Czas do najbliższego meczu odlicza

DD D H H M M S S
-:-
Już wkrótce mecz w Twojej okolicy. Kibicuj z trybun 12 maja w Mielcu.
Kup bilet

Aktualności

Dodano: 18 października 2017

Wielkie emocje w Klasyku

W meczu 8. serii spotkań PGNiG Superligi ORLEN Wisła Płock po zaciętej walce przegrała z PGE Vive Kielce 30:31. To był pojedynek godny klasyku naszej ligi.

 
Zaczęło się uroczyście, bo od pierwszego podania podwójnego wicemistrza olimpijskiego Piotra Małachowskiego, a także przedstawiciela Fundacji DKMS Piotra Kruszyńskiego.
 
Potem były już tylko sportowe emocje i mocne uderzenie od pierwszej minuty pojedynku. Szybkie tempo akcji, parady bramkarzy, kontry, „szybkie środki” no i bramki – to wszytko mogliśmy zobaczyć już w pierwszych pięciu minutach spotkania, po których Nafciarze prowadzili 4:2. Wówczas karę dwóch minut otrzymał Nemanja Obradović, co skutkowało czterema kolejnymi trafieniami dla PGE Vive. Nafciarze zaczęli  mylić się w ataku i dopiero po prawie sześciu minutach na listę strzelców wpisał się Tomasz Gębala (5:6). Niemniej od tego momentu utrzymywała się przewaga mistrzów Polski, choć trzeba przyznać, że trafianie do bramki Adama Morawskiego nie przychodziło im łatwo. Nafciarze grali mocno w obronie, ale momentami brakowało pomysłu na dobrze dysponowanego Sławomira Szmala i w 20.min. przy stanie 8:11 trener Piotr Przybecki poprosił o czas dla swoich podopiecznych.
 
Gospodarze ponownie zaczęli regularnie trafiać do siatki, ale również bezbłędni pozostawali gracze PGE Vive. Doskonała okazja dla gospodarzy na odrobienie strat pojawiła się, gdy na ławkę kar w 24.min. usiadł Marko Mamić, ale tym razem mistrzowie Polski wyszli z opresji obronną ręką. Wiślacy się nie zrażali i na piętnaście sekund przed końcem pierwszej połowy Valentin Ghionea z rzutu karnego zdobył kontaktową bramkę. Niemniej kielczanie zdołali przeprowadzić jeszcze jedną akcję, po której dwie minuty kary otrzymał Ivić, a wynik do przerwy z rzutu karnego ustalił Karol Bielecki (15:17).
 

 
W drugą odsłonę pojedynku lepiej weszli Wiślacy, którzy szybko odrobili straty sprzed przerwy. Wprawdzie najpierw trafił Bielecki, ale kolejne trzy bramki były już autorstwa ORLEN Wisły Płock. W 40.min. wydarzyło się to, na co czekali wszyscy kibice zebrani w ORLEN Arenie, czyli gospodarze po trafieniu Tomasza Gębali wyszli na prowadzenie 21:20. Z każdą kolejną minutą, z każdą kolejną akcją temperatura w ORLEN Arenie zaczęła rosnąć. Emocje zaczęły udzielać się również zawodnikom na boisku, a najbardziej Marko Mamiciowi, który otrzymał trzecią karę dwóch minut i w konsekwencji czerwoną kartkę. Nafciarze nie zdołali w pełni wykorzystać gry w przewadze, niemniej wynik zaczął oscylować wokół remisu. Znakomity występ notował Ghionea, który trafiając na 24:23 zapisał na swoim koncie dziesiątą! bramkę w tym spotkaniu.
 
Rosło także tempo spotkania, a „szybkie środki” po straconych bramkach były stałym elementem dzisiejszego widowiska. W 53.min. Nafciarze wyszli na prowadzenie 28:26 i niespodzianka zaczęła wisieć w powietrzu. Szybko jednak na tablicy świetlnej pojawił się remis 26:26. Przy stanie 28:29 o czas poprosił trener Piotr Przybecki. Akcja ta przyniosła trafienie Igora Źabicia i jasnym się stało, że przed nami wojna nerwów, w której swoje doświadczenie pokazali gracze PGE Vive Kielce. Na 45 sekund przed końcową syreną goście prowadzili 30:29, a o czas poprosił trener Talant Dujshebaev. W decydującej akcji trafił Michał Jurecki, co oznaczało, że trzy punkty powędrują na konto mistrzów Polski.
ORLEN Wisła Płock – PGE Vive Kielce 30:31 (15:17)
 
Statystyki zobaczysz TUTAJ
 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: