Aktualności

Dodano: 13 grudnia 2019

Nerwowy koniec roku w wykonaniu ORLEN Wisły Płock

Sporo emocji dostarczyli Nafciarze kibicom na koniec roku 2019. ORLEN Wisła Płock pokonała Sandra SPA Pogoń Szczecin, ale nie przyszło to łatwo.

Pojedynek od pierwszych minut toczony był w szybkim tempie i na brak akcji nie można było narzekać. Goście poszli z Nafciarzami na wymianę ciosów i przynajmniej w tym początkowym etapie pojedynku nie wychodzili na tym najgorzej. Gospodarze wykazali jednak dużo więcej skuteczności w swoich akcjach ofensywnych i w 15.min. Ziga Mlakar podwyższył prowadzenie ORLEN Wisły Płock na 8:4. Chwilę później niecodzienną bramkę zdobył Jerko Matulić, który zdecydował się na rzut w ok. trzynastu metrów, podczas gdy bramkarz Pogoni instruował swoich kolegów, jak mają ustawić się w obronie. Portowcy jednak głów nie spuszczali, choć brakowało im trochę szczęścia, bo słupki bramki Adama Morawskiego jak magnes przyciągały piłkę po rzutach gości. Tych mocno napędzał Dmytro Horinha, który był autorem prawie połowy bramek Pogoni Szczecin. Nieco zniecierpliwiony postawą swojego zespołu trener Xavier Sabate poprosił o czas i bynajmniej nie była to przerwa, aby poklepać swoich podopiecznych po plecach. Po przestrzelonej kolejnej okazji Arkadiusz Bosy zmniejszył stratę do Wiślaków do dwóch oczek. Co więcej, czerwoną kartkę otrzymał Adam Morawski, który zderzył się z zawodnikiem Pogoni, gdy ci wyprowadzali kontrę. Nie było to groźne dla zdrowia kogokolwiek, a piłka po długim podaniu i tak nie znalazłaby swojego adresata. Niemniej sędziowie byli nieubłagani i odesłali Loczka na trybuny. Ostatecznie goście zdołali doprowadzić do wyrównania 13:13 i można powiedzieć, że pierwsza połowa zakończyła się sensacyjnie.

Po zmianie stron i festiwalu nieskuteczności goście po raz pierwszy w tym spotkaniu wyszli na prowadzenie. W poczynania Wiślaków wdarło się sporo nerwowości, a Portowcy wyraźnie złapali wiatr w żagle i w 38.min. wynik brzmiał 15:17. Między słupkami Pogoni znakomicie bronił Mateusz Gawryś, który wyrastał na bohatera tego pojedynku. Goście grali bez kompleksów i zaczęli punktować wicemistrzów Polski, którzy nie mogli złapać właściwej koncentracji, przede wszystkim w poczynaniach defensywnych. Emocje udzielały się obu ekipom oraz sędziom, z których decyzjami nie zgadzali się ani jedni, ani drudzy. W 49.min. czerwoną kartkę za uderzenie w twarz Zoltana Szity otrzymał Dmytro Horinha. Po tej akcji nasz rozgrywający zszedł do szatni, choć trzeba uczciwie przyznać, że zderzenie było raczej przypadkowe. Grający w przewadze jednego zawodnika gospodarze w 50.min. doprowadzili do wyrównania 20:20, a o czas poprosił trener gości Sławomir Fogtman. Po powrocie na parkiet Wiślacy odzyskali prowadzenie, ale nie był to koniec emocji w tym spotkaniu. W decydujących momentach więcej zimnej krwi zachowali Wiślacy, a konkretnie Jerko Matulić, który wykorzystał akcję ze skrzydła i dwa rzuty karne. Ostatecznie ORLEN Wisła Płock wygrała 26:25 i na koniec roku 2019 pozostała jedną drużyną PGNiG Superligi bez straty punktów.

ODWIEDŹ CENTRUM MECZOWE: 
ZOBACZ STATYSTYKI I MATERIAŁY WIDEO Z MECZU

ORLEN Wisła Płock – Sandra SPA Pogoń Szczecin 26:25 (13:13)

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: