Aktualności

Dodano: 5 marca 2018

Vive za mocne dla Wybrzeża

W meczu 25. Serii PGNiG Superligi PGE VIVE Kielce pokonało u siebie Wybrzeże Gdańsk 41:24 (20:12). Spotkanie miało znany już miejscowym kibicom scenariusz, w którym goście w pierwszej części dotrzymują kroku żółto-biało-niebieskim, ale z czasem nie wytrzymują tempa, co kończy się wysokim zwycięstwem gospodarzy.
 
 
Od skutecznej interwencji Sławomira Szmala rozpoczęli ten mecz żółto-biało-niebiescy. Kasa, niczym kobra, rzucił się na piłkę posłaną między słupki przez jednego z graczy Wybrzeża, popisując się nienagannym refleksem. Szybko jednak goście z łatwością zdobyli cztery pierwsze bramki, a w jednej z akcji bramkarz gospodarzy minął się z piłką, ryzykując wyjście daleko poza pole bramkowe. Po nieudanej próbie przerwania kontry gdańszczanie prowadzili 4:1, ale jeszcze szybciej tę przewagę roztrwonili, popełniając proste błędy w ataku.
 
Po czterech bramkach z rzędu i kolejnej świetnej interwencji Sławka Szmala, któremu tym razem udało się wyjście poza pole bramkowe (i to bardzo widowiskowo, bo bramkarz jedną ręką, ze stoickim spokojem, niemal wygarnął rywalowi piłkę z dłoni, do której ta zmierzała swobodnym lobem po podaniu Macieja Pieńczewskiego) prowadziliśmy 6:4. Gdańszczanie nie odpuszczali i ambitnie walczyli o każdy centymetr boiska, ale Kasa był ich prawdziwym utrapieniem, broniąc rzuty oddawane z każdej pozycji.
 
Dzięki niemu i skutecznej obronie, kielczanie mogli sobie pozwolić na koncert kontr, które rozwiązywali w najróżniejsze sposoby. A to Mariusz Jurkiewicz pomknął przez całe boisko i zakończył trasę biegiem po łuku jak „elka” na placu manewrowym podczas egzaminu na prawo jazdy, celując idealnie między pachołki, których rolę pełnili tutaj defensorzy Wybrzeża, a to Dean Bombac na pełnej szybkości posłał petardę między słupki gdańskiego bramkarza, a to Mateusz Jachlewski leniwym kozłem rzucił piłkę tuż obok jego nogi. Tym oto sposobem pierwszą połowę PGE VIVE zakończyło wynikiem 20:12.
 

Na drugą część meczu do bramki żółto-biało-niebieskich wszedł Miłosz Wałach, a przez pierwszy kwadrans gdańszczanie zdołali oddać jedynie cztery trafienia. Spora w tym zasługa szczelnej defensywy gospodarzy i błędów własnych podopiecznych Marcina Lijewskiego, ale i młody bramkarz miał swoje pięć minut, gdy obronił rzut karny wykonywany przez Piotra Papaja. Gospodarze prowadzili 33:16 i robili w ataku, co chcieli. A że chcieli grać efektownie, to serwowali kibicom widowiskowe akcje.
 
W drugim kwadransie goście pokonali Miłosza osiem razy, w tym najczęściej, bo trzykrotnie zrobił to lewy rozgrywający, Krystian Wołowiec. Było już pewne, że goście nic w tym meczu nie ugrają. Choć nie można odmówić im woli walki, różnica poziomów była zbyt wyraźna i ostatecznie kielczanie wygrali ten mecz 41:24.
 
PGE VIVE Kielce – Wybrzeże Gdańsk 41:24 (20:12)
PGE VIVE Kielce: Szmal, Wałach – Jurecki 5, Dujshebaev 5, Kus 3, Aginagalde 3, Bielecki 2, Jachlewski 6, Strlek 5, Janc 6, Lijewski 1, Jurkiewicz 1, Zorman 2, Bombac 2
Wybrzeże Gdańsk: Suchowicz, Pieńczewski – Podobas 3, Marciniak 1, Bednarek, Komarzewski 1, Sulej 2, Rogulski 2, Prymlewicz 1, Papaj, Kondratiuk 2, Wróbel 2, Wołowiec 6, Adamczyk 4, Kostrzewa
 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: