Aktualności

Dodano: 22 lutego 2020

Wybrzeże pokonane po raz trzeci. Energa MKS Kalisz coraz bliżej play-offów

Gospodarze spotkali się z gdańskim zespołem już trzeci raz w tym sezonie. Odnieśli trzecie zwycięstwo. Tym razem Energa MKS wygrał dzięki bardzo równej grze całego zespołu, przy wsparciu swoich liderów. Trzy i więcej bramek zdobywało aż siedmiu kaliszan, dodatkowo w bramce 42% obronionych rzutów zaliczył Łukasz Zakreta, popisując się zwłaszcza w pierwszej połowie. Zwycięstwo pozwoliło Kaliszanom awansować na szóste miejsce w tabeli PGNiG Superligi. 

Zawodników obu drużyn na parkiet Areny Kalisz wyprowadzili podopieczni akademii piłki ręcznej Handball For Kids. Młodzi adepci po udziale w prezentacji zawodników usiedli na trybunach i obserwowali swoich starszych kolegów w akcji. Wynik spotkania otworzył Konrad Pilitowski skutecznie wykonując rzut karny. MKS prowadził grę właściwie od samego początku rywalizacji. Aktywni byli liderzy kaliskiego rozegrania: Kirył Kniazieu, Marek Szpera i Maciej Pilitowski. Cała trójka bardzo dobrze rozumiała się ze sobą na boisku, co sprawiało dużo problemów przyjezdnym.

Atmosfera podniosła się, kiedy po faulu w obronie czerwoną kartkę obejrzał Artur Bożek, ważna postać kaliskiej defensywy. Na decyzję sędziego żywiołowo zareagowała ławka gospodarzy, nie zgadzając się z tak surową oceną. Mimo wszystko, nie było odwrotu. Bożek opuścił parkiet, a trener Liljestrand zmuszony był do poszukania alternatyw w obronie. Z trudnościami szwedzki szkoleniowiec poradził sobie bardzo dobrze. Jego zespół, już bez Bożka, stracił w pierwszej połowie tylko 9 bramek. Duża w tym zasługa Łukasza Zakrety, który na przerwę schodził broniąc 53% rzutów.

Grę Wybrzeża próbowali ożywić: Wojciech Prymlewicz, Piotr Papaj i Paweł Salacz. Zwłaszcza potężnie zbudowany obrotowy dawał się we znaki przeciwnikom pracując zarówno w ataku i obronie. Mimo wszystko ofensywa przyjezdnych nie wyglądała dobrze. Paweł Kiepulski odbijał 38% rzutów, a jego zespół i tak tracił do rywali 5 bramek.  Dodatkowo Gdańszczanie wymusili aż osiem strat, przy czterech gospodarzy, co podkreśla, że dzisiejszego wieczoru mieli przede wszystkim problem z atakiem.

Drugą część trafieniem otworzył Kniazieu. Chwilę później ze świetnej wrzutki Marka Szpery skorzystał powracający po długiej kontuzji Kamil Adamski i zrobiło się 16-10. Taki początek drugiej części nie zdeprymował gości. Zacieśnili szyki w obronie, z przodu wypracowali kilka karnych, które skutecznie wykonywał Prymlewicz. W ciągu dziesięciu minut doprowadzili do stanu 18-17. Niemoc przerwał, z karnego wywalczonego przez Szperę, Konrad Pilitowski. Rzut młodego rozgrywającego zatrzymał pościg gości i pozwolił MKS-owi ponownie przejąć kontrolę nad spotkaniem. Po nim dwie sytuacje na skrzydle wykończył Kolya Maliarewicz, a o końcowy wynik zadbali bracia Pilitowscy.

Ostatni czas dla Patrika Liljestranda, na 3 minuty przed końcem, był raczej dla złapania oddechu przed samą końcówką, bo jego zawodnicy znowu mieli sprawy w swoich rękach. Końcówkę rozegrali spokojnie, radząc sobie z wysoko wychodzącymi w obronie przeciwnikami i nie pozwalając na zmniejszenie dystansu bramkowego. Dzięki dzisiejszemu zwycięstwu MKS Kalisz awansował na szóste miejsce w tabeli wyprzedzając Pogoń Szczecin. Wybrzeże ma już tylko dwa punkty przewagi nad Stalą Mielec, która dzisiaj pokonała na własnym parkiecie Piotrkowianina.

ODWIEDŹ CENTRUM MECZOWE: 
ZOBACZ STATYSTYKI I MATERIAŁY WIDEO Z MECZU

Energa MKS Kalisz 26:23 Torus Wybrzeże Gdańsk

Widzów: 2100​

Energa MKS Kalisz: Zakreta 56%, Krekora 20%, Liljestrand – Kamyszek, Gąsiorek, Drej, Bożek, Galewski, Misiejuk 2, Adamski 2, Szpera 3, K. Pilitowski 3, M. Pilitowski 4, Maliarewicz 4, Kniazieu 4,  Klopsteg 4

Torus Wybrzeże Gdańsk: Kiepulski 39%, Witkowski 10% – Bednarek, Gajek, Janikowski, Adamczyk, Moryń, Papaj 1, Sulej 1, Oliveira 2, Pieczonka 2, Gądek 2, Salacz 3, Frańczak 3, Komarzewski  3, Prymlewicz 6

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: