Aktualności

Dodano: 10 lutego 2020

Ranne lwy

W pierwszym meczu fazy grupowej Pucharu EHF Gwardia przegrała w niemieckim Kassel z MT Melsungen 21:26 (10:12).

Niekwestionowanym faworytem spotkania w Rothenbach-Halle byli gospodarze, co jednak nie mogło przeszkodzić Gwardii w walce o każdy centymetr parkietu, by z Niemiec wywieźć jak najbardziej korzystny wynik. I choć pierwsze minuty, w których czterokrotnie z rzędu trafiali goście, zdecydowanie napędziły stracha, to z czasem zawodnicy Gwardii zaczęli pokazywać typowy dla siebie pazur. Boisko aż kipiało od fizycznej walki w obronie w trakcie ataków gospodarzy, a wkrótce ten charakter opłacił się również w ofensywie. Passę MT Melsungen przerwał bowiem Kawka, a następnie swoje trafienie dołożył Jankowski, co wyraźnie podrażniło Ignatowa, który w pojedynkę odpowedział dwiema skutecznymi akcjami. W międzyczasie w bramce Melsungen czujny był Sjostrand, który raz po raz skutecznie i efektownie interweniował przy rzutach opolan. Patent na niego znalazł chwilę później Fabianowicz, na co ponownie błyskawicznie zareagowali: Mikkelsen i Kunkel, doprowadzając do wyniku 8:3. Przewaga gospodarzy była znaczna, dodatkowo twarda gra Gwardii w obronie regularnie skutkowała indywidualnymi karami czasowymi, co nie ułatwiało przeciwstawienia się ekipie z Bundesligi. Mimo tego, w dalszej części pierwszej połowy Gwardia zdołała przejąć inicjatywę. Na listę zdobywców bramek wpisali się: Milewski, Morawski, Zembrzycki (!), Jankowski i dwukrotnie Mauer – a to wszystko przy zaledwie trzech trafieniach gości w tym czasie. To wszystko przełożyło się na wynik 12:10 po 30 minutach gry, który z perspektywy wielu trudnych momentów w tej odsłonie, pozwalał myśleć o drugiej połowie z nadzieją na sprawienie niespodzianki. 

Choć na sytuacje bramkowe od razu po zmianie zaczął pracować kolektyw, zdecydowanie można nazwać ten fragment prywatnym popisem Mauera, który przez 10 minut aż pięciokrotnie (3x z rzutu karnego) trafiał do bramki Sjostranda, utrzymując przy tym wynik na styku w obliczu regularnej strzelaniny gospodarzy po drugiej stronie boiska. W 41. minucie meczu, przy stanie 16:15, czerwoną kartkę ujrzał Schneider, a chwilę później Działakiewicz, przedzierając się walecznie przez prawe skrzydło, doprowadził do wyrównania! Gospodarze objęli je ponownie za sprawą Mikkelsena, który pokonał Malchera z 7. metra. Co prawda później Jankowski zdołał jeszcze doprowadzić do wyniku 18:18, lecz już od tego momentu rywale zaczęli sukcesywnie powiększać wywalczoną przewagę. W międzyczasie kilkukrotnie fantastycznie w naszej bramce spisywał się Zembrzycki, ale to nie wystarczyło, by stawić czoła ekipie Melsungen. Ta ostatecznie zasłużenie zwyciężyła 26:21.

W Rothenbach-Halle w Kassel mówiono o Gwardii: ,,młode wilki z Opola”, ale mamy wrażenie, że po dzisiejszym meczu to określenie lekko się zdezaktualizowało. Choć rotacje w składzie gospodarzy były widoczne, trzeba powiedzieć wprost, że dziś wilki stały się lwami, które do ostatnich sekund nie pozwoliły podopiecznym Grimma czuć się u siebie komfortowo. Lwami, które z dzisiejszej walki wracają pełne dotkliwych ran, ale okazji do ich zagojenia w najbliższym czasie zdecydowanie nie zabraknie!

Gwardia wystąpiła w składzie: Zembrzycki 1, Malcher – Lemaniak 1, Fabianowicz 1, Zarzycki, Klimków, Małecki, Mokrzki 1, Zieniewicz, Jankowski 4, Kawka 1, Mauer 8, Milewski 2, Morawski 1, Działakiewicz 1, Skraburski.

Trener: Rafał Kuptel

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: