Aktualności

Dodano: 7 grudnia 2018

Wysokie zwycięstwo na koniec roku

W meczu 14. serii PGNiG Superligi PGE VIVE pewnie wygrało z Gwardią Opole 40:30. Był to ostatni mecz w tym roku, w którym kielczanie zupełnie zdominowali rywala, ładnym, solidnym akcentem kończąc pierwszą część sezonu. Na parkiecie zabrakło Michała Jureckiego i Marko Mamicia.
 
PGE VIVE Kielce – Gwardia Opole 40:30 (21:12)
PGE VIVE Kielce: Ivić, Cupara, Wałach – Bis 2, A. Dujshebaev 2, Jachlewski 2, Janc 6, Lijewski 1, Jurkiewicz 3, Kulesh 6, Moryto 6, Cindrić 4, Fernandez 4 , D. Dujshebaev 2, Karalok 2
Gwardia Opole: Skrzypczyk, Malcher – Lemaniak 3, Siwak 2, Zarzycki, Klimków, Tarcijonas, Zieniewicz 3, Jankowski 3, Kawka 7, Mauer 2, Milewski, Morawski 1, Skraburski 7

 

 
Oj, chyba nastrój Dzikiego Meczu, który zaplanowano tego wieczora po meczu z Gwardią Opole w Hali Legionów już na starcie spotkania udzielił się zawodnikom obu drużyn, którzy w iście „dziki” sposób rozpoczęli grę, nieco za bardzo folgując swojej ułańskiej fantazji. Trochę przypadkowych akcji, trochę bieganiny, ale koniec końców to kielczanie lepiej odnaleźli się w tej radosnej twórczości i po trzech minutach prowadzili już 4:0.
Po pięciu następnych minutach niewiele się zmieniło i kielczanie cieszyli się przewagą siedmiu bramek, przy wyniku 9:2, kontrując gwardzistów niemiłosiernie. Bardzo dobrze w spotkanie weszli szczególnie Blaz Janc i Uladzislau Kulesh, a fason w drużynie rywali trzymał w zasadzie chyba tylko Adam Malcher, który od czasu do czasu skutecznie interweniował. Zespół Rafała Kuptela z czasem zaczął wygrzebywać się z początkowego osłupienia i zdołał nieco uspokoić grę, na kilka minut przed przerwą przegrywając 12:16. Wtedy jednak goście się zacięli i rozpoczęła się kolejna seria trafień kielczan. Bramkę Adama Malchera rozrywali na strzępy skrzydłowi z Arkiem Moryto i Angelem Fernandezem na czele, a ostatecznie ta część spotkania zakończyła się rezultatem 21:12.

Po przerwie niewiele się zmieniło. Kolejne serie bramek kielczan rozkładały gości na łopatki. Po sześciu minutach drugiej partii prowadzili już 26:12, a po trzynastu 30:18. W bramce całkiem nieźle radził sobie Miłosz Wałach, w ataku brylowali rozgrywający i skrzydłowi, a rzuty karne bezbłędnie wykonywał Arkadiusz Moryto. Znów swoimi rzutami z dystansu imponował także Uladzislau Kulesh, dla którego był to dopiero siódmy mecz z drużyną PGE VIVE Kielce w tym roku. Białorusin zdobył w sumie sześć bramek, a kielczanie ostatecznie zwyciężyli rezultatem 40:30, umacniając się na fotelu lidera PGNiG Superligi.

Runda zasadnicza

M Drużyna M P

Przeczytaj jeszcze: