Aktualności

Dodano: 28 lutego 2018

Vive z polotem

W meczu 24. serii PGNiG Superligi PGE VIVE Kielce wysoko wygrało z beniaminkiem rozgrywek, Spójnią Gdynia 46:27 (22:14). Bardzo dobrze w bramce spisywali się obaj bramkarze gospodarzy, Filip Ivić i Sławomir Szmal. Do zespołu gości powrócił Oleksandr Kyrylenko, który wcześniej rozwiązał kontrakt ze Spójnią, ale w obliczu kontuzji Roberta Kamyszka postanowił wesprzeć drużynę. W drużynie z Kielc pauzowali Krzysztof Lijewski, Marko Mamić, Mateusz Jachlewski, Mariusz Jurkiewicz oraz zawieszony na jedno spotkanie Michał Jurecki. W trakcie meczu kontuzji kolana doznał Bartłomiej Bis.
 
PGE VIVE Kielce – Spójnia Gdynia 46:27 (22:14)
PGE VIVE Kielce: Szmal, Ivić, Wałach – Bis 3, Dujshebaev 8, Kus, Aginagalde 5, Bielecki 7, Strlek 9, Janc 7, Zorman 2, Bombac 1, Djukić 4
Spójnia Gdynia: Michalczuk, Zimakowski, Głębocki – Męczykowski, Lisiewicz 1, Ćwikliński 4, Kyrylenko, K. Pedryc 3, Czaja 4, Luberecki 5, Jamioł 4, Kravchenko 2, Brukwicki 1, Rychlewski 3, P. Pedryc, Wolski
 
Pierwsza siódemka: Ivić – Djukić, Dujshebaev, Bombac, Bielecki, Strlek, Bis
 
Początkowo mecz toczył się raczej w leniwym tempie. Zawodnicy nie prześcigali się w zdobywaniu bramek, nie było też zbyt wielu okazji do kontrataków. Dopiero po kilkunastu minutach coś się ruszyło, gospodarze grali szczelniej i uważniej w obronie, dzięki czemu mogli trochę pobiegać do kontr. W tym elemencie dobrze spisywali się przede wszystkim Darko Djukić i Bartłomiej Bis. Niestety, po jednej z bramek zdobytych w taki sposób młody obrotowy upadł na parkiet, trzymając się za kolano i z pomocą kolegów musiał opuścić boisko.
 
Żółto-biało-niebiescy powoli zaczęli odjeżdżać rywalom, od stanu 9:7 w dwunastej minucie zrobiło się 19:13 w dwudziestej piątej. Na boisku pojawili się Blaz Janc, Uros Zorman i Julen Aginagalde. Ten ostatni ze względu na uraz Bartka Bisa i czerwoną kartkę zarobioną przez Mateusza Kusa pod koniec pierwszej połowy osamotniony musiał stawiać czoło zarówno grze w ataku jak i w obronie, ale jak na jednego z najlepszych obrotowych na świecie przystało, przyzwoicie dawał sobie radę. W zdobywaniu bramek, poza nim, w końcówce brali udział przede wszystkim skrzydłowi, Manuel Strlek, Darko Djukić i Blaz Janc, a na przerwę ekipy schodziły przy stanie 22:14 dla PGE VIVE.
 

 
W drugiej połowie bardzo dobrze zaczął spisywać się Filip Ivić. Jeśli gdynianie sami nie popełnili błędu w ataku, to celowali piłką w idealnie ustawionego między słupkami Chorwata. W kontrataku natomiast brylował jego reprezentacyjny kolega, Manuel Strlek, który uparł się, by katować gości kolejnymi bramkami z kontry. Na nieco ponad dzisięć minut Filipa Ivicia zastąpił Sławek Szmal, który podobnie, jak Ficio, wyłapywał większość piłek rzucanych w światło bramki przez zawodników Dawida Nilssona.
 
W pewnym momencie piękną potrójną wrzutkę zaserwowali kibicom kielczanie. Dean Bombac podał piłkę na lewe skrzydło, do Manuela Strleka, ten w powietrzu odrzucił ją na drugą stronę do Blaza Janca, a ten z kolei zanim dotknął stopami parkietu podał ją znów do Bombaca, który w fazie lotu umieścił ją w bramce gości. Poza tym, w meczu już nic szczególnego się nie wydarzyło. Gospodarze z łatwością zdobywali kolejne bramki, ostatecznie wygrywając 46:27.
 
Jesteś dziennikarzem? Więcej informacji z meczu (audio i video) znajdziesz na AIS. Jeśli nie masz konta napisz na media@pgnig-superliga.pl z prośba o dostęp.
 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: