Aktualności

Dodano: 31 stycznia 2019

W Kaliszu pachniało sensacją

Mieli pięć sekund by doprowadzić do remisu i serii rzutów karnych. Szansy nie udało się wykorzystać. Piłkarze ręczni Energi MKS Kalisz przegrali z Azotami Puławy 24:25, ale kibice mieli na co popatrzeć. Zacięte spotkanie trzymało w napięciu przez 60 minut.

Po świąteczno-noworocznej przerwie Superliga wróciła do gry. Środowym meczem zespół Energi MKS udowodnił, że w rundzie rewanżowej ostro zabiera się do odrabiania strat z pierwszej części sezonu, a przypomnijmy że zakończył ją na dalekiej, 11. pozycji. W nowy rok ekipa z Kalisza wkroczyła z nowym sternikiem. Na stanowisku trenera Pawła Ruska zastąpił Szwed Patryk Liljestrand. Efekty zmian widoczne były już w meczach rozgrywanych w ramach PGNiG Pucharu Polski, zwłaszcza tym ostatnim, gdzie kaliszanie sprawili sensację eliminując NMC Górnika Zabrze i awansując tym samym do półfinału zmagań.

W pierwszym starciu ligowym rundy wiosennej kaliscy szczypiorniści również zaprezentowali się z bardzo dobrej strony, bo choć faworytem środowego pojedynku  z Azotami Puławy nie byli, niczym nie ustępowali wymagającemu i utytułowanemu rywalowi. Losy spotkania do ostatnich sekund były wielką niewiadomą.

Kibice z pewnością byli usatysfakcjonowani, bo mecz trzymał w napięciu przez pełne 60 minut. Gra toczyła się punkt za punkt. Wynik niemal cały czas oscylował wokół  remisu. Mocna defensywa i bardzo dobrze prezentujący się w bramce zarówno Łukasz Zakreta jak i Wadim Bogdanow sprawiły, że najwyższa przewaga jaką udało się wywalczyć którejś ze stron sięgała zaledwie dwóch bramek. Dopiero na minutę przed końcem, po drugim z rzędu golu Tomasza Kasprzaka, goście prowadzili 25:22. Były to jednak ostatnie trafienia

Podopiecznych Bartosza Jureckiego. Celnie rzucali za to gospodarze, którzy w końcowych sekundach podjęli jeszcze ambitną walkę o korzystny wynik. Kiedy na 45 sekund przed końcową syreną kontaktowego gola zdobył Maciej Pilitowski kibice w hali Arena poderwali się z miejsc. Wszystko jeszcze było możliwe. Pięć sekund przed końcem piłka była w ręku kaliszan, a trener Liljestrand poprosił o czas. Niestety po powrocie na parkiet nie udało się gospodarzom zrealizować planu: doprowadzić do remisu i rzutów karnych. Ostatecznie przegrali różnicą zaledwie jednej bramki – 24:25. Warto podkreślić, że bardzo dobrze w ekipie z Kalisza zaprezentował się Bartosz Wojdak – autor pięciu trafień. Szwankowało natomiast egzekwowanie siódemek. Spory niedosyt z tego tytułu powinien czuć Michał Drej, bo choć był najskuteczniejszym zawodnikiem w zespole, nie wykorzystał trzech rzutów karnych. Raz przestrzelił, a dwukrotnie zatrzymał go Wadim Bogdanow.

15. seria PGNiG Superligi, 30.01.2019r.

Energa MKS Kalisz- KS Azoty Puławy 24:25 (12:12)

Kary: Energa MKS – 12.min, Azoty – 4.min. Rzuty karne: Energa MKS 4/7, Azoty 3/3.

Energa: Zakreta – Drej 6, Wojdak 5, Kniazeu 4, Adamski 3, Pilitowski 2,  Misiejuk 2, Szpera 1, Adamczak Paweł 1, Adamczak Piotr, Bożek, Czerwiński, Klopsteg, Krytski, Kwiatkowski.

Azoty: Bogdanow,  Koszowy – Matulić 5,  Podsiadło 5, Kasprzak 4, Jarosiewicz 3, Kaleb 2, Panić 2, Skrabania 2, Masłowski 1, Prce 1, Łyżwa, Grzelak, Seroka, Titow, Adamczuk.

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: