Aktualności

Szalona pogoń Zagłębia

Serię trzech spotkań domowych NMC Górnik Zabrze kończył w Hajerskich Derbach przeciwko Zagłębiu Lubin. Trójkolorowi do meczu wystąpić musieli w jeszcze większym osłabieniu. Prócz wyeliminowanych Łukasza Gogoli, Patryka Glucha i Huberta Korneckiego, w składzie brakowało też Martina Galii, któremu trener dał odpocząć przed dalszymi rozgrywkami. Zagłębie również cierpi na problemy kadrowe: w składzie brakowało między innymi skrzydłowego Krystiana Bondziora, ale także ex-Górnika, Maćka Tokaja. Mimo tych braków, mecz zapowiadał się wyjątkowo emocjonująco. I tak też było, bo zawodnicy z Lubina zdołali odrobić ośmiobramkową stratę i do końca walczyć o punkty!

 

Nim jednak zabrzmiał pierwszy gwizdek, kibiców rozgrzewać zaczęłaOrkiestra Dęta Muzeum Górnictwa Węglowego pod dyrekcją Henryka Mandrysz. Sam dyrygent wykonał pierwsze podanie, które zainaugurowało spotkanie.

 

 

Zabrzanie weszli w mecz nieco ospale i bardzo szybko stracili tabelaryczną przewagę, przegrywając 3:5. Gra poprawiłą się nieco, kiedy Miedziowi stracili na dwie mnuty Dawida Dawydzika. Prędko akcję wykończył Bartek Tomczak, a kontrę dołożył Rafał Gliński, zmniejszając przewagę gości do 4:5. Wyrównanie dał “Kopa” po trafieniu z linii siódmego metra. Świetnie w obronie spisywał się Michał Adamuszek, który regularnie łapał rywali na faulach w ataku, co dawało Trójkolorowym okazje do kontr. Zawodnicy z Lubina grali bardzo twardo, na granicy faulu. To skutkowało częstymi karami. W 16 minut było ich aż cztery, w tym jedna za błąd zmian dla Morynia!  Niebezpiecznie zrobiło się, kiedy po starciu z rywalem na ziemię padł Ignacy Bąk. Zszedł z boiska na jednej nodze o własnych siłach, ale wymagał pilnej interwencji lekarskiej, trzymając się za prawą łydkę. Do gry w tym spotkaniu już nie wrócił. Do akcji w ataku musiał wkroczyć dotychczasowy defensor, Iso Sluijters. Niestety dwa razy z rzędu przestrzelił, ułatwiając gościom gonienie Górnika. Miedziowi zaczęli lansować na jednego z najlepszych zawodników Pawła Dudkowskiego, który rzucał seriami. Nie zdołał jednak pokonać Mateusza Korneckiego z linii siódmego metra, który podyktowano za faul Aleksa Tatarincewa. Kibice zatrwożyli się również, gdy kilka minut później na parkiet padł także i Sluijters. Szczęśliwie okazało się, że to nie uraz mogący wyeliminować go z gry, ale bolesne uderzenie w krocze…

 

Trójkolorowi nie byli w stanie oddalić się wynikiem od gości. Różnice sięgały najwyżej dwóch bramek, więc nie dawały gospodarzom choć cienia komfortu. Trener Trtik wysłał Jana Czuwarę do indywidualnej obrony rozgrywających Miedziowych, ale ci ciągle zdołali się przedostawać pierwszą linią i punktować Górników. Szczęśliwie przeczekane trafienie Iso Sluijtersa i rzut w ostatniej sekundzie Rafała Glińskiego dał zabrzanom zwycięstwo w pierwszej połowie 14:11.

 

To, czego Sluijtersowi nie udało się w pierwszej połowie, nadrobił w drugiej. Wcześniej trafił Marek Daćko i Jan Czuwara. Miedziowi zaliczali w pewnym momencie już osiem bramek straty (21:13), ale do głosu doszedł Roman Chychykalo. 26-letni ukraiński prawy rozgrywający zaliczył serię pięciu trafień z rzędu (w tym dwóch z karnego), zmniejszając straty Miedziowych. Gdy po trafieniu Marcela Sroczyka prowadzenie gospodarzy spadło do czterech bramek (24:20), Rastislav Trtik natychmiast poprosił o czas, by poinstruować swoich podopiecznych o rozwiązaniach na ostatnie 12 minut. Na nic jednak te instrukcje, bowiem goście mocno uszczelnili obronę.  Impas strzelecki gospodarzy przełamał dopiero Sasza Buszkow, który zdobył 25. trafienie do Górników. Po chwili kolejne trafienie dołożył jego rodak, Jurij Gromyko, ale celnie odpowiedzieli również rywale: grający trener Bartłomiej Jaszka oraz rosły kołowy Dawid Dawydzik. Goście wyraźnie się nakręcili, widząc szanse na punkty. Wszak pięć minut przed końcem tablica wskazywała już 26:25. Zabrzanom brakowało agresji i precyzji w wykończeniu. Coraz bardziej rozkręcał się Jakub Skrzyniarz w bramce, a obrońcy wychodzili nawet na 11-12 metr.

 

Na kłopoty Kornecki! W ostatnich chwilach odbił dwie ważne próby Miedziowych, ratując wynik do końca spotkania. Przed szansą na zmniejszenie straty stanął jeszcze Chchykalo, ale nie zdołał sforsować muru Trójkolroowych. Ostatecznie gospodarze wygrali 28:25!

 

NMC Górnik Zabrze – Zagłębie Lubin 28:25 (14:11)

NMC Górnik: Kornecki – Daćko 2, Tomczak 3, Gromyko 2, Sluijters 4, Czuwara 2, Pawelec 1, Buszkow 5, Tatarincew 3, Gliński 3, Bąk 1, Sićko 2, Adamuszek. Trener: Rastislav Trtik

Kary: 12 minut  (Tatarincew 2, Pawelec, Sluijters, Czuwara, Adamuszek)

Zagłębie: Małecki, Skrzyniarz – Stankiewicz 1, Kuźdeba, Mrozowicz 3, Pawlaczyk, Gębala, Szymyślik, Sroczyk 1, Marciniak 6, Moryń, Jaszka 1, Kupiec 1, Dudkowski 4, Dawydzik 2, Chychykalo 6. Trener: Bartłomiej Jaszka

Kary:  10 minut (Dawydzik 2, Moryń, Mrozowicz 2)

 

Przeczytaj jeszcze:

Roman Czyczykało najlepszy w 14. serii!

To pierwszy sezon Romana Czyczykało w PGNiG Superlidze. Trafił do polski...

Górnik pewnie ogrywa Arkę

W meczu ostatniej serii w 2018 r.  ekipa z Zabrza wysoko...

Sensacja w Lubinie

Fantastyczne zawody w ostatnim meczu w 2018 roku rozegrali piłkarze ręczni...