Aktualności

Dodano: 19 lutego 2018

Górnik Zabrze wysoko zwyciężył z Pogonią

NMC Górnik Zabrze wciąż kontynuuje cykl domowych spotkań, z których część to nadrabianie zaległości ze stycznia. W ramach 19. serii zabrzanie musieli stanąć przeciwko Sandrze Spa Pogoń Szczecin. Początek spotkania był dość jednostronny, ale z czasem szczecinianie zaczęli nadrabiać wynik i przez kilkanaście minut wynik zaczął niebezpiecznie zbliżać się do remisu. Szczęśliwie jednak przetrzebiony kontuzjami Górnik zdołał wywalczyć solidne zwycięstwo 30:21.
 
Zabrzanie rozpoczęli osłabieni o nominalnego środkowego rozgrywającego, Rafała Glińskiego, który wciąż leczy kontuzję stopy. Pierwsze okazje rzutowe miał Maciej Tokaj, dwa razy jednak trafił w bramkarza. Po jednej z akcji zabrzanie stanęli jednak przed okazją na pierwsze trafienie, z rzutu karnego. Pewnie wykorzystał je Bartłomiej Tomczak. Po chwili trafił z linii siódmego metra po raz kolejny. Szczecinianie grę opierali głównie na pierwszej linii, szukając okazji do podania do Arkadiusza Bosego. Stąd też dwa razy stracili piłki dzięki szczelnej obronie gospodarzy, które wpierw przemienił na bramkę Jan Czuwara, a po chwili fantastyczną wkrętką – znów Bartłomiej Tomczak.
 

 
Świetnie spisywał się Mateusz Kornecki, który raz za razem pewnie wybierał rzuty Portowców. Gdy piąte trafienie (a trzecie z rzędu), zaliczył Bartłomiej Tomczak, trener Piotr Frelek poprosił o czas. Dzięki jego radom bramkę z pozycji zdobył Jakub Radosz, ale na nią zabrzanie odpowiedzieli trzykrotnie i tablica wskazywała już 9:3.
 
Szczecinianie powoli jednak zaczęli odrabiać przewagę. Przez błędy w podaniach i faule w ataku goście prędko zdobyli pięć bramek, na które Trójkolorowi odpowiedzieli tylko dwa razy. Tablica zaczęła wskazywać wynik 11:8, co było sygnałem do bardziej wytężonej pracy w obronie. Niestety kontry nie wykorzystał Jurij Gromyko, który zagapił się i nie złapał piłki podawanej przez Matiego Korneckiego. Po chwili jednak kolejny szybki atak wykorzystał Iso Sluijters. Wciąż jednak gospodarze czuli na karku chłodny oddech znad Jeziora Dąbie. Co gorsza do grona wykluczonych z powodu kontuzji dołączył drugi rozgrywający zespołu, Maciej Tokaj. Trener Trtik musiał zareagować na tę sytuację, wyznaczając Łukasza Gogolę do gry na środku. Ten nie czuł się na pozycji zbyt pewnie, ale z minuty na minutę, również dzięki podpowiedziom starszych kolegów, łapał coraz lepszy rytm.
 
Zabrzanie pierwszą połowę zakończyli wynikiem 15:11.

 
Druga odsłona meczu zaczęła się od wyrównanej wymiany ciosów. Oba zespoły grału o wiele spokojniej w ataku, szanując piłkę. Zabrzanie opierali się głównie na prawej połówce. Po dwa trafienia zaliczył Ignacy Bąk i Patryk Gluch. Gospodarze zmienili również system defensywy na 5-1, a wyłącznym wysuniętym obrońcom był Jan Czuwara. Podobny manewr wykonani zawodnicy Pogoni, przy czym wysuniętym zawodnikiem był drobny rozgrywający Bereżny. Portowcy wyraźnie spięli się bliskim kontaktem z rywalem i zaczęli… obrzucać ściany, słupki i poprzeczkę. W odpowiedzi gospodarze prędko zdobyli sześć bramek, doprowadzając do wyniku 24:16.
 
Jasiu Czuwara szczelnie izolował Bereżnego, dochodząc praktycznie do środkowej linii boiska. W ataku zabrzanie zaczęli grać nawet siedmioma zawodnikami. Niestety to nie przekuwało się na bramki, bowiem dwukrotnie z pozycji Jan Czuwara nie zdołał trafić do bramki. Wykorzystał za to doskonale kontrę, ale bramki na 27:18 nie uznano, bowiem wcześniej trener Piotr Frelek poprosił o czas, a sędziowie stolikowi nie odgwizdali przerwy odpowiednio prędko.
 

 
Tę przerwę lepiej wykorzystali jednak gospodarze. Co prawda karnego zmarnował świetnie dotychczas spisujący się Ignacy Bąk, ale jego błąd prędko naprawił Marek Daćko. Trzy kolejne ładnie wykonane rzuty dały zabrzanom zwycięstwo 30:21.
 
NMC Górnik Zabrze – Sandra SPA Pogoń Szczecin 30:21 (15:11)
NMC Górnik: Kornecki, Galia – Gluch 3, Daćko 5, Fąfara, Tomczak 7, Gromyko 1, Sluijters 2, Czuwara 5, Buszkow, Tatarincew, Gogola 3, Tokaj, Bąk 4, Adamuszek. Trener Rastislav Trtik
Kary: 2 minuty (Gromyko)
 
Pogoń: Zapora, Bartosik – Radosz 3, Wąsowski, Bereżny 3, Krupa 1, Bosy 3, Biernacki 1, Jedziniak 2, Krysiak 1, Matuszak, Zaremba 4, Gryszak 1, Fedeńczak 2. Trener: Piotr Frelek
Kary: 8 minuty (Wąsowki, Krupa, Bosy, Biernacki)
PEŁNE STATYSTYKI DOSTĘPNE SĄ TUTAJ.
 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: