-:-
Już wkrótce mecz w Twojej okolicy. Kibicuj z trybun 12 maja w Mielcu.
Kup bilet

Aktualności

Dodano: 16 marca 2022

Niespodziewana przemiana Piotrkowianina – z outsidera do czarnego konia PGNiG Superligi

W poprzednim sezonie rzutem na taśmę uniknęli spadku z PGNiG Superligi. Teraz plasują się tuż za ligowym podium i są na dobrej drodze, by wywalczyć najlepszy wynik w historii występów w elicie. Piotrkowianin Piotrków Trybunalski w ciągu kilku miesięcy przeszedł niezwykłą metamorfozę i z ligowego autsajdera stał się czarnym koniem rozgrywek. Jak do tego doszło?

Na wstępie wróćmy jednak do końcówki minionego sezonu. Jest czerwiec 2021 roku. Piotrkowianin zamyka ligową tabelę. W 24 meczach zdobył raptem 15 punktów, przegrywając aż 19 spotkań, w tym 10 z rzędu. Do zajmującej miejsce barażowe Stali traci jednak tylko dwa punkty. Wszystko rozstrzygnie się w dwóch zamykających sezon seriach – Piotrkowianin wygra najpierw u siebie z Unią 31:27, a następnie po rzutach karnych zwycięży na wyjeździe w Kwidzynie i zapewni sobie w ten sposób utrzymanie. Stal dozna w tym czasie dwóch porażek.

Prowadzona przez Bartosza Jureckiego drużyna uciekła wtedy spod ligowego topora. Sam Jurecki obronił zaś swoją pozycję, bo głosów nawołujących do jego zwolnienia w trakcie sezonu nie brakowało. Dziś jest zupełnie inaczej – Piotrkowianin po 19 seriach zajmuje 4. miejsce, na koncie ma już 11 zwycięstw, a Jurecki jest jednym z głównych kandydatów do nominacji do Gladiatora w kategorii Trener Sezonu.

Bartosz Jurecki / trener Piotrkowianina Piotrków Trybunalski / PGNiG Superliga

Trudno jednak, by było inaczej, skoro w trakcie ledwie kilku miesięcy jego zespół – w którym przed sezonem nie doszło wcale do gruntownych zmian kadrowych – pozbył się łatki ligowego słabeusza i stał się jednym z czarnych koni rozgrywek. Dziś Piotrkowianin jest na drodze do wywalczenia swojego najlepszego wyniku w historii gry w PGNiG Superlidze (tym będzie utrzymanie 4. miejsca lub medal) i może tego dokonać, dysponując jednym z najniższych budżetów w stawce.

– Powoli to wszystko do nas dociera. Patrząc na poprzedni sezon – to jak wtedy układały się nasze wyniki, ciągle jesteśmy zaskoczeni tym, co się teraz dzieje. W zeszłym sezonie fatalnie czułem się jako zawodnik. Kibice nazywali nas „kelnerami”, a w tym sezonie mówią na nas: rewelacja. To coś niesamowitego. I bardzo nas to cieszy – mówi Kacper Ligarzewski.

20-letni bramkarz jest jednym z tych, dzięki którym Piotrkowianin jest tak wysoko. – Równie dobrze moglibyśmy zremisować kilka meczów, nie wiadomo też jak poszłoby nam w rzutach karnych, ale dzięki temu, że „Ligaś” wybronił ostatnie akcje, wygrywaliśmy – podkreślał w programie SUPERzręczni w Kanale Sportowym jego kolega z zespołu Adam Babicz. Tak było choćby w Głogowie i Kwidzynie. Z tym związana jest zresztą dość ciekawa statystyka – w tym sezonie zespół Jureckiego rozegrał aż osiem meczów, których losy rozstrzygały się w samych końcówkach i ostatecznie obie drużyny dzielił jeden lub dwa gole. Aż sześć z nich wygrał. W poprzednim sezonie takich meczów również było osiem, ale Piotrkowianin wygrał spośród nich… tylko dwa. – Karta się odwróciła – mówią w Piotrkowie.

Piotrkowianin Piotrków Trybunalski / PGNiG Superliga

Nie jest to jednak przypadek czy szczęśliwe zrządzenie losu, że drużyna Jureckiego jest dziś w zupełnie innym miejscu niż przed rokiem. W składzie przed sezonem nie doszło do dużych zmian. Owszem, klub na rzecz Górnika Zabrze opuścił Piotr Rutkowski, ale w jego miejsce do zespołu dołączył wspomniany już doświadczony Babicz. Na kole pojawił się natomiast ledwie 20-letni Antoni Doniecki. Dziś Piotrkowianin to właśnie połączenie rutyny z młodością, gdzie brak jednego lidera, co potwierdzają statystyki – najlepszy strzelec zespołu Piotr Swat ma na koncie 70 goli, podczas gdy siódmy Adam Pacześny – 41.

– Przed sezonem wykonaliśmy bardzo dobrą pracę. Wygraliśmy pierwszy mecz, a potem wszystko poszło już jak lawina. Złapaliśmy spokój, a młodzi zawodnicy nabrali pewności siebie. Ich poziom sportowy rośnie z meczu na mecz – podkreśla Babicz.

Na młodzież Piotrkowianina z zazdrością patrzy pół handballowej Polski. O wspomnianym Ligarzewskim, a także 21-letnim Janie Stolarskim i o rok młodszym Piotrze Jędraszczyku, który przebojem wszedł do seniorskiej reprezentacji Polski, już dziś mówi się jako o jednych z „najgorętszych” nazwisk w PGNiG Superlidze. Z tym ostatnim kontaktowali się już zresztą prezesi Łomży Vive i Azotów. Ale z Piotrkowa nikt nie będzie chciał ich tak łatwo puścić, tym bardziej, że wszyscy trzej mogą być fundamentem do budowy drużyny, która rok w rok będzie walczyć o czołowe miejsca w lidze, a kto wie – może nawet i o medal.

Piotr Jędraszczyk / Piotrkowianin Piotrków Trybunalski / PGNiG Superliga

Nadzieje kibiców w Piotrkowie Trybunalskim pobudzają historie sprzed lat, kiedy niżej notowane drużyny niespodziewanie, ale i z sukcesami biły się o medale. Tak było choćby w sezonie 2018/19, gdy brąz wywalczyli szczypiorniści Gwardii Opole, a ich rywalem w rywalizacji o miejsce na podium był MMTS Kwidzyn. Wcześniej do półfinału fazy play-off dochodziły choćby Pogoń Szczecin czy Stal Mielec – ta druga zresztą dwukrotnie: najpierw w sezonie 2011/12 jako beniaminek PGNiG Superligi zajęła 4. miejsce, a rok później sięgnęła po brąz. W tym wszystkim nie zapominajmy o osiągnięciach MMTS-u – kwidzynianie między 2009 a 2013 rokiem wywalczyli aż cztery medale, w tym jedno srebro.

Autorem artykułu jest Maciej Wojs, dziennikarz TVP Sport. 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: