Aktualności

Dodano: 10 czerwca 2020

Nowe wyzwanie – wywiad z Piotrem Krępą

Piotr urodził się w Mielcu i od początku swojej kariery był związany ze Stalą. Opuści klub po 7 sezonach, w trakcie których z młodego i perspektywicznego zawodnika stał się wyróżniającym obrotowym na poziomie PGNiG Superligi. Przejście do Energa MKS-u określa jako nowe wyzwanie, ale nie zapomina o Stali Mielec, która przez długi czas była jego rodziną. W pierwszej rozmowie jako zawodnik MKS-u opowiada o swoich emocjach związanych z transferem.

Piotr Krępa Energa MKS Kalisz / PGNiG Superliga piłka ręczna

Na pewno bardzo dużo kibiców w Kaliszu kojarzy Cię ze spotkań ze Stalą Mielec, ale gdyby ktoś chciał dowiedzieć się o Tobie trochę więcej, gdybyś mógł opowiedzieć o swojej dotychczasowej karierze i o tym skąd wzięła się piłka ręczna w Twoim życiu?

Piotr Krępa: Piłką ręczną zaraziłem się od swoich sąsiadów z Chrząstowa, oni jako pierwsi zaczęli chodzić na treningi i wciągnęli mnie, bardzo się tym wszystkim zaraziłem. Przestali trenować chyba po pół roku, a ja zostałem aż do teraz. Początki nie były zbyt kolorowe, bo nie byłem zbytnio uzdolniony, ale ciężką pracą doszedłem do momentu, w którym udało mi się zacząć treningi z pierwszą drużyną Stali Mielec. Potem niestety miałem trochę gorszy okres, kiedy zostałem wypożyczony do Wisły Sandomierz. Wisła grała wtedy w II lidze, ale to wypożyczenie bardzo dużo mi dało, miałem sporo okazji do gry, rozwinąłem się i zasłużyłem sobie na powrót do ekstraklasowej Stali Mielec, gdzie ściągnął mnie z wypożyczenia trener Paweł Noch i tak już zostałem w zespole ekstraklasowym Stali.

Od początku swojej kariery, poza wypożyczeniem, byłeś związany ze Stalą Mielec? 

Poza tym krótkim, chyba trzymiesięcznym epizodem na wypożyczeniu, byłem nieprzerwanie zawodnikiem Stali. 

Czyli, co już częściowo widzieliśmy na pożegnalnym wideo udostępnionym przez Stal, było to dla Ciebie emocjonalne pożegnanie?

Zdecydowanie. Mogę powiedzieć, że czułem się jak w rodzinie. Cały czas w jednym miejscu, zmieniały się pewne osoby, a ja zawsze byłem w domu i grałem u siebie. Stwierdziłem jednak, że nadszedł taki etap, kiedy trzeba spróbować czegoś innego i udowodnić swoją wartość w innym miejscu, bo tutaj w Mielcu na pewno kibice mnie cenią, przynajmniej taką mam nadzieję, a chce zobaczyć jak będzie tutaj, w Kaliszu, gdzie widzę, że drużyna będzie miała duży potencjał. 

Opowiedz trochę o tym jak oceniasz poprzedni sezon drużynowo i indywidualnie

Z perspektywy drużyny, ja zawsze zakładam, że ten plan minimum to są play-offy. Niestety któryś rok z rzędu nie udało nam się zakwalifikować i dla mnie jest to dużym rozczarowaniem i ujmą, że w kolejnym sezonie się to nie udało. Na tle indywidualnym ciężko ocenić, ponieważ piłka ręczna to sport zespołowy i to czy rzucę jedną albo dwie bramki w meczu więcej co daje w perspektywie sezonu jakąś tam sumę nie ma dla mnie takiego znaczenia jak wynik ogólny drużyny. Jeśli wyjdę w meczu i rzucę jedną, ale kluczową dla wyniku bramkę jest dla mnie ważniejsze niż gdybym rzucił dziesięć, ale mecz byśmy przegrali. 

W kilku pierwszych latach w Mielcu przeciąłeś się z obecnym kapitanem Energa MKS-u, Markiem Szperą, jak wspominasz go z Mielca?

Marek oczywiście bardzo dużo opowiada. Widać, że to jest gaduła, w szatni zawsze był najgłośniejszy. Pamiętam, że jak otwierały się drzwi, jeszcze od starego hangaru w Stali Mielec to zawsze było go słychać. Powiem tak, było widać, że wiedzie prym w szatni. 

Gdybyś mógł trochę rozwinąć temat swojej decyzji o wyborze właśnie Kalisza?

Pierwsze kontakty zaczęły się gdzieś w lutym, już tak dokładnie tego nie pamiętam, bo wszystko koordynował mój menadżer, Paweł Albin. Tak naprawdę gdy usłyszałem o tej ofercie, to wiedziałem, że będzie to dość poważna rzecz dla mnie. MKS już od lat mądrze buduje zespół, aspiruje do gry o coraz wyższe cele, z roku na rok widać u nich postęp. Teraz to już u nas, mogę tak powiedzieć! Pod względem sportowym długo się nie zastanawiałem, byłem jednak przywiązany do Stali Mielec, ale zawsze chcę być w jak najlepszym zespole, więc jeśli będziemy się mierzyć ze Stalą, nawet jeśli byłaby wyżej w lidze mam nadzieję, że zrobimy wszystko, żeby ten mecz wygrać. 

W ostatnich latach tych potyczek z MKS-em było dużo i w Mielcu i w Kaliszu, jak wspominasz w ogóle te mecze?

Zawsze była bardzo twarda obrona, przez którą ciężko było się nam przebić. Oczywiście jeżeli jest mocna obrona, to musi być dobry bramkarz. Nigdy nie padało w naszych meczach dużo bramek, a przeważnie były to mecze wyrównane. Nie pamiętam, żeby  w którymś z nich była duża różnica bramek, zawsze te spotkania były na styku, chociaż,  niestety, zawsze przegrywaliśmy jako Stal Mielec.

Zwykle jest tak, że zawodnicy, którzy otrzymają ofertę z danego klubu próbują się czegoś o nim dowiedzieć od znajomych zawodników, Ty też podpytywałeś innych?

Miałem już jakiś tam obraz całej sytuacji, bo od dawna mam znajomych takich jak Robert Kamyszek czy Krzysiu Misiejuk, który przecież jest u Was bardzo długo. Tak naprawdę wiele informacji nie potrzebowałem zaciągnąć, bo opowiadali mi o klubie już wcześniej. 

Rozmawiałeś już z trenerem Strząbałą na temat przyszłego sezonu?

Tak, już mnie przestrzegł, że będzie ciężko. Słyszałem, że trener jest bardzo wymagający, ale na razie czuję tylko ekscytację, bo lubię pracować i wiem, że ciężka praca daje dobre efekty, a jeżeli chcemy być dobrą drużyną musimy to robić. Mam nadzieję, że w końcu uda mi się powalczyć o coś więcej niż play-offy, po cichu marzę nawet, żeby udało się grać o medale, bo zawsze chce grać o najwyższe cele. Oczywiście jeżeli byłaby taka możliwość to możemy wygrać ligę, mi się to podoba! Wiadomo, że będą z tym problemy, ale przed startem sezonu wszyscy mają równe szanse i o wszystko możemy powalczyć.

Na pewno kibice podzielają Twój optymizm i bardzo chętnie widzieliby MKS w grze o najwyższe cele. Śledzisz trochę ruchy kadrowe klubu w ostatnim czasie? Niedawno na przykład potwierdzony został transfer Stanisława Makowiejewa. 

Ze Stasiem też jestem bardzo dobrym znajomym, graliśmy razem na Akademickich Mistrzostwach Polski, także można powiedzieć, że jesteśmy przyjaciółmi. Bardzo lubię z nim współpracować, podoba mi się jego styl gry dodatkowo to “atomowe biodro”. Nawiązując do wszystkich ruchów, oczywiście obserwuję to co się dzieje, bo będą to moi nowi koledzy z drużyny i jestem zainteresowany tym, z kim będę grał, ale nie tylko. Śledzę informacje z całej ligi, bo chcę mieć przekrój siły każdego z rywali w lidze. 

Ktoś zaskoczył Cię jakimiś ruchami, uważasz, że może pójść do góry?

Myślę, że Azoty Puławy może dużego progresu nie zrobią, bo w tamtym sezonie zajęli czwarte miejsce, ale ściągając Michała Jureckiego na pewno będą głównym pretendentem do zajęcia trzeciego miejsca.

Na zakończenie odbijemy od tematu kaliskiego, koniec sezonu zawsze jest momentem podsumowań. Kogo, jako ekspert z parkietu wyróżniłbyś na swojej pozycji jeśli chodzi o PGNiG Superligę?

Chciałbym docenić mojego kolegę, Dawida Dawydzika z Azotów Puławy, który na przestrzeni ostatnich lat zrobił niesamowity postęp. Teraz występuje również w reprezentacji Polski. Zarówno w ataku, jak i w obronie obserwowanie go w grze jest czystą przyjemnością. Patrząc na resztę ligi zawsze z chęcią patrzę na Michała Pereta z MMTS-u Kwidzyn, ma podobną budowę i styl gry do mnie, więc często podpatruje jego zagrania.

To na pewno, tak jak kibice ligi, będziesz zadowolony, że Dawid zostanie w Azotach. Pojawiały się głosy o ofertach z zagranicy, ale jednak przez kolejny sezon będziemy mogli podziwiać go na parkietach PGNiG Superligi.

Zdecydowanie, ja zawsze chcę walczyć z jak najlepszymi drużynami, bo grając z lepszymi sam stajesz się lepszy, taka jest prawda.

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: