-:-
Już wkrótce mecz w Twojej okolicy. Kibicuj z trybun 12 maja w Mielcu.
Kup bilet

Aktualności

Dodano: 30 września 2017

LM: druga porażka Vive

W meczu trzeciej kolejki Ligi Mistrzów PGE VIVE Kielce przegrało na wyjeździe z RK Celje Pivovarna Lasko 27:31. Gospodarze od początku narzucili bardzo szybkie tempo gry, któremu ciężko było sprostać. Kieleccy zawodnicy popełniali zbyt wiele błędów własnych i choć mieli kilka okazji do tego, by dogonić rywali, w kluczowych momentach Słoweńcy okazywali się lepsi i odskakiwali na kilka trafień. Najskuteczniejszy w szeregach żółto-biało-niebieskich był Darko Djukić, a po stronie gospodarzy Gal Marguc.
 
RK Celje Pivovarna Laško – PGE VIVE Kielce 31:27 (16:12)
RK Celje Pivovarna Laško: Lesjak, Panjtar – Vujović 1, Jurecić 1, Malus 3, Razgor 1, Suholeznik, Marguc 7, Mitrovic 5, Kodrin 1, Makuc 1, Anic 3,  D. Dujshebaev 5, Mackovsek 2, Mlakar, Beciri 1
PGE VIVE Kielce: Ivić, Szmal – Jurecki 2, A. Dujshebaev 4, Kus 1, Aginagalde 4, Bielecki 2, Jachlewski 2, Strlek 4, Janc 2, Lijewski, Jurkiewicz, Zorman, Mamić, Bombac, Djukić 6
 
Pierwsza siódemka: Ivić – Strlek, Dujshebaev, Zorman, Jurkiewicz, Janc, Aginagalde
 
Vive rozpoczęło nietypowo, obroną, która przyniosła dobry rezultat w meczu z THW Kiel. Wysunięty na „jedynce” szyki Słoweńców próbował rozbijać Blaž Janc. Oryginalnie ustawili również atak pozycyjny, ponieważ na lewym rozegraniu pojawił się Mariusz Jurkiewicz. Tak, jak się można było spodziewać, gospodarze narzucili bardzo szybkie tempo gry i dobrze na tym wychodzili. Po dziesięciu minutach spotkania prowadzili 5:4. W tym czasie kielczanie parę razy stracili piłkę w ofensywie, co kończyło się kontrami Słoweńców.
 
Bardzo dobrze w bramce spisywał się Filip Ivić. Dzięki Chorwatowi w początkowym etapie spotkania Celje nie odskoczyło kielczanom na większą liczbę bramek. Po kwadransie na boisku zameldowali się: Darko Djukić, Michał Jurecki, Mateusz Jachlewski, Marko Mamić, Krzysztof Lijewski i Dean Bombac. W ciągu czterech minut stracili cztery bramki i przewaga gospodarzy wynosiła już 9:6. Wtedy jednak kolejną dobrą interwencją popisał się Filip Ivić, a skrzydłowi zdobyli dwie bramki z rzędu.
 
W defensywie wciąż jednak brakowało asekuracji. Za chwilę po kolejnej fantastycznej paradzie Ivicia piłki nie zebrał Michał Jurecki, co sprytnie wykorzystał Daniel Dujshebaev. Najmłodszy z rodu Dujshebaevów całkiem odważnie poczynał sobie w tym meczu od samego początku i w pierwszej połowie zdobył w sumie trzy bramki. Po stronie Celje chyba jeszcze lepiej niż Filip, sprawował się Urban Lesjak. Dzięki niemu i jakiejś nadzwyczajnej indolencji naszych zawodników w ataku, Słoweńcy odskoczyli w pewnym momencie aż na sześć trafień (15:9), zdobywając bramki seriami po nieudanych akcjach naszego zespołu. Tuż przed przerwą jednak ładny rzut ze skrzydła oddał najskuteczniejszy po stronie Kielc Darko Djukić, wykorzystując podanie od Alexa Dujshebaeva. Do szatni zawodnicy schodzili przy stanie 16:12.
 
Na drugą połowę w bramce PGE VIVE zameldował się Sławek Szmal, a w ataku uruchomiła się opcja dobrej współpracy z obrotowym. Julen Aginagalde zdobył dwie pierwsze bramki dla naszego zespołu. Zawodnicy Celje dalej starali się utrzymać bardzo szybkie tempo, ale na chwilę się rozluźnili, a nasz zespół zaczął grać dokładniej. Po kilku minutach gry gapiostwo rywali wykorzystał Michał Jurecki, przełamując linię podania i oddając łatwy rzut do pustej bramki. Wkrótce dystans do gospodarzy wynosił już tylko jedno trafienie (19:18).
 
Niestety od tego momentu kielczanie zaczęli popełniać błąd za błędem, szczególnie faule w ataku i Celje znów odjeżdżało. Na szczęście mocnym bodźcem do dalszej gry był Sławek Szmal i po paru minutach ponownie doszli gospodarzy na jedną bramkę (21:20). Ale na nic się to zdało, bo za chwilę Słoweńcy prowadzili 24:20, a gra coraz bardziej przypominała podchody: co udało  się dojść rywala na jedno trafienie, gospodarze wrzucali bieg „turbo” i migiem wypracowywali większą przewagę.
 
Ostatni raz nadzieję na dogonienie Celje dał Blaž Janc, po tym jak na trzy minuty przed końcem spotkania wykorzystał kontratak po przechwycie Marko Mamicia. Jednak od wyniku 28:26 rywale zdołali rzucić kielczanom kolejne trzy bramki i po ostatnim gwizdku sędziego tablica wyświetliła rezultat 31:27. Słoweńcy utonęli w radosnej celebracji pierwszych dwóch punktów w Lidze Mistrzów, a nasza drużyna po raz kolejny w tym sezonie musiała przełknąć gorycz wyjazdowej porażki.
 
 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: