III turniej PGNiG Summer Superligi: Gdańsk

D
2
4
G
0
9
M
0
5
S
3
7
-:-
Już wkrótce mecz w Twojej okolicy. Kibicuj z trybun 12 maja w Mielcu.
Kup bilet

Aktualności

Dodano: 30 września 2017

Górnik gromi Gwardię

Choć to już piąta seria, NMC Górnik Zabrze dopiero po raz drugi zagrał we własnej hali. Rywalem była rewelacja minionego sezonu, Gwardia Opole, z którą Trójkolorowi mieli sporo do wyjaśnienia. Dlatego wszystko wskazywało, że mecz będzie wyjątkowo zacięty od pierwszych sekund. Wynik jednak był jednostronny. NMC Górnik Zabrze wrócił na czoło tabeli!

 
Obydwa zespoły bardzo szybko doprowadziły do rezultatu 2:2, po czym dzięki bardzo dobrej dyspozycji bramkarzy (Mateusza Korneckiego i Adama Malchera) wynik zatrzymał się na kilka minut. Dopiero w ósmej minucie niemoc strzelecką przełamał Sasza Buszkow, ale do remisu błyskawicznie doprowadził Michał Lemaniak. Co gorsza karnego nie wykorzystał Marek Daćko, a po chwili błąd w ataku popełnił Michał Adamuszek. Dzięki temu opolanie doszli do pierwszego prowadzenia, bowiem rzut ze skrzydła wykorzystał Milewski.
 
 

 
Oba zespoły bardzo twardo pracowały w obronie, robiąc wyjątkowo mało miejsca dla zawodników rzucających z pierwszej linii. Gwardziści nawet w trakcie wykonywania kontr przez Górników nie odstawiali ciała, czego efektem było podwójne osłabienie zespołu gości. Wpierw dwie minuty zobaczył Zadura, a po chwili Łangowski. To dało tylko miejsce Bartkowi Tomczakowi, który rzucił dwa razy pod rząd, ustalając wynik 6:4. Na trzecie trafienie z akcji nie było już miejsca, bo świetnie wyczuł zamiary kapitana Trójkolorowych Adam Malcher. Prób było jednak za dużo, bo Kopa dorobił się indywidualnego krycia przez Michała Lemaniaka.  Dlatego też przesunął się na drugiego kołowego, robiąc tym samym więcej miejsca Markowi Daćce. To prędko przekuło się na rzut karny, przed szansą na wykonanie którego stanął… Tomczak! Ten nie zwykł marnować takich okazji i… jednak wywalczył trzecie trafienie z rzędu.
 
Cuda działy się też w bramce. Mateusz Kornecki, który grał od pierwszych chwil, zaliczył cztery skuteczne obrony z rzędu, napędzając tylko swoich kolegów do gry. Co więcej, obronił bardzo ważne karnego w wykonaniu Patryka Mauera! Opolanie próbowali zerwać się do gry, ale po chwili z pozycji nie do trafienia… trafił Marek Daćko, a po chwili fantastycznie wykończył kontrę błyskawiczny Patryk Gluch! Tablica wskazywała już 9:4!
 
Nadzieję w serca kibiców gości wlały dwie szybkie bramki Łangowskiego i Tarcijonasa, który wepchnął się w lukę obrony niczym wąż do ciemnej, leśnej jamy. Ale Sluijters, dwukrotnie Tomczak i również dwa razy Tatarincew szybko wyprowadzili przewagę 14:6! Co więcej, wciąż tonu grze nadawał Kornecki, do którego rąk piłka kleiła się niczym oset do sznurówek w trakcie leśnego spaceru.
 
Gwardziści wręcz położyli się na parkiecie. Popełniali głupie błędy, podawali w trybuny, a ławka dosłownie przywarła czołami do parkietu. Kiedy Gliński rzucił na 15:6, hala dosłownie zawyła tak, że zadrżały reflektory w hali. W ostatniej sekundzie pierwszej połowy trafił z 12 metrów na 16:6 Michał Adamuszek.
 

 
Jak najlepiej rozpocząć drugą połowę? Kontrą! To udowodnił Sasza Buszkow, który rzucił 17. bramkę po dwójkowej akcji z Bartkiem Tomczakiem. Kolejne trafienie zaliczył asystent pierwszej akcji, czyli właśnie Kopa. A po chwili przechwycił podanie rywali Iso Sluijters, a rzutem przez całe boisko popisał się Gliński. Ręce same składały się do oklasków, i to nawet w wykonaniu rywali, gdy kolejną paradą popisał się Kornecki.
 
Gdy przewaga wynosiła aż 13 bramek, przyszedł czas na młodych. Na boisku pojawił się Maciej Tokaj i Lukas Francik. Czech już po chwili stanął przed szansą na zdobycie debiutanckiej w Hali Pogoni bramki. Faulowany przez rywali szansy nie wykorzystał. Ale trafienie zdobył Iso Sluijters. I to ze skrzydła!
 
Trzeba było przecierać oczy, gdy dopiero w 38. minucie goście zdobyli ledwie 10 trafienie… Na boisku pojawili się tównież Filip Fąfara, Łukasz Gogola i Jurij Gromyko.
 
Pomimo zmiany bramkarza gości na Mateusza Zembrzyckiego, przewaga tylko rosła. Prędko przelobował go Lukas Francik. Po chwili bramkę dołożył Gogola, ustalając wynik na 28:14.
 
 

Młodsi zawodnicy Trójkolorowych wyjątkowo mocno starali się dorównać starszym kolegom, ale wyraźnie było widać, że brakuje im jeszcze boiskowego obycia. W rzucie pomylił się Wojciech Matuszak, a w podaniach Maciej Tokaj, to skutkowało trzema łatwymi bramkami rywali. Przewaga wciąż była bezpieczna, ale w 48. minucie o czas poprosił trener Trtik. To przyniosło dublet Francika i wynik… 30:17.
 
W młodzieży siła, rozentuzjazmowali się kibice po trafieniu Glucha i obronie Korneckiego. I choć głównie kulała obrona gospodarzy, wynik wciąż wskazywał deklasację rywali. Sił brakowało tylko Zarzyckiemu, który zdobył cztery ostatnie trafienia z rzędu. Francik odpowiedział jednak w sumie sześć razy. Wynik mówił wszystko: 36:23!
 

 
– Chłopaki z Zabrza pokazali klasę. Trzeba to przeanalizować i skupić się na następnym meczu. Musimy popracować nad obroną, bo wynik… trzeba jeszcze dużo pracować – wzdychał po meczu Mateusz Zembrzycki. – Ale na pewno nie ma się co załamywać. Najlepszym się zdarza.
 
Było dość łatwo w pierwszej połowie, a druga to pełna kontrola meczu. Wszyscy zawodnicy zagrali, również zmiennicy, którzy naprawdę dobrze się pokazali. Nic tylko się cieszyć – podsumował Marek Daćko, obrotowy NMC Górnika Zabrze.
 
Statystyki zobaczysz TUTAJ
 
NMC Górnik Zabrze – Gwardia Opole 36:23  (16:6)
 
NMC Górnik: Kornecki – Gluch 3, Daćko 4, Fąfara, Tomczak 9, Gromyko, Sluijters 3,  Buszkow 3, Tatarincew 3, Gliński 2, Gogola 2, Tokaj, Matuszak, Francik 6, Adamuszek 1. Trener: Rastislav Trtik
Kary: 10 minut (Daćko, Gromyko, Sluijters, Matuszak, Adamuszek)
Gwardia: Malcher, Zembrzycki – Lemaniak 1,  Zarzycki 5, Łangowski 2, Klimków 1, Tarcijonas 1, Mokrzki 1, Dementiev, Jankowski 3, Zadura 4, Mauer 3, Milewski 2, Morawski 1, Przybysz. Trener: Rafał Kuptel
Kary: 10 minut (Zarzycki, Łangowski, Mokrzki, Zadura, Mauer)
 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: