Aktualności

Dodano: 30 września 2019

NMC Górnik Zabrze pokonuje Torus Wybrzeże

Trójkolorowi intensywny tydzień rozgrywkowy rozpoczęli od spotkania z Torus Wybrzeżem Gdańsk. Zabrzanie mieli rachunki do wyrównania po zaskakującej porażce w marcu w ramach rozgrywek ligowych. Swoje również chciał udowodnić były szkoleniowiec Wybrzeża, a aktualnie NMC Górnika – Marcin Lijewski. Dlatego szykowało się sporo emocji… 

Zabrzanie po kontuzji Michała Adamuszka mieli spore problemy z obsadzeniem lewej połówki. Na tej pozycji mecz rozpoczął Krzysztof Łyżwa, dla którego był to debiut w Górniku na lewej połówce. Z konieczności więc Iso Sluijters musiał grać zarówno w ataku, jak i w obronie. Goście grali dynamiczną piłkę, szukając okazji do rzutu z drugiej linii. To przyniosło im prowadzenie 3:2 w ósmej minucie. Przewaga mogłaby być większa, ale świetnie radził sobie Martin Galia, broniąc dwie kolejne, wyjątkowo trudne próby. Niewiele mu jednak ustępował Paweł Kiepulski, który również zaliczył dwie bardzo ważne interwencje z rzędu.  Zabrzanie decydowali się głównie grać z pierwszej linii. Trzy trafienia w pierwszym kwadransie zaliczył Bartłomiej Bis, o jedno mniej Sasza Buszkow (raz wykańczając jednak kontrę). Aby dać odpocząć swoim podopiecznym, trener Marcin Lijewski zdecydował się po kwadransie wymienić większość składu. Trójkolorowym. To przyniosło szybki efekt, bo po chwili na listę strzelców wpisał się Gogola z karnego, a potem dwukrotnie Czuwara, dzięki czemu po 18. minutach tablica wskazywała już 9:6. Głównym motorem napędowym Wybrzeża był Krzysztof Komarzewski, który świetnie wykańczał podania swoich kolegów. Jego skuteczność to jednak za mało i zabrzanie powoli, ale konsekwentnie rozbudowywali przewagę.  W ostatnich minutach dzięki prostym błędom gości, Trójkolorowi zanotowali kolejną serię trafień, dzięki czemu powiększyli przewagę do wyniku 13:7. Odpowiedział jedynie Jakub Powarzyński, dzięki czemu pierwsza połowa zakończyłą się wynikiem 13:8.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli gdańszczanie. Trójkolorowi jednak prędko wrócili z szatni i wciąż utrzymywali przewagę. Świetnie zaczął spisywać się Krzysztof Łyżwa, który po przerwie wrócił na prawe rozegranie i dzięki współpracy z Markiem Daćko, który blokował obrońców, pokonywał  bramkę strzeżoną przez Kiepulskiego. Bramkarz Wybrzeża wciąż jednak utrzymywał wysoki poziom skuteczności obron. Ten problem jednak sam szybko się rozwiązał, bowiem bramkarz zderzył się z Saszą Buszkowem poza polem bramkowym w trakcie jego biegu do kontry. Konsekwencja mogła być tylko jedna – wykluczenie dla zawodnika z Gdańska.

Jego zmiennik, Artur Chmieliński, nie znalazł sposobu na wyjątkowo skutecznego z linii siódmego metra Łukasza Gogolę, który zanotował 19. trafienie dla Górnika. Wśród gości popisywać się zaczął Kelian Janikowski, fantastycznie wykańczający podania kolegów w sytuacjach wręcz niemożliwych do trafienia. Trójkolorowi jednak spokojnie rozbudowywali przewagę, by na osiem minut przed końcem Krzysztof Łyżwa trafił po raz piąty, dając już 10 bramek przewagi nad Wybrzeżem. Ta przewaga dosłownie rozłożyła gdańszczan. Mimo dwóch minut dla Sluijtersa, goście praktycznie oddali dwie kolejne piłki, pozwalając Bondziorowi w końcu na trafienie na 27:15. I choć w ostatniej minucie goście zdołali zmniejszyć prowadzenie, Górnik wygrał ostatecznie 29:20. 

ODWIEDŹ CENTRUM MECZOWE I ZOBACZ STATYSTYKI I MATERIAŁY WIDEO Z MECZU

NMC Górnik Zabrze – Torus Wybrzeże Gdańsk (13:8)

NMC Górnik: Galia, Kazimier, Skrzyniarz – Bondzior 4, Daćko 1, Bis 3, Tomczak 4, Sićko 1, Łyżwa 5, Sluijters, Czuwara 3, Pawelec, Buszkow 2, Gogola 5, Kondratiuk 1. Trener: Marcin Lijewski

Kary:  6 minut (Sićko, Czuwara, Sluijters)

Torus Wybrzeże: Kiepulski, Chmieliński – Powarzyński 1, Sadowski, Pieczonka, Gądek, Frańczak, Papaj, Komarzewski 6, Wróbel 1, Salacz 3, Adamczyk 2, Janikowski 3, Didyk 3. Trener: Thomas Orneborg

Kary: 4 minuty (Gądek, Janikowski)

Czerwona kartka: Kiepulski (za kontakt z Saszą Buszkowem poza polem bramkowym)

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: