Aktualności

Dodano: 15 września 2018

LM: W każdym meczu chcemy tak walczyć!

W meczu 1. kolejki Velux EHF Champions League, wybranym przez EHF Meczem Tygodnia, przegraliśmy z zespołem Telekom Veszprem HC 27:29. Kielczanie przystąpili do spotkania zaledwie w dwunastu, a mimo to, ani przez chwilę nie ustępowali kroku gospodarzom. Fantastyczny mecz rozegrał Alex Dujshebaev, który przez sześćdziesiąt minut dyrygował grą swojej ekipy, zdobywając ostatecznie aż dziesięć bramek. Remis był na wyciągnięcie ręki, jednak w końcówce goście nie wykorzystali szansy w kontrataku, co zemściło się dwoma trafieniami przewagi wicemistrzów Węgier. W spotkaniu nie wystąpili Luka Cindrić, Marko Mamić, Uladzislau Kulesh, Mariusz Jurkiewic i Bartłomiej Bis.
 
Telekom Veszprem HC – PGE VIVE Kielce 29:27 (14:13)
Telekom Veszprem HC: Sterbik, Mikler – Manaskov, Toft Hansen 1, Ilić 2, Tonnesen, Gajic 6, Nilsson, Nagy 4, Strlek 5, Terzic, Blagotinsek, Nenadic 3, Mahe, Mackovsek 4, Lekai 4
PGE VIVE Kielce: Ivić, Cupara – Jurecki 1, A. Dujshebaev 10, Aginagalde, Jachlewski 2, Janc 4, Lijewski 1, Moryto 1, Fernandez Perez 3, D. Dujshebaev 2, Karalok 3
 

Komentarze:
Talant Dujshebaev, trener PGE VIVE Kielce:

Kto był dziś najlepszym zawodnikiem Veszprem? Oczywiście Arpad Sterbik! Arpad zrobił dzisiaj różnicę. W pierwszej połowie bardzo dobrze bronił, w drugiej z siedem czy osiem razy nie wykorzystaliśmy stuprocentowych sytuacji. Ale powiedziałem chłopakom po meczu, w szatni, że jestem z nich dumny, z ich walki przez sześćdziesiąt minut przeciwko takiej klasy zespołowi.
Nerwowo zareagowałem na stratę piłki w kontrze pod koniec spotkania, ale dzisiaj to nie było nic strasznego. Oby to nie powtórzyło się w meczu o wejście do Final Four! Dzidzia dziś grał świetnie, jestem mu bardzo wdzięczny za to, że po takiej kontuzji, po przerwie od gry, dziś walczył jak lew, był naszym kapitanem!
Mam nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej. Musimy odpocząć, jutro wracamy do domu, w poniedziałek trenujemy i od razu wyjeżdżamy do Lubina, a we wtorek gramy z Zagłębiem. To właśnie o odpoczynku i jak najlepszym przygotowaniu się do kolejnego spotkania powinniśmy teraz myśleć.

Krzysztof Lijewski, rozgrywający PGE VIVE Kielce:

O wyniku zadecydowała skuteczność rzutów sam na sam. To nie były rzuty oddawane z daleka, na jakimś bloku, czasie czy nawet kontakcie. To były sytuacje sam na sam – przegrywaliśmy pojedynki z Arpadem Sterbikiem i trzeba powiedzieć, że nie przegraliśmy z Veszprem, tylko właśnie z bramkarzem przeciwnika.
W sytuacjach, w których nie zamieniam rzutu na bramkę jestem zły na siebie, zawsze chce się pomóc kolegom, obojętnie w jaki sposób. Każdy daje z siebie maksa, ale trzeba pamiętać, ze w bramce rywali stoi fachowiec, a nie osoba z łapanki. Widać, że w takich meczach to zwykle bramkarze decydują o zwycięstwie i porażce.
Wydaje mi się, że dużo ludzi nas skreślało jeszcze przed meczem, patrząc na nasz skład personalny. Graliśmy tylko w dwunastu i docierały do nas głosy, że przyjechaliśmy po najmniejszy wymiar kary, a w przyszłości będzie lepiej. My jednak myśleliśmy zupełnie inaczej, pokazaliśmy serce do walki, trener jeszcze w trakcie okresu przygotowawczego przypominał nam, że najważniejsze spotkanie sezonu jest właśnie 15 września, tutaj w Veszprem. Wydaje mi się, że byliśmy dobrze przygotowani taktycznie, nasza obrona nie była taka zła, jak mogłoby się wydawać, w ataku też potrafiliśmy znaleźć sytuacje do oddawania rzutów. Mecz był otwarty i gdybyśmy mieli lepszą skuteczność w ataku, to może ułożyłby się inaczej.
W szatni po spotkaniu było bardzo dobrze, trener był dumny z naszej postawy, widział, że jesteśmy bardzo zmęczeni, styrani – mówiąc kolokwialnie, każdy na parkiecie zostawił serducho. Talant pogratulował szczerze każdemu z nas. Mam nadzieję, że w meczu z Lwami nasza skuteczność będzie lepsza.

Blaz Janc, skrzydłowy PGE VIVE Kielce:

Dziękuję kibicom, którzy przyjechali za nami do Veszprem! Walczyliśmy cały mecz mimo, że byliśmy w trudnej sytuacji z powodu kontuzji. Przewagę dla Veszprem zrobił Arpad Sterbik, tu była największa różnica. Bronił w sytuacjach stuprocentowych, które ciężko sobie wypracowywaliśmy. To dopiero pierwszy mecz Ligi Mistrzów w tym sezonie i jeszcze wiele przed nami. W każdym meczu chcemy walczyć tak, jak dzisiaj.

Manuel Strlek, skrzydłowy Telekomu Veszprem HC:

Najważniejsze dla nas dzisiaj jest to, że mamy dwa punkty, bo to był bardzo trudny mecz. Wiedzieliśmy o kontuzjach jakie są w Kielcach, a mimo to sami mieliśmy z przeciwnikami dużo problemów. Wiedzieliśmy, że kielczanie bardzo dobrze prezentowali się w przygotowaniach do sezonu i spodziewaliśmy się ciężkiego spotkania. Cały czas przygotowywaliśmy się, jakby Luka Cindrić miał grać, a gdy zobaczyliśmy, że nie ma go na ławce, musieliśmy na nowo przygotować się do rywali. W takiej grupie, jak nasza, liczy się każdy punkt, więc te dzisiejsze dwa bardzo nas cieszą.

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: