Aktualności

Dodano: 22 września 2018

Szalona końcówka w Kaliszu

Po szalenie zaciętej końcówce zespół Energi MKS Kalisz pokonał we własnej hali SPR Stal Mielec 29:28. To pierwsze zwycięstwo i ważne trzy punkty kaliszan w tym sezonie, ale by je zdobyć musieli gospodarze stoczyć z rywalami ciężką batalię.
 
Początek spotkania był w wykonaniu kaliszan fatalny. Mijała 12. minuta, a na ich koncie widniała tylko jedna bramka. Goście mieli ich cztery, ale gdyby nie kilka świetnych interwencji Artsema Padasinau przewaga Stali mogła być znacznie wyższa, bo równie dobrze w bramce przyjezdnych sprawował się grający trener Krzysztof Lipka, który wespół ze szczelną i dobrze ustawioną obroną, skutecznie powstrzymywał strzeleckie zapędy kaliszan. Ofensywną niemoc gospodarze pokonali dopiero w 21.minucie po raz pierwszy łapiąc kontakt z rywalem (6:7), a dwie minuty później doprowadzając do remisu (9:9). Na przerwę schodzili z trzybramkową przewagą, w czym niemała zasługa Michała Dreja, który w ciągu dwunastu minut aż sześciokrotnie wpisał się listę strzelców.
 

 
Także po powrocie z szatni gospodarze nie obniżyli lotów. W 38. minucie ich przewaga sięgnęła aż sześciu trafień (21:15) i kiedy już wydawało się, że podążają we właściwym kierunku, w ich grę znów wkradł się zastój, czego nie omieszkali wykorzystać goście. W ciągu niespełna dziesięciu minut prowadzenie Energi MKS stopniało do zera, a o premierowe w sezonie punkty podopieczni Pawła Ruska zmuszeni byli stoczyć ciężki bój aż do ostatnich sekund meczu. Tę istną wojnę nerwów znieśli jednak dzielnie, a kropkę nad „i” w 60. minucie meczu postawił odważnym i co ważne skutecznym wejściem Maciej Pilitowski. Na 30 sekund  przed końcową syreną będąca w posiadaniu piłki Stal miała jeszcze szansę na wyrównanie, ale zniweczyła ją przez prosty błąd techniczny. Gospodarze odzyskali piłkę i już jej nie oddali, wygrywając całe spotkanie 29:28. Trudno więc dziwić się euforii, zarówno w zespole jak i na jak zwykle licznie wypełnionych trybunach.
 

 
Warto podkreślić, że na piątkowy mecz MKS wyszedł w dość eksperymentalnym ustawieniu. W wyjściowej siódemce zabrakło m.in. Macieja Pilitowskiego, choć ten wykonał swoje zadanie w późniejszych fragmentach spotkania, a także Marka Szpery, który choć był w składzie meczowym,  nękany od rana wysoką gorączką ostatecznie nie pojawił się na boisku. Doskonale zastąpił go natomiast Piotr Adamczak, który obok Michała Dreja był dziś najlepszym strzelcem Energi.
 
4.seria PGNiG Superligi, 21.09.2018r.,
Energa MKS Kalisz – SPR Stal Mielec 29:28 (14:11)
Energa MKS: Artsem Padasinau, Łukasz Zakreta – Piotr Adamczak 6,  Michał Drej 6, Maciej Pilitowski 5, Michał Bałwas 3, Dzianis Krytski 3, Krzysztof Misiejuk 2, Kiryl Kniazeu 2, Paweł Adamczak 1, Paulo Grozdek 1, Artur Bożek, Michał Czerwiński, Bartosz Wojdak, Zbigniew Kwiatkowski.
Stal: Krzysztof Lipka, Tomasz Wiśniewski – Bartosz Kowalczyk 7, Piotr Rutkowski 4, Paweł Wilk 3, Piotr Krępa 3, Tomasz Mochocki 2, Rafał Krupa 2, Tomasz Grzegorek 2, Rudolf Cuzić 2, Hubert Skuciński 1, Matej Sarajlić 1,  Jakub Ćwięka 1, Marcin Miedziński, Kacper Pawłowski, Dawid Rusin.
 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: