Aktualności

Dodano: 30 września 2018

Górnik wygrywa szalony mecz

Po ubiegłorocznym kryzysie MMTS Kwidzyn znów zaczął pukać do czołówki ligi i jego główną aspiracją jest walka o czołową piątkę. Na ich drodze w piątej ligowej serii stanął NMC Górnik Zabrze, który zafundował zabrzańskim kibicom prawdziwy thriller. Ale tylko przez kwadrans, po później z chwili na chwilę budowali coraz większą przewagę.
 
Na początku spotkanie było jednak wyjątkowo wyrównane i waleczne. Oba zespoły próbowały sforsować silne defensywy, przepychały się i walczyły. Świetnie w mecz wszedł Alex Tatarincew, który wywalczył prędko dwoma trafieniami prowadzenie 4:2. Kwidzynianie prędko jednak tę stratę odrobili i mecz znów oscylował wokół remisu. To jednak potęgowało tylko nerwy i błędy w obronie, które prędko przekuwały się na liczne dwuminutowe kary. To, co najbardziej przeszkadzało gospodarzom w budowaniu przewagi, to słabsza dyspozycja Mateusza Korneckiego. Choć w ważnym momencie odbił kontrę rywali, trener Rastislav Trtik postanowił wprowadzić drugiego bramkarza, Sebastiana Zaporę. Cała nadzieja była w nim, bo trzeciego bramkarza już w składzie nie było – zastąpił go debiutujący w barwach Trójkolorowych, wracający z kontuzji Szymon Sićko.
 

 
Zmiana w obsadzie bramki przyniosła skutek: Zapora najpierw odbił rzut z akcji, potem spłoszył wykonującego rzut karny Adriana Nogowskiego, który rzucił nad bramką, a potem znów był górą przy rzucie z siódmego metra. Dzięki niemu zabrzanie wyszli na prowadzenie 11:8 po 20 minutach.
 
Przewagi nie udało się jednak zwiększyć przez zbyt prędki rzut po wznowieniu. Zabrzanie jednak wyszli z wysoką, agresywną obrona, utrudniając konstruowanie akcji gości. A później dwie bramki dołożył Bartłomiej Tomczak: z siedmiu metrów i wreszcie z fantastycznej dwójkowej kontry weteranów klubu, bowiem pobiegł wraz z Rafałem Glińskim. Po chwili i Glina wykończył kontrę, budując przewagę 15:10 na trzy minuty przed końcem. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 16:11!
 

W drugiej odsłonie spotkania zabrzanie zobaczyli wreszcie na boisku Szymona Sićkę, który choć zdawał się nieco zagubiony na parkiecie, po chwili przywitał się imponującą bramką na 17:12. W obronie coraz lepiej zaczął spisywać się Alex Tatarincew, a Jaś Czuwara ściśle izolował Michała Potocznego na rozegraniu gości. W szeregi Górników zakradł się jednak chaos i brak koncentracji. Dwukrotnie atak przerwały gwizdki sędziów sygnalizujące błędy w ofensywie. W końcu jednak sygnał do ataku znów dał Sićko, który znów pokonał mur rywali. Świetnie odpowiedział jednak Kacper Adamski, który świetnie wyminął gospodarzy. Szansy na zmniejszenie przewagi Górnika nie wykorzystał jednak Robert Orzechowski, który po faulu na Andrzeju Kryńskim karnego rzucił w ścianę.
 
Dwudziestą bramkę zdobył znów Sićko, który wybornie przerzucił bramkarza z Kwidzyna, Krzysztofa Szczecinę. Co ciekawe, na prawej połówce pojawił się praworęczny Łukasz Gogola, który błyskawicznie zdobył kolejne trafienie, a zaraz za nim kontrę wykończył Jan Czuwara (22:16). Na nic zdawały się okrzyki Tomasza Strząbały, trenera gości, na swoich podopiecznych. Zapora znów odbił karnego, tym razem w wykonaniu Rosiaka. Po chwili Górnicy rozpoczęli istny festiwal strzelecki: znów trafił dwukrotnie Łukasz Gogola, kolejne dwa trafienia zaliczył Jurij Gromyko, a 29. bramkę zdobył Jaś Czuwara, wykorzystując kontrę po podaniu Michała Adamuszka.

Kwidzynianie zdawali się kompletnie rozbici. Dziesięć bramek przewagi na pięć minut przed końcem nie dawał im żadnych szans na nawiązanie walki. Co gorsza, ostatnie iskierki nadziei gasił Sebastian Zapora, który raz za razem odbijał kolejne rzuty rywali, meldując się chyba na dłużej w bramce Trójkolorowych. Nerwy wciąż jednak dominowały i Krieger brutalnie uderzył w nos Gogoli, otrzymując za ten faul trzecią karę dwóch minut, a w konsekwencji czerwoną kartkę.
 
Na koniec spotkania popisał się jednak bramkarz  Pomorzan, Krzysztof Szczecina. Pewnie odbił rzut Czuwary i dobitkę Gromyko. Kontry nie wykorzystał też Gluch, który poślizgnął się tuż przed rzutem, ale zdołał podać Pawelcowi. Ten jednak trafił wprost w bramkarza. Do końca zostało jednak trzydzieści sekund, a zabrzanie mieli 9 bramek przewagi. Mogli więc spokojnie rozegrać ostatnią akcję. Tym razem jednak Sićko naciął się na blok rywali, którzy nie zdołali oddać rzutu na wagę zmniejszenia przewagi.
 
NMC GÓRNIK ZABRZE – MMTS KWIDZYN 30:21 (16:11)
NMC Górnik: Kornecki, Zapora – Gluch 1, Daćko 2, Tomczak 5, Gromyko 2, Sluijters 2, Czuwara 3, Pawelec, Buszkow 1, Tatarincew 2,Gliński 1, Gogola 3, Bąk 1, Sićko 4,Adamuszek 3. Trener: Rastislav Trtik
Kary: 10 minut (Sluijters, Czuwara, Tatarincew, Bąk, Adamuszek)
 
MMTS: Szczecina, Dudek – Orzechowski 5, Kryński 1, Krieger 2, Peret 2, Adamski 4, Szczepański 2, Rosiak, Nogowski 1, Guziewicz, Dudek, Ossowski2, Potoczny 2, Landzwojczak, Przytuła. Trener: Tomasz Strząbała
Kary: 10 minut (Krieger 3, Rosiak 2)
Czerwona kartka: Krieger (z gradacji kar)
 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: