Aktualności

Dodano: 3 marca 2020

Orlen Wisła odpłynęła Torus Wybrzeżu w drugiej połowie

Pierwsza połowa zwiastowała wyrównaną walkę do samego końca meczu Torus Wybrzeża Gdańsk oraz Orlen Wisły Płock. Długimi fragmentami gdańszczanie nie tylko próbowali dorównać utytułowanym rywalom, ale wręcz prowadzić grę. W drugiej części szczypiorniści Xaviego Sabate wzięli poprawkę na wszystko, co działo się przed przerwą i zupełnie zdominowali parkiet wygrywając ostatecznie 32 do 19 udowadniając tym samym swoje najwyższe aspiracje w obecnych rozgrywkach.

Eksportowa polska drużyna nie mogła narzekać na brak rywalizacji w ostatnich tygodniach czy wręcz miesiącach. Ciężka praca opłaciła się, ponieważ Orlen Wisła awansowała do kolejnej rundy EHF Champions League oraz depcze po piętach PGE Vive Kielce w tabeli PGNiG Superligi. Ilość oraz częstotliwość meczów mogła jednak stanowić pewien problem dla płocczan, którzy muszą rozkładać siły miarowo na kilka rozgrywek. W Gdańsku więcej okazji na grę otrzymali mniej eksploatowani piłkarze gości, natomiast Krzysztof Kisiel rzucił na ten mecz wszystkie dostępne zasoby. Oczywiście brak Mateusza Wróbla był i jest najbardziej widocznym brakiem dla Torus Wybrzeża. Pierwsza połowa zupełnie jednak tego nie potwierdziła.

Wynik otworzył Krzysztof Komarzewski. Nafciarze odpowiedzieli golami Czaplińskiego oraz Susnji. Skrzydłowy czerwono-biało-niebieskich w 4 minucie powtórzył swój wyczyn, a za nim podążył Patryk Pieczonka i było 3:2. Płynne akcje z obu stron kończyły się udanymi rzutami i obie ekipy równo zdobywały kolejne gole. W 10 minucie to jednak gracze trenera Kisiela wyszli na prowadzenie 6:4 i to podrażniło przeciwników na tyle, że przez następne 11 minut nie stracili bramki, a zanotowali aż 7 trafień. Festiwal strzelecki urządzili sobie zwłaszcza Michał Daszek oraz Alvaro Ruiz – dyrygujący kolegami pod nieobecność Niko Mindegii. Szkoleniowiec gospodarzy poprosił o czas i po nim doszło do odrodzenia. Najpierw dwukrotnie celnością popisał się Prymlewicz, a potem dołożył swoje trzy grosze Gajek i zrobiło się 9:11. Zszokowani rywale odpowiedzieli ze środka pociskami Stenmalma, jednak tylko na moment, gdyż ponownie do głosu doszli gdańszczanie i po szybkich kontrach oraz wykończeniu Gajka, na tablicy wyników zaświecił się wynik remisowy po 13. Chwilę na zastanowienie dał swoim zawodnikom Sabate i jeszcze przed zmianą stron płocczanie wypracowali dwubramkową zaliczkę, jednak przewaga, którą tak drobiazgowo budowali, została roztrwoniona i spotkanie nadal było otwarte, a zwycięzca nieznany.

Po zmianie stron przyjezdni wzięli się do pracy praktycznie od pierwszej sekundy. Wszystko, co przedostało się w pole karne Wybrzeża znajdowało się w sieci, a lista kolejnych strzelców pęczniała w protokołach sędziów. Rzucali Sulić, Igropulo czy Mihić i już w 40 minucie wszystko, co stracili w pierwszej połowie Nafciarze, zostało odrobione z nawiązką… Było 16:22 i na parkiecie dominowali całkowicie goście. Podopieczni Krzysztofa Kisiela zbyt nerwowo reagowali i niepotrzebnie przyspieszali grę starając się jeszcze odrobić dystans do przeciwników. To powodowało błędy, rzuty z nieprzygotowanych pozycji czy straty, ale zdecydowanie zawiodła piłkarzy ręcznych z Trójmiasta skuteczność. Adam Morawski na brak pracy nie narzekał, jednak jego obrońcy często zbyt łatwo go wyręczali. Dość powiedzieć, że golkiper Wisły zaledwie sześciokrotnie musiał zaglądać do tyłu przez ramię, aby poszukać piłki. Drużyna z Płocka po raz kolejny dowiodła, jak ważne jest doświadczenie i szeroka, wyrównana kadra, natomiast Torus Wybrzeże Gdańsk swoich punktów będzie musiało poszukać już za trzy dni (6 marca) w Tarnowie.

ODWIEDŹ CENTRUM MECZOWE: 
ZOBACZ STATYSTYKI I MATERIAŁY WIDEO Z MECZU

Torus Wybrzeże Gdańsk vs Orlen Wisła Płock 19:32 (13:15)

TWG: Chmieliński, Witkowski – Oliveira 1, Sadowski, Pieczonka 2, Gądek, Frańczak 2, Bednarek, Sulej 1, Prymlewicz 3, Moryń 2, Komarzewski 3, Salacz, Adamczyk 2, Gajek 3, Janikowski.

OWP: Morawski 1, Stevanović – Daszek 3, Stenmalm 4, Zdrahala, Matulić 2, Ruiz 7, Góralski, Piechowski, Susnja 1, Szita, Zabić 2, Mihić 3, Igropulo 5, Sulić 2, Czapliński 2.

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: