Aktualności

Dodano: 27 marca 2018

NMC Górnik Zabrze deklasuje Spójnię

Po słabszych spotkaniach z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalskim i Meblami Wójcik Elbląg NMC Górnik Zabrze stanął przed kolejnym rywalem, Spójnią Gdynia. Zespół z Trójmiasta choć zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, od kilku miesięcy prezentuje wyjątkowo wysoki poziom gry i choć przegrywa, to przegrywa o włos. Taki też zapowiadał się wtorkowy wieczór. Tymczasem jednak zabrzanie mimo kilku przestojów zdołali wygrać aż 34:20.
 

 
Gospodarze w spotkanie weszli wyjątkowo zmotywowani. Szybko wyszli na prowadzenie 3:1. W dwóch kolejnych próbach Michała Adamuszka i Marka Daćke zatrzymał Mateusz Zimakowski – bramkarz Spojni. Dwa pierwsze trafienia dla gości zdobył z karnych rodowity zabrzanin, Rafał Rychlewski. Goście mylili się w ataku. Pierwsze trafienie z akcji zaliczyli dopiero w 15. minucie po rzucie Ćwiklińskiego. W tym czasie Górnik regularnie kontrował i wyprowadził przewagę sześciu trafień. Kolejny karny w wykonaniu Rychlewskiego rozsierdził zabrzan, którzy powiększyli przewagę do wyniku 12:5. Przed szansą powiększenia przewagi stanął Patryk Gluch, ale niestety trzy razy się pomylił – raz nie złapał piłki, za drugim razem trafił wychodzącego Zimakowskiego, za trzecim trafił obok bramki. Świetnie za to spisał się Maciej Marszałek. 21-latek zaimponował doskonałymi rzutami z 11 metrów w okienko bramki!
 

 
Co gorsza, zabrzanie musieli grać w podwójnym osłabieniu. Najpierw dwie minuty kary otrzymał Jurij Gromyko, a po minucie – Michał Adamuszek. Kontra Jana Czuwary i akcja Saszy Buszkowa ustaliła jednak wynik na poziomie 16:8 po 30 minutach gry.
 
W drugiej połowie trzy razy pomylił się Iso Sluijters, dając okazję do wykazania się Marcinowi Głębockiemu, w bramce. W szeregi zabrzan wkradł się chaos i proste błędy. Impas strzelecki przełamał Bartłomiej Tomczak, który spokojnie przymierzył z pozycji obrotowego i zdobył siedemnastą bramkę Trójkolorowych. Ciężar gry Spójni wziął na siebie Oleksandr Kyrylenko, który zaczął mocniej wchodzić w pierwszą linię i ostrzeliwać bramkę Galii. W odpowiedzi dwa pewne rzuty wykonał Jurij Gromyko, ale po chwili został też ukarany dwiema minutami za faul w obronie. Spójnia jakby dostosowała się do wydarzeń boiskowych i zaczęła agresywniej i wyżej grać w obronie. Kyrylenko starał się wyłączyć rozegranie zabrzan, więc dla uporządkowania formacji trener Trtik poprosił o czas. Zdecydował się na grę dwoma obrotowymi. Taktyka przyniosła skutek, bo po podaniu Łukasza Gogoli bramkę zanotował Jurij Gromyko (22:13). Rywale wzięli się za odrabianie strat. Dwa karne wykorzystał Ćwikliński, a po trafieniu zaliczyli Lisiewicz i Kamil Pedryc. Odpowiedzieli jednak Gogola i Daćko, utrzymując bezpieczną przewagę 7 trafień (26:19) Niestety w 52. minucie kibice byli świadkami wyjątkowo bolesnego urazu Mariusza Czai. Wymagał pilnej interwencji lekarskiej.
 

 
Podyktowanego karnego obronił Przemysław Witkowski, a kolejne dwa trafienia zaliczył Patryk Gluch. W minimalizowaniu strat gdynianom przeszkadzał wyjątkowo Martin Galia, który odbił rzut i dwie dobitki! Jak natchniony zaczął grać również Jurij Gromyko, autor kolejnych dwóch trafień.   Gościom zabrakło już chyba chęci do walki. Zabrzanie dominowali w obronie i ataku. Kolejne dwa trafienia zaliczył Buszkow, a wynik 34:20 ustalił Iso Sluijters.
 
NMC Górnik Zabrze – Spójnia Gdynia 34:20 (16:8)
NMC Górnik: Witkowski, Kornecki, Galia – Gluch 2, Daćko 4, Tomczak 3, Gromyko 6, Sluijters 4, Czuwara 2, Buszkow 5, Gliński, Gogola 2, Bąk 3, Adamuszek 3. Trener: Rastislav Trtik
Kary: 14 minut (Gromyko 2, Sluijters 2, Czuwara 2, Adamuszek)
 
Spójnia: Głębocki, Zimakowski – Lisiewicz 2, Ćwikliński 4, Kyrylenko 2, Pedryc K. 2, Czaja, Luberecki, Jamioł, Krawczenko 1, Brukwicki 1, Rychlewski 5, Pedryc P.,  Marszałek 3. Trener: Adam Lisiewicz, Dawid Nilsson
Kary: 6 minut (Lisiewicz, Kyrylenko 2)
 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: