Aktualności

Dodano: 5 czerwca 2018

Wypowiedzi zawodników po finale PGNiG Superligi

Przeczytaj wypowiedzi zawodników zaraz po ostatnim gwizdku finału PGNiG Superligi. 
 

 

Mariusz Jurkiewicz (PGE VIVE Kielce):

– To nie był łatwy mecz, ale tego się spodziewaliśmy. Wiedzieliśmy, że Wisła od pierwszych minut, rzuci wszystkie swoje siły na boisko. Nam trochę zajęło wejście na odpowiedni rytm. W drugiej połowie od pierwszych sekund narzuciliśmy nasze tempo gry i zbudowaliśmy tę przewagę, która pozwoliła na już kontrolować wyniki.
Czy w przerwie trener Talant zdjął zegarek?
– Nie zwróciłem na to uwagi. Ale padły konkrety. To jak musimy grać. Nie było żadnego podniesionego głosu. Po prostu wiedzieliśmy, że straty piłki w sytuacjach gdzie ni było pressingu, nie wykorzystane czyste sytuacje to jest to co musieliśmy zmienić. Wyciągnęliśmy wnioski i to dało nam zwycięstwo.
Jak się gra z taką presją, że co roku musicie zdobywać mistrzostwo Polski?
– Presja w sporcie zawsze istnieje. My mamy wyjątkową, ale to nas cieszy, że ludzie wymagają od nas, tego żeby zawsze zdobywać komplet punktów. Żeby zawsze wychodzić i walczyć o zwycięstwo. I to jest to co nam daje wyjątkowego kopa. Ludzie przychodzą na halę dopingują nas, w przypadku niepowodzeń zawsze są z nami. Tak jak było po dwumeczu z Paryżem. Hala Legionów to piękne miejsce żeby grać w piłkę ręczną.
 
 

Mateusz Piechowski (Orlen Wisła Płock):

– W Płocku długimi momentami pokazywaliśmy, że możemy walczyć jak równy z równym. Kilka sytuacji, kiedy mieliśmy piłkę w rękach, przestrzeliliśmy te rzuty i niestety nie udało nam się odrobić strat. Chyba straciliśmy za bardzo głowy w tym meczu. Mogliśmy na spokojnie zremisować tutaj, albo nawet wygrać. Nie czujemy się gorsi od Kielc.
Mateusz jesteś chłopakiem z Płocka, czy musiałeś odchodzić?
– Bardzo chcę się dalej rozwijać. Mam nadzieję, że ten wyjazd pozwoli mi na to, żeby grać dużo, dużo więcej. Może załapać się do kadry narodowej. Dla zawodników w moim wieku najważniejsze jest granie i rozwijanie się. Wydaje mi się, że dla mnie Hiszpania to dobry kierunek.
Jesteś ostatnim człowiekiem, który zdobył bramkę w trakcie meczu Sławkowi Szmalowi.
– Tak, ostatni rzut w tym sezonie, ostatnia bramka. Ale to nie jest najważniejsze. Mógłbym nawet nie zagrać, żeby tylko wygrać i założyć złoty medal. Bo jeszcze takiego nie mam.
 

 
Mateusz Kus (PGE VIVE Kiece):
– Spędziłem tutaj bardzo intensywne trzy lata. Spełniłem swoje sportowe marzenia. Sporo się tutaj działo i odchodzę z takim poczuciem, że zrobiłem tutaj co do mnie należało.
Przyznasz, że tegoroczny finał miał być prostszy? Ale Płock znalazł siły żeby Wam się przeciwstawić.
– Nigdy finał nie jest prosty. Gdyby to było takie proste, to teraz byśmy się tak nie cieszyli. Bardzo nas cieszy kiedy to zwycięstwo trzeba wyrwać. Płock jest super zespołem i naprawdę cieszymy się, że on jest taki silny bo dzięki temu my też jesteśmy lepsi.
Odchodząc z Kielc, będziesz tęsknił?
– Bardzo będę tęsknił. Mam nadzieję, że kiedyś w Lidze Mistrzów się spotkamy.
 

