Aktualności

Dodano: 11 marca 2018

Kielce ponownie wygrywają z Płockiem

W meczu 26. serii PGNiG Superligi PGE VIVE Kielce pokonało u siebie Orlen Wisłę Płock 36:30. Po pierwszej połowie gospodarze nieznacznie przegrywali z Nafciarzami, ale w drugiej części gry dość szybko wypracowali niewielką przewagę, którą ostatecznie powiększyli do sześciu bramek. W Świętej Wojnie 2:0. Goście wystąpili bez kontuzjowanego Mateusza Piechowskiego. W zespole kielczan zabrakło Marko Mamicia, który wciąż zmaga się z urazem pleców, oraz Filipa Ivicia, który przechodzi rehabilitację po kontuzji łokcia.
 
PGE VIVE Kielce – Orlen Wisła Płock 36:30 (17:18)
PGE VIVE Kielce: Szmal, Wałach – Jurecki, Dujshebaev, Kus, Aginagalde, Bielecki, Jachlewski, Strlek, Janc, Lijewski, Jurkiewicz, Zorman, Bombac, Djukić
Orlen Wisła Płock: Wichary, Borbely, Morawski – Daszek, Duarte, Krajewski, Racotea, Obradovic, Ghionea, Gębala, Ivić, Tarabochia, Gębala, Żabić, Mihić, De Toledo
 
Jak na Świętą Wojnę przystało, oba zespoły rozpoczęły dzisiejszy mecz z takim zacięciem, jakby już rozgrywały finał mistrzostw Polski. Zawodnicy wydeptywali dziury w parkiecie, tuptając w obronie od lewej do prawej za atakującymi. Płock z dużą koncentracją i konsekwencją rozgrywał piłkę, dzięki czemu gospodarze nie mogli tak często, jak to zwykle bywa w polskiej lidze, zdobywać łatwych bramek z kontrataku. Ciężar gry przeniósł się więc na atak pozycyjny, w którym solidną robotę na kole wykonywał Julen Aginagalde, przepychający się gdzieś pomiędzy braćmi Gębala i Gilberto Duarte.
 

Już w ciągu pierwszych dziesięciu minut podyktowano cztery rzuty karne, z których trzy skutecznie wykonał Karol Bielecki, a jeden Valentin Ghionea. Mecz toczył się, z małymi odchyleniami, gol za gol. Głównie to kielczanie minimalnie prowadzili, ale po niecałych dwudziestu minutach płocczanie odwrócili zależność i utrzymywali się jedno, dwa trafienia z przodu. Dobrze od początku spotkania spisywali się Przemysław Krajewski i Jose de Toledo, w PGE VIVE natomiast ciężar zdobywana bramek rozkładał się w miarę równomiernie na całą drużynę.
 
Na kilka minut przed przerwą przewaga gości powiększyła się do trzech bramek. Dobry moment w bramce odnotował jednak Sławomir Szmal, broniąc kilka rzutów, m.in. Marko Tarabochii, a o czas poprosił Talant Dujshebaev. Po chwili wytchnienia potężny rzut z lewego rozegrania oddał Michał Jurecki, dzięki czemu gospodarze pierwszą połowę przegrali jedynie 17:18. W jednej z akcji tuż przed przerwą, za faul na Michale Jureckim czerwoną kartkę otrzymał Valentin Ghionea. Skrzydłowy nie dyskutował z sędziami, a wręcz zaaprobował ich decyzję, unosząc kciuk do góry i grzecznie opuścił boisko.
 

Po przerwie kielczanie szybko odrobil stratę do gości i wyszli na niewielkie prowadzenie 24:21. Fantastyczny mecz rozgrywał Dean Bombac, który nie tylko ze środka kierował atakiem kielczan, ale i sam wykańczał akcje, zaskakując bramkarzy Płocka najróżniejszymi rzutami. Tych, między słupkami oglądaliśmy aż trzech, bo spotkanie rozpoczął Adam Borbely, później zastąpił go Adam Morawski, a na koniec na parkiecie zameldował się Marcin Wichary. W bramce gospodarzy całe spotkanie solidnie rozgrywał Sławek Szmal.
 
W drugiej połowie podopieczni Talanta Dujshebaeva powiększyli przewagę do pięciu bramek (28:23), co podziałało na nich chyba nieco rozluźniająco, bo momentami zdarzyło im się popełnić kilka niefrasobliwości w ataku. Płocczanie jednak nie potrafili tego wykorzystać, a wreszcie żółto-biało-niebieskich zmobilizowała interwencja Kasy, który obronił rzut karny wykonywany przez Igora Żabicia i żółto-biało-niebieska drużyna znowu ruszyła z kopyta. Napędzał ją Alex Dujshebaev, który zdobył trzy gole z rzędu, w tym raz z ataku pozycyjnego, raz z kontry, a raz lobem przez całe boisko do pustej bramki. Na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego kielczanie prowadzili 33:28 i jasne było, że tego meczu już nie przegrają. Goście dwoili się i troili, starali, nabiegali, zabiegali, wdzierali w obronę, ale ostatecznie to PGE VIVE ponownie zwyciężyło z Płockiem, 36:30.
 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: