Aktualności

Dodano: 8 września 2018

Nafciarze rozbili Stal

W meczu 2. serii gier PGNiG Superligi Nafciarze dali popis, rozbijając Stal Mielec 38:22.
 
Oba zespoły dzisiejszy pojedynek rozpoczęły z podwyższoną obroną, ale tylko trener Xavier Sabate mógł być zadowolony z efektów takiego rozwiązania. Nafciarze skutecznie uniemożliwiali przeciwnikowi oddawanie rzutów. Ci popełniali błędy, a gospodarze skutecznie kończyli kolejne kontry w pierwsze i drugie tempo i w rezultacie w 7.min. tablica świetlna wskazała wynik 4:1. Humor hiszpańskiemu szkoleniowcowi mógł popsuć jedynie uraz Marko Tarabochi, który opuścił boisko z krwawiącą brodą i medycy od razu musieli założyć szwy. Powoli jednak rozkręcali się mielczanie, którzy najczęściej dogrywali piłkę na szósty metr, gdzie już czekał na nią Piotr Krępa, a pierwsze trzy bramki goście zdobyli z rzutów karnych. Niemniej bez trafień „z gry” trudno było im nawiązać z Wiślakami jakąkolwiek walkę, a fakt był taki, że po kwadransie gry podopieczni Tomasza Sondeja mogli pochwalić się tylko skutecznością w rzutach karnych. Wreszcie Rafała Krupę na linii siedmiu metrów zatrzymał Adam Morawski, ale chwilę później Czeczeńcy zdobyli swoją pierwszą bramkę  „z gry” (19.min. 9:5). Kolejne minuty przyniosły dominację ORLEN Wisły. Kwestią czasu było, kiedy w tej połowie różnica między oboma zespołami osiągnie dziesięć bramek. A stało się to po trafieniu Sulicia na dwie minuty przed zejściem do szatni (18:8). Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 20:10, co w zasadzie rozstrzygało losy tej rywalizacji.
 

 
W drugiej odsłonie Nafciarze wciąż dominowali na boisku. Między słupkami dobrą zmianę dał Adam Morawski, ale to samo można było powiedzieć o jego vis a vis Krzysztofie Lipce. Niemniej tego dnia Nafciarze dali prawdziwy koncert, a jednym z głównych jego punktów była znakomita wrzutka Mihić-Góralski zakończona bramką na 25:11. Klasą samą dla siebie jednak pozostawał Loczek, który po kwadransie gry miał na koncie tylko trzy stracone bramki. Po stronie Stali z pewnością na pochwały zasługiwał Jakub Ćwięka, który prowadził niemal samotny pojedynek z płocką drużyną. 20-letni rozgrywający w 50.min. miał na koncie już siedem bramek i istniało spore prawdopodobieństwo, że na tym nie poprzestanie. Na ostatnie minuty na boisku pojawił się Nemanja Obradović, dla którego był to pierwszy występ po kilku miesiącach przerwy. Serb nie zdążył wpisać się na listę strzelców, ale na pewno cieszy jego powrót. Na koniec spotkania swój moment radości mieli jeszcze goście, którzy ustalili wynik spotkania rzutem wolnym bezpośrednim. Skutecznym egzekutorem okazał się…Jakub Ćwięka.
ORLEN Wisła Płock – Stal Mielec 38:22 (20:10)
 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: