Aktualności

Zacięte spotkanie w Kielcach

W meczu 11. serii PGNiG Superligi PGE VIVE Kielce pokonało SPR Stal Mielec 35:28. Po ponad dwóch miesiącach rehabilitacji swój debiut w Hali Legionów zaliczył Uladzislau Kulesh. Kielczanie zagrali w dużym osłabieniu kadrowym, bo w spotkaniu zabrakło aż pięciu zawodników: Michała Jureckiego, Krzysztofa Lijewskiego, Arcioma Karaloka, Luki Cindricia i Arka Moryto. Mimo to, stanęli na wysokości i pokonali rywali różnicą siedmiu bramek.

 

PGE VIVE Kielce – SPR Stal Mielec 35:28 (16:14)

PGE VIVE Kielce: Ivić, Cupara – Bis 1, A. Dujshebaev 5, Aginagalde 3, Jachlewski 4, Janc 8, Jurkiewicz 6, Kulesh, Moryto, Mamić 1, Fernandez 4, D. Dujshebaev 3

SPR Stal Mielec: Lipka, Wiśniewski 1 – Wilk 2, Krępa 3, Janyst 2, Wypych 2, Skuciński, Mochocki 2, Pawłowski, Sarajlić 3, Grzegorek, Kowalczyk 6, Cuzić 2, Krupa 2, Rutkowski 3, Ćwięka

 

 

Przyjemnie było patrzeć na zapał, z jakim kielczanie rozpoczęli dzisiejszy mecz. Od początku na parkiecie rządzili ci, którzy za graniem bardzo się stęsknili. Na lewym rozegraniu, obok Daniela Dujshebaeva, bramkę Krzysztofa Lipki szturmował Mariusz Jurkiewicz, a na kole w ataku, pomiędzy rywalami rozpychał się Bartek Bis. Tę dwójkę do obrony zmieniali Marko Mamić i Uladzislau Kulesh, który wreszcie zameldował się na boisku po ponad dwóch miesiącach rehabilitacji. Tym samym, za pośrednictwem dzisiejszego spotkania, wszyscy zawodnicy PGE VIVE zaliczyli meczowe debiuty w tym sezonie.

 

Tempo spotkania było bardzo szybkie, obie drużyny nie przedłużały akcji, choć czasem mielczanie, tracąc rezon na skutek szczelnie ustawionych przed linią sześciu metrów kielczan, wymieniali między sobą nieco więcej podań w poprzek boiska. Trochę zbyt frywolny w swych poczynaniach był środkowy rozgrywający Stali, Bartosz Kowalczyk, który najczęściej spośród gości trafiał do bramki Filipa Ivicia (w pierwszej połowie zdobył 4 bramki). Po stronie gospodarzy zdecydowanie najbardziej aktywny był Mariusz Jurkiewicz, który z impetem kierował kolejne pociski między słupki Krzysztofa Lipki. Równie dobrze spisywał się na prawym skrzydle Blaz Janc. Obaj zawodnicy zakończyli pierwsze trzydzieści minut z pięcioma trafieniami na kontach.

 

 

Gra miała dość szarpany charakter, obie ekipy zdobywały kolejne bramki seriami i notowały przestoje, wykorzystując wzajemne swoje błędy. Po serii czterech trafień, w trzynastej minucie meczu kielczanie prowadzili 8:3, w dwudziestej drugiej 14:9. Tuż przed przerwą jednak to mielczanie czterokrotnie z rzędu pokonali Filipa Ivicia, redukując stratę do jednego trafienia (15:14). Goście mieli szansę na wyrównanie, dostając trzydzieści sekund na przeprowadzenie ostatniej akcji, jednak nie udało im się zdobyć bramki, a w kontrataku bezbłędny był Blaz Janc, który ustalił rezultat pierwszej partii na 16:14. W tej części spotkania trzeba jeszcze pochwalić Filipa Ivicia, który odbił 9 piłek, osiągając 39% skuteczności.

To, co nie udało się gościom pod koniec pierwszej połowy, udało się zaraz na początku drugiej. Po dwóch kontrach Pawła Wilka z rzędu, mielczanie wyrównali na 17:17 i przez długi czas gra toczyła się punkt za punkt. Nie była to jednak gra pełna fajerwerków i fantastycznych akcji, a raczej epatująca błędami, gubieniem piłki czy posyłaniem jej gdzieś obok obu bramek. Kielczanie dość mocno kombinowali z ustawieniem w obliczu braków kadrowych i np. przez pewien okres meczu na prawym skrzydle grał.. Julen Aginagalde. Obrotowy podjął nawet próbę rzutu z tej pozycji, ale na drodze stanął mu Tomasz Wiśniewski, który zastąpił Krzysztofa Lipkę w drugiej połowie.

 

 

Dopiero seria trzech bramek z rzędu w wykonaniu Mateusza Jachlewskiego rozpoczęła proces odjeżdżania kielczan od rywali. Ze stanu 20:20, w czterdziestej ósmej minucie meczu zrobiło się 26:21, Wtedy w innym elemencie charakterystycznym dla skrzydłowych spróbował swoich sił Julen Aginagalde i ten wyszedł mu bezbłędnie. Po może nie najszybszej, ale uroczej i, co najważniejsze, skutecznej kontrze, kielczanie zwiększyli swoje prowadzenie do sześciu trafień. Ostatecznie mecz wygrali siedmioma, ustalając jego rezultat na 35:28.

 

Przeczytaj jeszcze:

Zagłębie lepsze od Gwardii!

Piłkarze ręczni Zagłębia Lubin rozegrali znakomite zawody i pokonali dużo wyżej...

MKS Kalisz górą po karnych

W 24.serii spotkań PGNiG Superligi Energa MKS Kalisz pokonała na własnym...

CHROBRY WYKONAŁ ZADANIE

Nie było niespodzianki w meczu w Głogowie. Chrobry zainkasował komplet punktów...