 
Talant Dujszebajew (PGE VIVE Kielce)
– W pierwszej połowie popełniliśmy za dużo technicznych błędów. Oddaliśmy aż 9 piłek za darmo. Powiedziałem chłopakom, że musimy się bardziej skoncentrować. Ale ogólnie byłem zadowolony z postawy taktycznej. A jeśli chodzi o sferę mentalną to w drugiej połowie było już dużo lepiej.
Czy mistrzostwa zdobywane co roku smakują bardziej wyjątkowo?
– Każdy tytuł smakuje bardzo dobrze. My musimy szanować swoją pracę i dlatego dziękuję chłopakom za cały sezon. Jest z nich bardzo zadowolony. Jeśli miałbym ocenić nasz występ w sezonie od 0 do 10, to stawiam 8,5. Szkoda tylko, że na początku nie mieliśmy szczęścia w Lidze Mistrzów i nie awansowaliśmy do Final 4.
Przed chwilą powiedział Pan, że to jest pierwszy krok do zdobycia Ligi Mistrzów.
– Dla nas marzeniem i celem numer 1 jest awans do Final 4. Wiemy, że to jest bardzo trudna rzecz. Tyle klubów jest w stanie grać na poziomie Final 4.
 

 
 Krzysztof Kisiel (Orlen Wisła Płock)
– Marzyliśmy o zwycięstwie, wszystko robiliśmy w tym kierunku. Położyliśmy całe serce i umiejętności w tych dwóch meczach. Kielce zdominowały pewne fragmenty gry, w których my zawiedliśmy i to zdecydowało i Mistrzostwie.
Żegnamy legendy Orlenu Wisły Płock, ale także te Kieleckie – Karola Bieleckiego i Sławomira Szmala –  jakie ma Pan wspomnienia z tymi zawodnikami?
– Będę ich miło wspominał. Dali nam mnóstwo emocji jako reprezentacji Polski. To wielkie postaci.
Jaka przyszłość przed Panem?
– Wrócimy do Płocka i usiądziemy z prezesem. Czekam na telefon, zobaczymy jakie będą rezultaty.
 

 
Uros Zorman (PGE VIVE Kielce)
– To bardzo cieszy, że Mistrzostwo zostało w domu. Teraz mamy czas na świętowanie i będziemy to robić. Spędziłem w Kielcach 7 lat, to długi okres, ale bardzo szybko się skończył. Teraz zaczynam nowy rozdział w życiu. Ale zostaję w Kielcach to jest mój drugi dom. Będę asystentem trenera Dujszebajewa.
 
Karol Bielecki (PGE VIVE Kielce)
– Tutaj w Kielcach rozwinąłem się jako sportowiec, jako człowiek. Tutaj poznałem swoją piękną żonę, urodziły się moje dzieci. Przytrafiły się tez gorsze momenty, jak to w życiu, ale jest bardzo wdzięczny, że mogłem tu być, że zostałem piłkarzem ręcznym, który tutaj grał. Bardzo dziękuję.
Czujesz się człowiekiem spełnionym?
– Tak, doceniam to co osiągnąłem i jestem szczęśliwy. Teraz ze Sławkiem Szmalem zajmiemy się szkoleniem dzieci.
 

 
Sławomir Szmal (PGE VIVE Kielce)
– Nie ma ludzi nie zastąpionych. Ja to powtarzam od początku przygody z piłką ręczną. Nie zamieniłbym minuty w przeciągu tych 33 lat. Były chwile i dobre i złe. Ale to była jedna wielka nauka. Dziękuję tym wszystkim ludziom, których poznałem. Nadszedł czas, żeby powiedzieć dziękuję i jest dumny z tego co osiągnąłem. Mam przed sobą parę zadań i na pewno nie spocznę na laurach.
 

 
 

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: