wespół przez Mateusza Jachlewskiego i Blaza Janca dała żółto-biało-niebieskim remis 31:31.
 
Do końca meczu pozostało pięć minut. Daniel Waszkiewicz poprosił o czas, ale podopieczni Talanta Dujshebaeva byli bezlitośni. Upragnione prowadzenie dał im wreszcie Krzysztof Lijewski. Puławianie zaczęli się denerwować, w jednej z ostatnich akcji zgubili piłkę, a Dean Bombac podwyższył przewagę do dwóch trafień. Ostatecznie kielczanie przypieczętowali awans do finału PGNiG Superligi zwycięstwem z Azotami Puławy 35:34.
 
PGE VIVE Kielce – Azoty Puławy 35:34 (15:18)
PGE VIVE Kielce: Ivić, Wałach – M. Jurecki 4, Dujshebaev 1, Kus 4, Aginagalde 4, Lijewski 2, Bielecki 4, Jachlewski 3, Janc 3, Jurkiewicz 3, Mamić 1, Bombac 5, Djukić 1.
Azoty Puławy: Koshovy, Wiejak – Kuchczyński 2, Podsiadło 7, Łyżwa, Skrabania 1, Panić 4, Grzelak 2, Masłowski 2, Titow, Kowalczyk 6, B. Jurecki 3, Ostroushko, Prce, Gumiński 6, Seroka 1

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: