Aktualności

Dodano: 16 listopada 2019

Świetna połowa i lekcja w drugiej odsłonie. Górnik przegrywa z SC Magdeburgiem

Spotkanie NMC Górnika Zabrze z SC Magdeburgiem w ramach III rundy eliminacji Pucharu EHF było wyjątkowym świętem handballu dla całego polskiego światka piłki ręcznej. Nic więc dziwnego, że hala zaczęła się wypełniać już na dwie godziny przed spotkaniem! 

Mecz otworzył Marek Daćko, a po chwili Martin Galia pochwalił się dwiema obronami z rzędu. Pierwszą bramkę dla gości zdobył w czwartej minucie Matthias Musche. Po chwili popisał się świetnym wykończeniem kontry i zabrzanie po raz pierwszy w tym meczu przegrywali. To jednak dało tylko pole do mobilizacji dla zespołu, bo choć to Trójkolorowi musieli gonić wynik, to jednak cały czas dotrzymywali kroku Niemcom.

Ci Górnika karali głównie ze skrzydeł, trafieniami Muschego i Petterssona. Magdeburg zdołał wyjść na prowadzenie 6:3, co było znakiem dla trenera Lijewskiego, by wziąć czas. Po jego instrukcjach bramkę dla Górnika zdobył Szymon Sićko. Zarobił też jednak kilkanaście sekund później karę dwóch minut. Goście grali bardzo szybko, świetnie wykorzystując błędy zabrzan. Królował zwłaszcza Musche, który potrafił wcisnąć się nawet w najwęższą lukę w obronie. Na to zabrzanie mieli jedno rozwiązanie – być jeszcze szybszym i agresywniejszym w obronie, zwłaszcza, że słowaccy sędziowie naprawdę pozwalali na wiele.

Trójkolorowi nie dawali pola do popisu. Cały czas naciskali gości i choć ci mieli przewagę trzech-czterech, bramek, to wciąż nie mogli zdominować Trójkolorowych na boisku. Trafienie z akcji, a później karny w wykonaniu Iso Sluijtersa dały zabrzanom ostatecznie całkiem optymistyczny wynik do przerwy, 15:17. 

W drugiej odsłonie gry magdeburzanie rozpoczęli z wysokiego C i w pierwszych minutach zdobyli trzy szybkie bramki z rzędu. Ich strzelecką passę przerwał Marek Daćko, ale w odpowiedzi goście znów trafili dwukrotnie na 16:22. Schemat utrzymywał się przez kolejne minuty. Na każde trafienie Górnika, Magdeburg odpowiadał dwoma bramkami. Goście zaczęli grać wyraźnie na wyższym poziomie i pokazali piękno handballu.

Z ogromną lekkością i swobodą przerywali kolejne akcje zabrzan i przekuwali je na swoją korzyść Gdy na dziesięć minut przed końcem prowadzili 33:21, cała ławka Magdeburga zerwała się w radosnym tańcu. Zabrzanie zdawali sobie sprawę z porażki, ale żaden z Górników nie złożył rękawicy i dalej starali się choć trochę zmniejszyć przewagę gości przed wyjazdowym rewanżem. Przepaść klas była jednak za nadto wyraźna i choć zabrzanie zanotowali bardzo dobrą końcówkę, ostatecznie przegrali 25:37.

NMC Górnik Zabrze – SC Magdeburg 25:37 (15:17) 

NMC Górnik: Galia, Skrzyniarz – Bondzior 2, Daćko 6, Bis, Tomczak 5, Sićko 2, Łyżwa, Sluijters 5, Czuwara 1, Pawelec, Buszkow 1, Tatarincew, Gliński, Kondratiuk 1. Trener: Marcin Lijewski

Kary: 10 minut (Bis, Sićko 2, Kondratiuk, Pawelec)

Magdeburg: Thulin, Green – Musa 1, Chrapkowski, Musche 13, Steinert 2, Pettersson 7, Hornke 1, Kuzmanovski 2, Mertens, Lagergren 3, O’Sullivan 3, Bezjak 1, Damgaard Nielsen, Preuss 4. Trener: Bennet  Wiegert

Kary: 8 minut (Chrapkowski, Preuss, Musa 2)

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: