Aktualności

Dodano: 20 marca 2018

Vive pewnie ogrywa Gwardię

W meczu 28. serii PGNiG Superligi PGE VIVE Kielce pokonało Gwardię Opole 39:28. Do około czterdziestej minuty spotkanie było wyrównane, ale po serii kontrataków kielczanie zbudowali wysoką przewagę, jak w większości superligowych pojedynków. Przez pięćdziesiąt minut w bramce gospodarzy grał Miłosz Wałach, a na ostatnie dziesięć minut między słupkami zastąpił go drugi już junior w seniorskiej ekipie PGE VIVE, Kasper Kijewski. W meczu nie wystąpili kontuzjowani Filip Ivić i Bartłomiej Bis, a wolne od trenera otrzymali Blaz Janc, Mariusz Jurkiewicz i Mateusz Jachlewski.
 
PGE VIVE Kielce – Gwardia Opole 39:28 (18:16)
PGE VIVE Kielce: Szmal, Wałach, Kijewski – Jurecki 2, Dujshebaev 3, Kus 2, Aginagalde, Bielecki 7, Strlek 9, Lijewski 5, Zorman 2, Mamić 7, Bombac, Djukić 2
Gwardia Opole: Zembrzycki, Malcher – Lemaniak, Siwak 2, Zarzycki 6, Łangowski 4, Klimków 1, Tarcijonas 1, Mokrzki 2, Dementev 3, Jankowski, Zadura 4, Mauer 4, Milewski, Morawski 1
 
Mecz w bramce rozpoczął Miłosz Wałach, który na dzień dobry popisał się skuteczną interwencją, broniąc rzut Jana Klimkowa. W ataku na skrzydle grał Manuel Strlek, którego do obrony zmieniał Michał Jurecki, ustawiając się na pozycji numer dwa, zaś jako skrajny defensor po lewej stronie rogu boiska pilnował Uros Zorman. Po kilku pierwszych minutach gospodarze prowadzili 4:2. Wówczas zareagował szkoleniowiec gości, Rafał Kuptel, prosząc o czas, co odniosło skutek, bo w dwunastej minucie pojedynku opolanie wyszli na prowadzenie 6:5, a wkrótce powiększyli je kolejno do 8:6 i 10:7. Duża w tym zasługa skrzydłowych i rozgrywającego Macieja Zarzyckiego, który ze zbytnią łatwością wbijał się w kielecką obronę.
 

Po stronie kielczan kolejne trafienia dokładał z kontry lub po szybkim środku głównie Manuel Strlek. Gdy nastąpiła tradycyjna wymiana składu i na parkiecie pojawili się Karol Bielecki, Krzysztof Lijewski i Mateusz Kus, to właśnie głównie Koza przejął pałeczkę w zdobywaniu bramek, ale aktywni byli także Karol Bielecki i Uros Zorman, a po obronionym przez Miłosza rzucie karnym Patryka Mauera i kontrze Michała Jureckiego gospodarze wyrównali na 15:15. Po kolejnym kontrataku Marko Mamicia na trzy minuty przed przerwą prowadzili 16:15, a po jeszcze dwóch następnych Lijka było już 18:15. Chwila dekoncentracji gości, a może bardziej zwiększonej koncentracji gospodarzy, sprawiła, że mecz został sprowadzony na standardowe w Hali Legionów tory i pierwsza połowa zakończyła się rezultatem 18:16 dla PGE VIVE Kielce.
 
Po kilku minutach drugiej części spotkania opolanie znów dogonili mistrzów Polski. Robili to w mozolnym tempie, bardziej podając sobie piłkę w poprzek boiska, aniżeli atakując bramkę Miłosza Wałacha. Od stanu 20:20 w trymiga zrobiło się 29:22, a to wszystko dzięki błędom w ataku opolan i skutecznym interwencjom bramkarskim, na bazie których kielczanie mogli budować kontrataki.
 
Na ostatnie dziesięć minut spotkania do bramki gospodarzy wszedł Kasper Kijewski, bramkarz juniorskiej ekipy PGE VIVE Kielce. Kasprowi zabrakło szczęścia przy pierwszej interwencji, bo piłka posłana przez atakującego Gwardii przeszła bramkarzowi po rękach. W trakcie swojej zmiany jednak Kijewski trzykrotnie widowiskowo bronił dolnych rejonów bramki. Po drugiej stronie boiska natomiast koncert trafień grali rozgrywający PGE VIVE i ostatecznie ostatni mecz dziesięciodniowego maratonu kielczan zakończył się wynikiem 39:28.
 
Najlepszymi zawodnikami spotkania zostali wybrani Manuel Strlek (9 bramek) i Maciej Zarzycki (6 bramek), których nagrodzono upominkami ufundowanymi przez Spółdzielnię Mleczarską Włoszczowa.
 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: