Aktualności

Dodano: 8 grudnia 2019

Pechowa porażka w hicie!

W 15. serii PGNiG Superligi Gwardia przegrywa u siebie z Górnikiem Zabrze 19:20 (8:11). 

Pierwsze 7 minut meczu dało nam zaledwie po jednej bramce po obu stronach, czego zasługą była głównie fantastyczna dyspozycja golkiperów – Malchera i Galii. W tym czasie drogę do siatki znaleźli jedynie Sićko i Mauer, jednak po kolejnej skutecznej obronie w 8. minucie, ,,Mały” trafił po raz drugi i dał prowadzenie opolanom, co wyraźnie podrażniło gości, a spotkanie zrobiło się dużo bardziej otwarte. Starcia tych dwóch drużyn kibicom ,,szczyporniaka” jednoznacznie kojarzą się z boiskową agresją oraz nieustępliwością i nie inaczej było tym razem. Zawodnicy raz po raz przerywali akcje rywali, nie oszczędzając się wzajemnie. Najpierw Jankowski i Morawski ujrzeli żółte kartki, chwilę później Bis i Sićko opuszczali parkiet z dwuminutowymi karami, a walka o każdy centymetr boiska trwała w najlepsze. Dość napisać, że po 20. minutach gry na tablicy świetlnej widniał rezultat… 4:5. Następnie ,,woreczek” – wypadałoby napisać w przypadku dzisiejszego hitu – z bramkami otworzył się ponownie za sprawą Slujitersa. Holender przejął egzekucję rzutów karnych po tym, jak uprzednio ,,Jogi” zatrzymał rzut innego podopiecznego Marcina Lijewskiego i obie próby zamienił na kolejne punkty dla przyjezdnych. Później trafiali Zarzycki i Klimków, prowadzenie Górników zmniejszyło się do jednobramkowego, ale przed przerwą goście znów przejęli inicjatywę. Ponownie Sluijters z karnego, potem bohater zabrzan z przegranego spotkania Gwardii w 2. serii – Bushkou, odpowiedź Kawki i stempel Sićko na 11:8 dla gości, kończący pierwszy etap dzisiejszych zmagań w Stegu Arenie.

Reprezentanci obu ekip zmienili się stronami, ale sam obraz gry poważnej zmianie nie uległ. Jako pierwszy w drugiej połowie do siatki z rzutu karnego trafił Slujiters, gwizdek arbitra nadal co chwilę przerywał grę, a gdy tylko nasi zawodnicy ,,łapali kontakt” – tak jak w 38. minucie po trafieniu Jankowskiego czy Zarzyckiego kilkadziesiąt sekund później – goście skutecznie odpowiadali. Na kwadrans przed końcem udało się wyrównać. ,,Działo” dwukrotnie odpalił działo, nie dając szans bramkarzowi gości, w międzyczasie do siatki ,,Jogiego” trafił Czuwara, a potem sprawy w swoje ręce wziął Mauer, wykorzystując rzut karny i doprowadzając do wyniku 16:16. Minutę później było jeszcze 17:17, po czym Bushkou i Slujiters w krótkim odstępie czasowym dali Górnikowi aż trzybramkową przewagę. Mogłoby się wydawać, że taka seria zdobyczy zamknie mecz, ale nic z tego. Gwardia do samego końca walczyła o korzystny rezultat. Siwak, efektownie Kawka i w 57. minucie było już 19:20. W tym momencie zawodnicy i kibice uwierzyli, że można jeszcze pokusić się o niespodziankę, ale bramka zabrzan zdawała się być zaczarowana. Aż do końca meczu nie udało się jej odczarować, wliczając w to wręcz kuriozalnie imponującą paradę Galii przy ostatnim rzucie Zarzyckiego. 

ODWIEDŹ CENTRUM MECZOWE: 
ZOBACZ STATYSTYKI I MATERIAŁY WIDEO Z MECZU

Gwardia Opole  – NMC Górnik Zabrze 19:20 (8:11)

Gwardia Opole: Malcher, Zembrzycki – Siwak 1, Zarzycki 3, Klimków 1, Małecki, Mokrzki 1, Zieniewicz, Jankowski 2, Kawka 3, Mauer 5, Milewski, Morawski, Działakiewicz 3, Skraburski.

NMC Górnik Zabrze: Skrzyniarz, Galia – Kondratiuk, Tatarincew, Sluijters 8, Łyżwa, Gogola 1, Gliński, Sićko 3, Buszkow 4, Tomczak 1, Czuwara 1, Bondzior 1, Bis, Pawelec, Daćko 1

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: