Aktualności

Dodano: 18 kwietnia 2018

PP: Vive w finale PGNiG Pucharu Polski

Czy można odrobić 18 bramek straty uzyskane w pierwszym półfinale przeciw PGE Vive Kielce? Przed tak zdawałoby się nierealnym zadaniem stanął NMC Górnik Zabrze w rewanżu rozgrywanym we wtorkowy wieczór. I choć Trójkolorowi zostali od razu spisani na stratę, to jednak nie opuścili gardy i dali  siebie wszystko.
 
Mecz rozpoczął Ignacy Bąk dosłowną kalką pierwszego trafienia w starciu z Orlenem Wisłą Płock. Po chwili dołożył kolejne trafienie, w zupełnie inny fragment bramki. Zabrzanie wyraźnie nie mieli kompleksów wobec utytułowanego rywala. Po trafieniach Jasia Czuwary i Jurija Gromyko, a jedynej tylko odpowiedzi kielczan, było już 4:1!
 
Doskonale spisywał się zwłaszcza rosły rozgrywający zabrzan, który w ciągu 10 minut zdobył aż 4 bramki. Po chwili dołożył piątą z kontry! W pierwszej linii szalał Jurij Gromyko, który również zanotował cztery bramki w kwadrans.
 
Zabrzanie prowadzenie pięcioma bramkami okupowali jednak wyraźnym zmęczeniem. Trener musiał wprowadzić zmiany: pojawił się Łukasz Gogola (zmieniający kontuzjowanego Rafała Glińskiego), Alex Tatarincew i Patryk Gluch, a defensywą zajął się Filip Fąfara.
 
Goście uszczelnili obronę, starali się wychodzić wyżej i agresywniej. Dzięki temu zabrzanie mieli wyraźne problemy ze znalezieniem drogi do bramki, a to dało kielczanom trzy okazje do kontr, z których jako jedyny szansy nie wykorzystał Mateusz Jachlewski. Zabrzanie wciąż przeważali, choć jakby przestraszeni wynikiem kielczanie zaczęli stawiać się coraz bardziej, nie unikając gry na granicy faulu. Świetna dyspozycja zabrzan pozwoliła wygrać im jednak pierwszą połowę 18:14.
 
W drugiej odsłonie gry goście wzięli się za odrabianie strat. W bramce pojawił się Filip Ivić, który od początku pokazał się z dobrej strony.  Górnik również zmienił golkipera na Przemka Witkowskiego, dawno niewidzianego pomiędzy trójkolorowymi słupkami. W pierwszych czterech minutach kielczanie trafili trzykrotnie, a odpowiedział jedynie Ignacy Bąk. Na szczęście ta maszyna wymagała czasu. Znów na listę strzelców wpisywał się Bąku, a po chwili fantastyczną kontrą popisał się Jasiu Czuwara, który dostał podanie od Michała Adamuszka rzucającego w pełnym biegu zza pleców!
 
Kielczanie zdołali jednak przerwać passę gospodarzy i już w 45. minucie doprowadzili do remisu 24:24. Po chwili Vive prowadziło 24:26, ale kilkuminutowy impas strzelecki gospodarzy przełamał Ignacy Bąk swoim dziewiątym trafieniem. Zabrzanie jednak wyraźnie byli zmęczeni i zaczęli popełniać błędy. Nie były one może kluczowe dla dwumeczu, ale zapewne stanowić będą powód do szerokich analiz przed rundą finałową Superligi.
 
Vive rozkręciło się w ostatnich sekundach, wykorzystując nawet najmniejszy błąd zabrzan. To pozwoliło im zbudować przewagę aż sześciu trafień, która ustaliła wynik meczu 29:35.
 
NMC Górnik Zabrze – PGE Vive Kielce 29:35 (18:14)
NMC Górnik: Kornecki, Witkowski – Gluch 2, Daćko, Fąfara, Tomczak 1, Gromyko 6, Czuwara 3, Buszkow 1, Tatarincew 2, Gliński, Gogola 2, Tokaj, Bąk 10, Adamuszek 2. Trener: Rastislav Trtik
Kary: 8 minut (Daćko, Czuwara, Buszkow, Bąk)
 
Vive: Szmal, Ivić – Bujszebajew 7, Kus 2, Aguinagalde 1, Bielecki 3, Jachlewski 2, Lijewski 4, Jurkiewicz 1, Zorman 4, Mamić, Bombać 1, Djukić 10. Trener: Tałant Dujszebajew
Kary: 8 minut (Kus, Jachlewski, Mamić 2)
 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: