-:-
Już wkrótce mecz w Twojej okolicy. Kibicuj z trybun 12 maja w Mielcu.
Kup bilet

Aktualności

Dodano: 22 marca 2022

Ligowi rekordziści, czyli panowie piłkarze

Jest w PGNiG Superlidze grupa zawodników, których jedni nazywają weteranami, inni starymi wygami, a czasem – z dużą dozą szacunku – ligowymi profesorami albo po prostu panami piłkarzami. Graczy z dużym doświadczeniem ceni każdy trener, zwłaszcza jeśli są to szczypiorniści, w których jeszcze pali się ogień żądzy sukcesów. Przyjrzeliśmy się tym, którzy mają w dorobku najwięcej sezonów, meczów i zdobytych bramek w PGNiG Superlidze.

Klasyfikacja każdego z tych trzech kryteriów (sezony, mecze, gole) ma swojego aktualnego rekordzistę. Aktualnego, bo w historii naszej ligi byli już gracze, którzy mogą się pochwalić jeszcze bardziej wyśrubowanymi wynikami niż wciąż aktywni zawodnicy. A kto z tych obecnych dzierży palmę pierwszeństwa? Zacznijmy od liczby sezonów.

Aż przez 17 serii PGNiG Superligi 2021/22 najwięcej sezonów w naszej najwyższej klasie rozgrywkowej miał Mateusz Jachlewski, dla którego jest to już 19. rok walki o mistrzostwo Polski. Jak to miał? Przecież wciąż gra – powie ktoś. Racja, ale dokładnie 5 marca w meczu z Gwardią Opole niczym królik z kapelusza wyskoczył zza bocznej linii… trener Stali Mielec Rafał Gliński i zdetronizował „Siwego”. Wchodząc na boisko, Gliński zaliczył bowiem już swój dwudziesty sezon w PGNiG Superlidze, w której debiutował ponad 21 lat temu – 17 lutego 2001 roku meczem z AZS AWF Biała Podlaska, jeszcze w barwach wrocławskiego Śląska. 

Za kolegami z dawnej reprezentacji Bogdana Wenty (ale i wówczas konkurentami do występów na lewym skrzydle) mamy trzech zawodników, rozgrywających swój sezon numer 18. To Bartłomiej Tomczak z Energi MKS Kalisz, Michał Stankiewicz (MKS Zagłębie Lubin) i Kamil Sadowski (Piotrkowianin). Najmłodszy z nich (ale też najbardziej trapiony kontuzjami) jest też ostatni, 36-latek.

A czy liczba zaliczonych sezonów przekłada się na liczbę rozegranych meczów? Teoretycznie tak, ale nie do końca. Tu właśnie decydującym czynnikiem może być zdrowie. Można bowiem mieć za sobą pięć sezonów i… pięć meczów, ale takiego przypadku w naszej lidze nie ma. Tak samo jak nie ma nikogo, kto miałby na koncie 500 meczów. No ale to już absolutnie najwyższy stopień wtajemniczenia. Dla ciekawych – z zawodników o ligowych dokonaniach możliwych do zweryfikowania najwięcej meczów rozegrał obecny trener bramkarzy Torusa Wybrzeża Gdańsk Sebastian Suchowicz – 556. Z aktywnych szczypiornistów na dobrej drodze do pięciu setek jest Jachlewski, ale… nie wolno mu skończyć po tym sezonie kariery! Zaczął bowiem te rozgrywki z 473 spotkaniami, teraz ma ich 492, a do końca zostało siedem. Łatwo policzyć… Ponad 400 ligowych gier ma za sobą jeszcze pięciu zawodników – Michał Stankiewicz, Michał Peret, Adam Malcher, Tomczak i Gliński. Oprócz Jachlewskiego do superekskluzywnego Klubu 500 w przyszłym sezonie mogliby wkroczyć jeszcze tylko 37-letni Stankiewicz (aktualnie 481 meczów) i Tomczak (475). Dla pozostałych to już raczej nieosiągalny cel.

No i wreszcie to, co kibice lubią najbardziej – gole! Możliwe, że jeszcze w tym sezonie będziemy się pasjonowali wyścigiem z czasem Tomczaka. Skrzydłowy z Kalisza jest bliski osiągnięcia granicy 2000 trafień, co też stanowi fenomenalne osiągnięcie, biorąc pod uwagę, że w XXI wieku udało się to góra pięciu szczypiornistom. Na razie Tomczak uzbierał 1962 bramki. Ale jeśli taki zaszczyt marzy mu się jeszcze w tym sezonie, musi się poprawić. Średnio zdobywa bowiem w meczu nieco powyżej trzech bramek i gdyby taką przeciętną utrzymał do końca, zamknąłby sezon 2021/22 z dorobkiem tylko nieco powyżej 1980 trafień. 

Za siebie Bartek oglądać się jednak nie musi. Żaden z aktywnych ligowców go nie dogoni, najbliżej jest Jachlewski z 1664 bramkami, kolejni mają znacznie poniżej 1500 goli. Kiedy zatem ktoś po (ewentualnie) Tomczaku ustrzeli w PGNiG Superlidze 2000 bramek? Wpatrując się głęboko w szklaną kulę, widzimy Arkadiusza Morytę. Przy obecnej liczbie meczów, dobrym zdrowiu i dotychczasowej skuteczności kielczanin mógłby to osiągnąć mniej więcej w 2029 roku. Mamy czas…

Autorem artykułu jest Wojciech Osiński, dziennikarz Przeglądu Sportowego. 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: