Aktualności

Dodano: 16 października 2019

MKS postraszył niepokonany Płock

Energa MKS Kalisz była o krok od pokonania lidera. Sensacja wisiała w powietrzu, ale w ostatnich fragmentach gospodarze jakby „wystraszyli” się tego co może się za chwilę stać. Emocje połączone ze zmęczeniem liderów MKS-u doprowadziły do 3 prostych błędów, które skończyły się rzutami do pustej bramki. Liderzy tabeli wygrali 26:23.

Wynik otworzył sprytnym rzutem z biodra Kniazeu. Rzut ten był wynikiem zagapienia się obrońcy i dobrej orientacji Białorusina. Z kolei w odpowiedzi Wisła zagrała koronkową akcję z wrzutką w pole bramkowe wykończoną przez Zigę Mlakara. Ci, którzy spodziewali się pięknych akcji Płocka i męczącego się w ataku Kalisza przeliczyli się. Spotkanie było wyrównane przez kilka pierwszych akcji, do stanu 3-3.

Później Wisła stanęła w ofensywie, a w obronie wyraźnie się rozkojarzyła. Doprowadziło to do wyniku 8-3 po pierwszych dziesięciu minutach. Kibice w Hali Arena nie spodziewali się takiego startu, ale z drugiej strony przed sobą mieliśmy jeszcze 50 minut, więc o niespodziance mało kto myślał.

Płocczanie wyglądali jakby po prostu potrzebowali chwili na rozkręcenie się. Od 10. minuty wzięli się za siebie i kompletnie zamknęli ofensywę MKS-u samemu zdobywając bramki z dużo lepszą skutecznością. W 20. minucie na tablicy mieliśmy już remis 9-9. Ciągle korzystny wynik utrzymywały tylko obrony Krekory, który od początku meczu zdążył wybronić karnego.

W szeregach Wisły widać było lekką frustrację, chwilę po zdobyciu bramki na remis żółtą kartkę otrzymał Zoltan Szita, a wraz z nim szkoleniowiec Orlen Wisły, Xavier Sabate. W ostatnich 10 minutach żadna z drużyn nie mogła rozpędzić się w ataku. Energa MKS trafił dzięki przebłyskowi Szpery i Pilitowskiego, którzy po raz drugi w tej połowie rozegrali akcje pod wrzutkę, podobną do tej, którą wynik dla Płocka otworzył Mlakar. Mimo braku skuteczności z obu stron nieco regularniej trafiali zawodnicy Wisły i to oni zeszli na przerwę ze skromnym prowadzeniem 10-11. Przez jakiś czas na tablicy mieliśmy wynik 10-12, ale ostatecznie sędziowie uznali, że ostatni rzut oddany został po syrenie.

Od początku drugiej połowy MKS Kalisz wrócił na dobre tory. Nie ograniczył może gry Wisły aż w takim stopniu, jak na początku meczu, ale był w stanie grać punkt za punkt. Po świetnej akcji braci Pilitowskich wyszedł na prowadzenie 18-16 w okolicach 40. minuty. Okazało się, że po dojściu kaliszan Wisła wcale nie musi spokojnie doprowadzić meczu do końca. W bramce rozkręcał się Mikołaj Krekora, a w kolejnej akcji przechwyt i rajd przez całe boisko zakończony skutecznym rzutem zaliczył Artur Bożek. Wtedy z przerwy na żądanie skorzystał trener Sabate. Mecz ciągle nie był przegrany, ale zdecydowanie działo się coś czego Hiszpan nie mógł się spodziewać.

Powrót do meczu Wiślakom tym razem umożliwiły aż 3 rzuty karne wywalczone w dość krótkim czasie. Konstantin Igropulo na przestrzeni całego meczu był daleko od najlepszej formy, jeśli chodzi o skuteczność z 7. metra, ale w tym fragmencie trafił 2 razy. Serię dopełniła strata Macieja Pilitowskiego i faworyci znowu doprowadzili do remisu.

Trener Liljestrand spróbował wystawić 7 zawodników w polu i na początku przyniosło to oczekiwane skutki. Bramki zdobyli Misiejuk i Kniazeu, a wynik ciągle kręcił się w okolicach remisu. Wtedy na prowadzenie 21-22 gości wyprowadził Mindegia, chwilę później kaliszanie w dwóch kolejnych akcjach popełnili proste błędy, które nie powinny się wydarzyć. Tym bardziej jeśli gra się bez bramkarza. Przy stanie 21-24 było już za późno na gonienie tak silnego zespołu jak Płock. Xavier Sabate dołożył trochę centymetrów i kilogramów w osobach Mateusza Piechowskiego i Igora Żabicia. Kaliszanom pozostała walka o „jak najładniejszy” wynik. Skończyło się na 3 bramkach przewagi Wisły, co można uznać za dobry wynik dla Energi MKS-u. W trakcie meczu można było jednak marzyć o czymś więcej.

ODWIEDŹ CENTRUM MECZOWE I ZOBACZ STATYSTYKI I MATERIAŁY WIDEO Z MECZU

ENERGA MKS Kalisz – ORLEN Wisła Płock 23:26 (10:11)

MKS: Krekora, Liljestrand, Zakreta – K.Pilitowski 4, Klopsteg 3, M.Pilitowski 5, Kniazeu 6, Misiejuk 2, Galewski, Bożek 1, Krytski 1, Szpera 1, Drej, Kamyszek

ORLEN Wisła: Morawski, Stevanović – Matulić 3, Mlakar 2, Ruiz 1, Źabić 1, Igropulo 6, Krajewski 3, Szita 1, Mihić 2, Góralski, Czapliński, Mindegia 2, Kowalski, Sulić 4, Piechowski 1

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: