Aktualności

Dodano: 4 lutego 2018

Kalisz triumfuje czwarty raz z rzędu

6 bramek przewagi na 19 minut przed końcem meczu nie wystarczyło elblążanom do wygranej z MKS-em Kalisz. Goście dwukrotnie zmienili ustawienie w obronie i odrobili z nawiązką straty, dzięki czemu drugi raz w sezonie pokonali Meblarzy.
 
Oba zespoły przystępowały do tego spotkania w dobrych nastrojach. Elblążanie w poprzedniej serii przełamali serię porażek, a ich rywale w trzech poprzednich pojedynkach odnieśli same zwycięstwa. Jedni i drudzy nie zamierzali na tym poprzestać.
 
Wynik meczu otworzył z prawego rozegrania Marek Szpera. W pierwszej możliwej sytuacji odpowiedział Mikołaj Kupiec. Do 10 minuty żadna z drużyn nie potrafiła narzucić swojego stylu gry, dlatego co chwilę był remis. Wystarczyło jednak żeby Kalisz zagrał szczelnie w obronie, co wymusiło na elblążanach rzuty z niewydonych pozycji. Po drugiej stronie pojawiły się kontrataki, które z dużą prezycją wykorzystał Michał Drej. To on był autorem trzech kolejnych trafień dla MKS-u (5:7). Elblążanie szybko jednak wzmocnili defensywę, dzięki czemu goście mieli spore problemy z wypracowaniem dobrej pozycji do rzutu. Po bramce Marcina Szopy z karnego ponownie był remis (8:8). Kaliszan na prowadzenie wyprowadził nie kto inny jak Michał Drej. Gospodarze pokazali jednak, że dziś wyszli z zadaniem zdobycia kompletu punktów. Dwa kolejne trafienia padły łupem Szopy (10:9). Po skutecznej kontrze tego gracza w 26. minucie ekipa Jacka Będzikowskiego pierwszy raz osiągnęła dwubramkową przewagę. Po kilkudziesięciu sekundach na 14:11 trafił Moryń. Przewagę tę udało się utrzymać do końca pierwszej odsłony, którą dwiema obronami zakończył Paweł Kiepulski. W pierwszych 30. minutach zanotował 43% udanych interwencji (9/21), a był jeszcze blisko zdobycia bramki. Po drugiej stronie świetnie w bramce zachował się wówczas Edin Tatar.
 
Kilkuminutowy odpoczynek lepiej wykorzystali elblążanie, którzy już po minucie gry zakończyli pięknym trafieniem Mikołaja Kupca (16:12). Gospodarze nawet jeśli popełniali błędy w obronie, to w bramce mieli nakręconego Kiepulskiego (kolejne dwa rzuty z rzędu obronione). Dodatkowo poprawił także rzut do bramki przeciwnika i w 36. minucie trafił przez całe boisko, dzięki czemu Meblarze prowadzili już 18:13. Kaliszanie zaczęli grać dwoma wysunięty zawodnikami w obronie, ale gospodarze potrafili znaleźć drogę do ich bramki. Po trzecim z rzędu trafieniu Morynia Meble Wójcik prowadził 20:14. MKS ponownie jednak dokonali zmiany ustawienia w obronie i elblążanie zaczęli mieć bardzo duże problemy w kreowaniu sytuacji bramkowych. To przełożyło się na 5 straconych bramek z rzędu (21:20). Kalisz poczuł, że z tego meczu może jednak wywieźć punkty. Serię 5 minut bez bramki elblążan przełamał dopiero Mikołaj Kupiec. Kalisz dogonił jednak swojego przeciwnika w 51. minucie (22:22) i spotkanie rozpoczęło się w zasadzie od nowa. Gracze Jacka Będzikowskiego zaczęli marnować kolejne okazje na odzyskanie prowadzenia. MKS wykorzystał to z zimną krwią w 54. minucie wyszedł na prowadzenie 23:22. Ciężar zdobywania bramek po stronie elblażan wzięli wówczas na siebie Moryń i Szopa, ale ten drugi mając okazję na bramkę nr 24 zmarnował karnego. Jak wykorzystać taką okazję pokazał z kolei Drej (23:24) i to Kalisz na 4 minuty przed końcem był bliżej wygranej. Meblarze marnowali kolejne sytuacje, które w postaci kontr dla Kalisza kończył Artur Klopsteg (24:26). W ostatnich dwóch minutach oba zespoły grał w osłabieniu lecz wynik nie uległ już zmianie.
 
MEBLE WÓJCIK ELBLĄG – ENERGA MKS KALISZ 24:26 (15:12)
MEBLE: Kiepulski 1, Ram – Moryń 8, Szopa 7, Kupiec 5, Grzegorek 1, Netz 1, Koper 1, Miedziński, Adamczak Piotr, Tórz
MKS: Tatar, Zakreta – Drej 6, Kniazeu 5, Adamski 4, Klopsteg 4, Bożek 2, Adamczak Paweł 2, Szpera 1, Misiejuk 1, Krytski 1, Kwiatkowski, Czerwiński, Bałwas, Wojdak
Karne:
MEBLE – 2/4
MKS -5/5
Kary:
Elbląg – 6 minut (Koper 4, Grzegorek 2)
Kalisz – 8 minut (Kwiatkowski 2, Misiejuk 2, Szpera 2, Adamski 2)
 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: