Aktualności

Dodano: 8 marca 2020

Sensacja! Piotrkowianin lepszy w Zabrzu po karnych

Do końca rundy zasadniczej NMC Górnikowi Zabrze zostały trzy spotkania. W niedzielne południe Trójkolorowi mierzyli się z Piotrkowianinem. Zespół gości był wyjątkowo zmotywowany do dalszej walki o jak najwyższe miejsce w tabeli, a wygrana z Górnikiem wcale nie była wykluczona…

Tym bardziej, że zabrzanie ubolewali na solidne braki kadrowe. Do kontuzjowanych Marka Daćki, Michała Adamuszka, Patryka Gregułowskiego i Damian Pawelca dołączył także Sasza Buszkow, który w ostatnim starciu z Azotami Puławy feralnie zderzył się z jednym z kolegów i choć jego uraz nie jest aż tak poważny, to jednak trener Lijewski dał mu kilka dodatkowych dni, by spokojnie się zregenerować. Z urazem grał także Szymon Sićko, dlatego by nie nadwyrężać jego ręki rzucającej, sygnowano go do obrony.  Palącą potrzebą było jednak uzupełnienie liczby obrotowych. Tym razem jednak na wysokości zadania stanął SPR Górnik Zabrze, który użyczył utalentowanego Szymona Medwida. 

Początek spotkania był wyjątkowo dynamiczny i po ledwie ośmiu minutach padło już szesnaście bramek (8:8). Zabrzanie w końcu jednak przełamali obronę gości i wyszli na minimalne prowadzenia. Najskuteczniejszym strzelcem był Bartek Tomczak, który zdobył aż sześć trafień, w tym pięć w serii! Piotrkowianin jednak znów zdołał wywalczyć remis, więc spotkanie zapowiadało się nad wyraz emocjonująco. Bezlitosnym katem zabrzan był… Patryk Gluch, ex-Górnik, który wykorzystywał każdą okazję do trafienia. Dzięki jego trafieniu Trójkolorowi przegrywali w 21. minucie 11:13. Przed szansą stanął debiutant, Szymon Medwid, ale poruszony debiutem minimalnie się pomylił.  Przed większymi stratami gospodarzy chroniła dobra dyspozycja Jakuba Skrzyniarza, choć Trójkolorowi powinni już włączyć drugi bieg w ataku. To jednak wciąż nie wychodziło i to goście mieli prowadzenie dwoma bramkami Na osłodę przypadło zabrzanom zobaczyć doskonałą egzekucję karnego w wykonaniu Bartka Tomczak, który tym samym świętował setne trafienie w tegorocznych rozgrywkach! Po stronie gości świetnie spisywał się też Grzegorz Sobut, który katował zabrzan z drugiej linii. Wynik ustalił jednak Filip Surosz na 15:18 do przerwy! 

Po wznowieniu wydawało się, że zabrzanie zażegnali kryzys i zdołają dopaść gości. Ci jednak niesieni na fali przewagi z pierwszej połowy szybko wyszli na trzybramkowe prowadzenie (21:18), a co gorsza karnego nie wykorzystał kapitan Górnika! Kilka minut później z linii siódmego metra pomylił się także Iso Sluijters. Jego młodszy kolega, Bartek Bis, prędko jednak naprawił ten błąd, rzucając do pustej bramki przez całe boisko po przechwycie. Jego wyczyn chciał powtórzyć także Holender, ale piłka o kilkanaście centymetrów minęła słupek bramki. Gościom za to zaczęły wychodzić sytuacje nawet w tych chwilach, gdy stali pod ścianą i do dyspozycji mieli tylko jedno podanie. Zabrzanie nie potrafili wciąż wzmocnić swojej obrony, którą piotrkowianie dziurawili niczym karabin maszynowy. Porównań militarnych nie brakowało, wszak seriami trafiał Filip Surosz, deptając morale zabrzan. Górnicy wciąż próbowali uparcie grać do koła, a praktycznie nie używali rozegrania. Wreszcie impuls do ataku dał Ignacy Bąk, który w roli skrzydłowego trafił z wysokości trzeciego piętra, a po chwili karnego wykorzystał Adrian Kondratiuk, zbliżając gospodarzy na jedną bramkę (23:24). Kontry jednak nie wykorzystał Szymon Sićko, więc remis się znów się oddalił. Kilka minut później znów stanął przed podobną okazją i tym razem kombinacyjnie oszukał Danilo Mihaljevica., dając wreszcie remis 26:26. Co więcej, kolejną kontrę wykorzystał Ignacy Bąk, który dał zabrzanom długo wyczekiwane prowadzenie! Do ostatniego gwizdka zostało mniej niż 10 minut. I zabrzanie postanowili nie oddać pola! Trafiać zaczęli seriami, czując krew rywala. Cztery minuty później prowadzili już trzema trafieniami (31:28). Goście jednak cały czas naciskali. I faktycznie w 56. minucie było 31:30 po trafieniach Surosza i Pożarka! Mecz miał więc rozstrzygnąć się w ostatnich kilkudziesięciu sekundach! Z tą różnicą, że teraz gonić miał Piotrkowianin! Na minutę przed końcem goście stanęli jednak przed okazją do remisu! Grali wolno, spokojnie i ostatecznie zdobyli upragnione wyrównanie! Zabrzanie mieli 24 sekundy na wywalczenie pełnej puli punktów! Trener Marcin Lijewski natychmiast poprosił o czas i skomponował akcję na wagę zwycięstwa. Rozpoczął  Kondratiuk. podał do Gogoli. Podania rozegrali szły powoli po linii rozegrania, aż w końcu spróbował Łyżwa! Blok! Złapał Bąk i podał znów do Łyżwy, ale piłka minęła bramkę! Karne! Przed tygodniem w Puławach górą byli zabrzanie, jak miało być tym razem!

Pierwszy do rzutu podszedł Piotr Swat. W bramce Skrzyniarz. Mocno, z kozłem, 0:1!

Odpowiadał Kondratiuk, po rękach Procho! Wciąż 0:1!

Na linię siódmego metra podszedł Gluch, a bronił Galia, Gluch w pierwsze tempo! 0:2!

Odpowiadał Bąk… jest! 1:2!

Przed szansą stanął Szopa. Długo mierzył i… oszukał Galię! 1:3.

Odpowiada Gogola. W pierwsze tempo! Pomyłka! 1:3! 

Rutkowski, nad bramką!  Wciąż 1:3

Bondzior. w kolano Kota! Dwa punkty wywożą goście! 

ZOBACZ statystyki meczu

NMC Górnik Zabrze – Piotrkowianin Piotrków Trybunalski 33:33, k. 1:4 (15:18)

NMC Górnik: Galia, Skrzyniarz – Bondzior 2, Bis 7, Tomczak 7, Sićko 1, Łyżwa 1, Sluijters 3, Czuwara 2, Tatarincew 1, Gliński, Gogola 3, Kondratiuk 3, Bąk 3, Medwid. Trener: Marcin Lijewski

Kary: 6 minut (Tatarincew, Bis, Sićko) 

Karne: 6/8

Piotrkowianin: Procho, Kot, Mihaljevic – Mróz 2, Iskra, Szopa, Kaźmierczak, Swat 2, Turkowski, Nastaj, Gluch 8, Surosz 6, Pożarek 2, Sobut 5, Tórz 4, Rutkowski 4. Trener: Bartosz Jurecki

Kary: 6 minut (Kaźmierczak, Gluch, Mróz)

Karne: 4/5

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: