Aktualności

Dodano: 29 lutego 2020

Magiczna atmosfera niedosytu

W meczu czwartej rundy fazy grupowej Pucharu EHF Gwardia Opole przegrywała w Stegu Arenie z Benfiką 23:30 (12:17).

Napisać, że pierwsze fragmenty dzisiejszego święta piłki ręcznej w Opolu rozpoczęły się zadowalająco, to jakby nie napisać nic. Podobnie jak przed tygodniem w Portugalii, Gwardziści zaskoczyli rywali z Lizbony skutecznymi atakami, zdobywając aż 4 bramki w 8 minut, a niemal doskonała dyspozycja Malchera sprawiła, że do tego momentu na koncie goście mieli na koncie zaledwie 1 punkt. Wtedy jednak trener Carlos Resende zdecydował się wziąć czas, po którym błyskawicznie, dwukrotnie ,,Jogiego” pokonał Martins, na co po kilkudziesięciu sekundach odpowiedział Fabianowicz, w 10. minucie zmieniając rezultat spotkania na 5:3. Niestety – 4 minuty później, po trafieniu Moreiry, mieliśmy już remis i tym razem o przerwę w grze poprosił trener Rafał Kuptel. Od wspomnianego trafienia Fabianowicza do przełamania sześciobramkowej serii gości przez Zieniewicza minęło bowiem aż 10 minut i właśnie dzięki skutecznym wykończeniom Jędrzeja, a następnie ,,Małego” i ,,Jankesa”, wracaliśmy do ,,jedynie” trzybramkowej straty do przyjezdnych. Ta niestety stale powiększała się głównie za sprawą Djordjica, który podobnie jak podczas meczu w Lizbonie, sprawiał nam zdecydowanie najwięcej problemów. W międzyczasie dwukrotnie bramkarza gości pokonywał Zadura, a nasze indywidualne błędy i nieskuteczność w końcówce zapowiadały zejście do szatni przy wyniku 11:17. Ten na szczęście uległ jeszcze kosmetycznej korekcie dzięki trafieniu Mauera w ostatnich sekundach, co nie zmieniało faktu, iż gang Kuptela w drugiej połowie musiał stanąć przed ogromnym wyzwaniem. 

Zaledwie sześć minut po zmianie stron było już 13:21. W tym czasie jedyną bramkę dla Gwardii zdobył Kawka, z kolei w zespole Benfiki akcje ofensywne bezbłędnie, ale i niezwykle efektownie finalizował Seabra. Dokładając do tego zabójczą skuteczność Djordjica przy rzutach karnych, goście wypracowywali sobie coraz większą przewagę. Na ich trafienia odpowiadaliśmy już rzadziej, głównie pojedynczymi zrywami. Mimo ośmiobramkowej różnicy na kwadrans przed końcem meczu, atmosfera w opolskiej hali nie przestawała być magiczna, a każdy lepszy moment Gwardzistów wzmagał kibiców do głośnego dopingu. Ich ręce siłą rzeczy często same składały się do oklasków również po wyczynach Benfiki, których najjaśniejsze postaci swoimi zagraniami wprowadzały widzów na salony europejskiego ,,szczypiorniaka”. Następnie, podczas gdy lizbończycy osiągali pułap 30 bramek, Działakiewicz w pojedynkę odgryzał się im trafieniami dla Gwardii numer: 21 i 22. Chwilę później dwiema doskonałymi interwencjami popisał się Zembrzycki, który do spółki z Mokrzkim jeszcze na moment wyraźnie poniósł naszą publikę. Na sam koniec, dość symbolicznie, ,,Keczup” doprowadził do eksplozji radości na trybunach po raz ostatni, broniąc rzut karny wykonywany przez niezawodnego dotychczas Djordjica, tym samym utrzymując wynik 23:30 w końcowym rozrachunku.

Gwardia wystąpiła w składzie: Zembrzycki, Malcher – Lemaniak 1, Fabianowicz 2, Zarzycki 1, Klimków, Mokrzki 1, Zieniewicz 2, Jankowski 3, Zadura 2, Kawka 2, Mauer 5, Milewski 1, Morawski, Działakiewicz 3, Skraburski.

Trener: Rafał Kuptel

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: